Osoba odpoczywa na plaży, czytając książkę.

Epidemia zmęczonych urlopowiczów. Jak wypoczywać, żeby naprawdę odpocząć?

22.06.2026
Kamil Śliwiński
Czas czytania: 2 minut/y

Zbliżający się sezon wakacyjny to dla wielu czas wyczekiwanego urlopu. Niestety, statystyki są bezlitosne – badania pokazują, że zaledwie jedna trzecia Polaków wraca z wakacji realnie wypoczęta, a ogromna część odczuwa stres związany z powrotem do pracy jeszcze przed zakończeniem wyjazdu. Zdaniem ekspertów, traktowanie urlopu jako kolejnego projektu do „odfajkowania” prowadzi prosto do wyczerpania i frustracji.

Pułapka przedurlopowego sprintu

Większość z nas na ostatnią chwilę stara się „wyczyścić biurko”, pracując przez tydzień po kilkanaście godzin dziennie. Z neurobiologicznego punktu widzenia jest to błąd, który funduje organizmowi ekstremalny skok obciążenia. Koszt fizjologiczny takiego trybu pracy jest tak wysoki, że siedem dni wakacji ledwo wystarcza na odrobienie strat, nie mówiąc o regeneracji.

Nasz mózg w trybie awaryjnym zużywa gigantyczne pokłady energii. Zostawienie kilku niedokończonych spraw z komunikatem out of office, zadbanie o prolongatę terminów z klientami, dogadanie się na przesuniecie deadline’ów na realizację, jest dla układu nerwowego znacznie zdrowsze niż perfekcjonizm czy maksymalizm, opłacony brakiem snu i zszarganymi nerwami na dzień przed wylotem.

— wskazuje prof. Małgorzata Dobrowolska, psycholog przyszłości.

Biologiczne „zejście z haju”

Częstym zjawiskiem w pierwszych dniach urlopu jest tzw. let-down effect. Kiedy w końcu odpuszczamy kontrolę, nasz organizm, pozbawiony ciągłej stymulacji adrenaliną i kortyzolem, reaguje spadkiem odporności. Wiele osób doświadcza wtedy tzw. choroby urlopowej – infekcji, gorączki czy migren.

Kiedy napięcie wreszcie spada, nasz układ odpornościowy dosłownie wariuje i zaczyna się wyłączać, bo nie musi już utrzymywać nas przy życiu na placu boju. Osobom prowadzącym intensywne życie zawodowe pierwsze trzy dni urlopu powinny służyć na odespanie i fizjologiczne zejście z haju emocjonalnego. Zamiast tego często wybieramy obfity program zwiedzania, żeby wystartować już od 6:00 rano, a przecież Twoja głowa potrzebuje dekompresji, a nie kolejnych bodźców do analizy.

— wyjaśnia prof. Małgorzata Dobrowolska z Politechniki Śląskiej.

Pułapki wypoczynku: dopamina i „workation”

Współczesny urlop często staje się kolejnym rodzajem przebodźcowania. Głośna muzyka przy basenie, nadmiar alkoholu i ciągłe scrollowanie social mediów uniemożliwiają umysłowi prawdziwy reset. Eksperci zalecają tzw. post dopaminowy – zamiast luksusowych kurortów, znacznie lepszym rozwiązaniem dla przemęczonego układu nerwowego jest kontakt z naturą i cisza.

Równie niebezpiecznym zjawiskiem jest tzw. workation, czyli łączenie pracy z wypoczynkiem. Z ewolucyjnego punktu widzenia mózg nie potrafi jednocześnie przebywać w „trybie walki” i „trybie regeneracji”. Praca z hotelowego leżaka sprawia, że urlopowe miejsce przestaje kojarzyć się z relaksem, a staje się strefą stresu. Jeśli praca jest niezbędna, należy wyraźnie oddzielić ją od czasu wolnego, planując np. maksymalnie trzy godziny intensywnego skupienia (deep work), po których następuje całkowite odcięcie od obowiązków.

Strategia miękkiego lądowania

Powrót do pracy po urlopie to dla mózgu szok termiczny. Po dwóch tygodniach regulowania poziomu serotoniny i dopaminy, zderzenie z setkami nieprzeczytanych maili jest interpretowane przez organizm niemal jak zagrożenie.

Warto wrócić z wyjazdu na dwa dni przed pójściem do biura, albo choć jeden dzień, aby spokojnie zaadaptować się do domowej rutyny, rozpakować walizki i wyspać się we własnym łóżku. Z kolei pierwszego dnia w pracy nie powinniśmy planować ważnych, stresujących spotkań i dać sobie czas na powolne wdrożenie.

— radzi prof. Małgorzata Dobrowolska.

prof. Małgorzata Dobrowolska, Politechnika Śląska
Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA