Europa hoduje start-upy, ale żniwa zbiera Ameryka. UE ma problem z finansowaniem innowacji
Amerykańskie fundusze venture capital dysponują łącznie ok. 930 mld euro, podczas gdy fundusze z Unii Europejskiej — ok. 150 mld euro, wynika z analizy EBC przytaczanej w najnowszym Tygodniku Gospodarczym Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Ponad sześciokrotna różnica rośnie z każdą kolejną rundą finansowania, a europejski kapitał na dodatek ucieka: ponad połowa inwestycji unijnych funduszy VC z lat 2015-2025 trafiła do firm spoza Wspólnoty. Efekt widać także w Polsce, gdzie rekordowe półrocze na rynku VC zawdzięczamy w ponad 80 proc. zaledwie dwóm transakcjom.
Kapitał, który wypływa z Europy
Problem nie polega tylko na tym, że europejskich pieniędzy jest mniej. One dodatkowo pracują gdzie indziej. Podczas gdy amerykańskie fundusze ulokowały poza USA jedynie ok. 20 proc. swoich inwestycji, fundusze z UE wysłały poza Unię ponad połowę środków. W praktyce oznacza to scenariusz, który w Europie powtarza się od lat.
Firma może więc powstać dzięki europejskiemu zapleczu naukowemu, lecz kapitał zapewnia inwestor amerykański, a późniejszy debiut giełdowy lub sprzedaż także mogą odbyć się poza UE.
— pisze Piotr Kamiński, autor analizy w Tygodniku Gospodarczym PIE.
Polski rekord z gwiazdką
Na pierwszy rzut oka polskie dane wyglądają imponująco. W pierwszym półroczu 2026 roku krajowy rynek VC osiągnął rekordowe 4,6 mld zł finansowania — więcej niż w całym rekordowym wcześniej 2021 roku. Diabeł tkwi jednak w strukturze: około 3,7 mld zł, czyli ponad 80 proc. całej kwoty, przypadło na zaledwie dwie transakcje — ElevenLabs i ICEYE. A i te trudno bez zastrzeżeń nazwać „polskimi”: założyciele, zespoły badawcze, siedziby prawne i inwestorzy obu firm są rozproszeni między różne państwa, w tym Stany Zjednoczone i Finlandię.
Amerykańskie emerytury pracują na start-upy, europejskie nie
Skąd bierze się przewaga USA? Zdaniem autora analizy nie chodzi wyłącznie o skalę rynku, lecz o strukturę oszczędności. Za oceanem fundusze VC zasilają przede wszystkim fundusze emerytalne, fundacje i inne wielkie instytucje, zdolne zamrozić kapitał na lata i zaakceptować wysokie ryzyko. W 2023 roku fundusze emerytalne odpowiadały za ponad 50 proc. kapitału pozyskiwanego przez amerykańskie fundusze VC. W Unii Europejskiej — za około 5 proc., a powstałą lukę częściej wypełniają instytucje publiczne.
Co ciekawe, EBC wskazuje, że europejskie firmy, którym nie udało się zdobyć finansowania VC, są przeciętnie większe i rosną szybciej niż porównywalne przedsiębiorstwa amerykańskie.
To z kolei sugeruje, że problemem części europejskich firm nie musi być brak potencjału, lecz trudniejszy dostęp do kapitału potrzebnego do dalszego wzrostu.
— zaznacza Kamiński.
Szwedzki kontrapunkt: może nie chodzi o pieniądze
Nie wszyscy zgadzają się jednak, że sednem europejskiego problemu jest sam niedobór kapitału VC. Ekonomiści Luis Garicano i Per Strömberg wskazują na Szwecję, która nie dysponuje wyjątkowo dużym krajowym zasobem venture capital, a mimo to należy do europejskich liderów pod względem liczby jednorożców. Ich zdaniem kluczowy jest wcześniejszy etap: zdolność ekosystemu do regularnego tworzenia firm, które z czasem stają się atrakcyjne dla funduszy. Szwedzki model opiera się na samonapędzającym się mechanizmie — założyciele i pracownicy spółek technologicznych, które odniosły sukces, po wyjściu z inwestycji sami zostają inwestorami i mentorami kolejnego pokolenia start-upów.
W tym ujęciu Europa może cierpieć na dwa wąskie gardła naraz: zbyt słaby mechanizm tworzenia nowych firm w części krajów i zbyt mało kapitału do skalowania najlepszych z nich. Wyzwaniem pozostaje więc nie tylko zwiększenie podaży kapitału, lecz także stworzenie warunków, w których wcześniejsze sukcesy przedsiębiorców zasilają następców.
Dopiero połączenie obu tych elementów może sprawić, że Europa będzie skuteczniej finansować dalszy rozwój przedsiębiorstw innowacyjnych.
— podsumowuje autor analizy.
Źródło: Tygodnik Gospodarczy PIE









