Francja: Wynajmują Airbnb, zmieniają zamki i nie chcą się wyprowadzić

04.08.2025
Dorian
Czas czytania: 2 minut/y

We Francji coraz częściej dochodzi do nietypowego rodzaju oszustwa – ludzie wynajmują mieszkania przez Airbnb lub inne platformy turystyczne, a potem… po prostu zostają na dłużej, bez zgody właściciela. Z pozoru wszystko wygląda legalnie – lokatorzy rezerwują nocleg, płacą za 1–2 dni i dostają klucze. Ale zamiast się wyprowadzić po zakończeniu pobytu, zostają, zmieniają zamki, przepisują licznik prądu na siebie i odmawiają opuszczenia lokalu.

Właściciele znajdują się w dramatycznej sytuacji. Choć lokatorzy przebywają w mieszkaniu bez zgody właściciela, nie są uznawani za typowych „dzikich lokatorów” (squatteurs), bo formalnie weszli do środka legalnie – przez rezerwację online. A to oznacza, że nie można ich wyrzucić z dnia na dzień. Nie działa tu prawo anty-squatowe, które pozwala na szybką interwencję policji w przypadku nielegalnego zajęcia nieruchomości.

Zamiast tego, właściciele muszą przechodzić przez długą i kosztowną procedurę sądową, podobną do tej stosowanej wobec lokatorów, którzy przestali płacić czynsz. Trwa to od kilku miesięcy do nawet kilku lat i może kosztować kilka tysięcy euro.

Adwokat Xavier Demeuzoy, specjalizujący się w prawie nieruchomości, przyznaje, że z roku na rok dostaje coraz więcej zgłoszeń w takich sprawach. Według jego szacunków, problem dotyczy około jednej rezerwacji na 100 tysięcy, ale rośnie liczba osób, które wiedzą dokładnie, jak wykorzystać luki w prawie.

Jak wygląda taki przypadek? W jednym z mieszkań w Perpignan właścicielka myślała, że wynajmuje mieszkanie zwykłym turystom. Po kilku dniach dostała SMS-a: „Mam dziecko, nie mam się gdzie podziać, zostaję. Zmieniłam zamki, przepisałam licznik – to teraz mój dom”. Na szczęście w tej sprawie policji udało się przekonać lokatorów do opuszczenia mieszkania, ale to raczej wyjątek niż reguła.

Co można z tym zrobić? Prawnik sugeruje, by przy każdej rezerwacji przez Airbnb sporządzać pisemną umowę najmu, nawet krótkoterminową. Dzięki temu, w razie problemów, można szybciej interweniować w sądzie. Demeuzoy radzi też właścicielom, by sprawdzali profile swoich gości, ich wcześniejsze opinie i dopytywali o cel pobytu.

Najważniejsze? Nie działać na własną rękę. Próba samodzielnego wyrzucenia lokatora może skończyć się oskarżeniem o naruszenie miru domowego – a za to we Francji grożą aż 3 lata więzienia i grzywna do 30 tysięcy euro.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA