Zielone i szare kapsułki suplementów diety.

Dekada zmowy na rynku leków. UOKiK nakłada prawie miliard zł kar na największe hurtownie farmaceutyczne

21.09.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

Grupy Neuca, Farmacol i Polska Grupa Farmaceutyczna — hurtownie, których łączny udział w hurtowej sprzedaży leków w Polsce przekraczał w latach 2015–2022 70 proc. — przez ponad dekadę dzieliły się informacjami o bieżących cenach i warunkach handlowych oferowanych aptekom, ograniczając konkurencję na rynku, poinformował w komunikacie Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Prezes UOKiK nałożył na uczestników niedozwolonego porozumienia łącznie ponad 904 mln zł kar. Decyzję pozytywnie zaopiniowała Komisja Europejska, a rachunek za proceder — jak wskazuje Urząd — ostatecznie płacili pacjenci przy aptecznej kasie.

To nie było zwykłe obserwowanie konkurencji

Na konkurencyjnym rynku niewiedza o tym, co zrobi rywal, zmusza przedsiębiorców do walki o klienta: niższą ceną, lepszą ofertą, rabatem. Na polskim rynku hurtowej sprzedaży leków ten mechanizm został w ostatniej dekadzie zaburzony — najwięksi gracze mieli dostęp do szczegółowych informacji o działaniach konkurentów, co pozwalało im unikać rywalizacji.

Prawo nie zabrania obserwowania publicznie dostępnych cen konkurencji. W tej sprawie było jednak inaczej: ceny, po których hurtownie sprzedają produkty konkretnym aptekom, nie są publiczne. Jak ustalił UOKiK, przedsiębiorcy zdobywali tę wiedzę dzięki narzędziom informatycznym stosowanym w programach partnerskich dla aptek — w zamian za rabaty, szkolenia i wsparcie marketingowe uzyskiwali dostęp do danych o zakupach aptek. Od października 2015 r. korzystały z tego Neuca i Polska Grupa Farmaceutyczna, a od stycznia 2017 r. również spółki z grupy Farmacol.

Dane z tysięcy aptek dawały uczestnikom porozumienia szeroki obraz rynku. Hurtownie nie musiały zgadywać, jaką ofertę złożył konkurent — widziały, co konkretna apteka kupiła, po jakiej cenie i na jakich warunkach. Wiedziały, kiedy wystarczy niewielka obniżka, a kiedy nie trzeba obniżać ceny wcale, by apteka i tak kupiła od nich produkt.

Kiedy zachorujemy, musimy kupić leki. Powinniśmy mieć realny wybór, gdzie kupimy je taniej. Taki naturalny wybór daje uczciwa konkurencja, w ramach której przedsiębiorcy walczą o klientów lepszymi warunkami sprzedaży produktów. Przez ponad 10 lat największe hurtownie farmaceutyczne w Polsce, znając bieżącą ofertę konkurencji i aktualne ceny dla poszczególnych aptek, zamiast rywalizować o odbiorców, „synchronizowały” swoje cenniki. W ten sposób konkurencja na tym rynku została znacznie ograniczona. Na procederze korzystali uczestnicy zmowy, traciły zaś apteki, a ostatecznie pacjenci, którzy płacili więcej za leki

— mówi Tomasz Chróstny, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

„Nie wywołać wojny cenowej”

Wymiana informacji pozwalała unikać rywalizacji cenowej między największymi hurtowniami w kraju. Gdy hurtownia widziała, że konkurent sprzedaje lek drożej, podnosiła własną cenę bez obawy o utratę klienta. Gdy rywal cenę obniżał, po prostu dostosowywała ofertę — żeby, jak określili to w korespondencji pracownicy jednej z hurtowni, „nie wywołać wojny cenowej”.

Porozumienie utrwalało istniejący układ sił. Ograniczając konkurencję między sobą, jego członkowie utrzymywali status quo i jednocześnie zawężali przestrzeń do skutecznej rywalizacji ze strony pozostałych hurtowni. Dla aptek oznaczało to gorsze warunki współpracy z podmiotami dającymi najszerszy dostęp do leków, a mniej konkurencji na początku łańcucha dostaw przekładało się na wyższy rachunek na jego końcu — przy aptecznej kasie.

Mówi się, że na zdrowiu się nie oszczędza. Nie może to jednak oznaczać, że pacjent ma płacić więcej dlatego, że najwięksi dostawcy leków wygodnie urządzili się na rynku. Mówimy o podmiotach zaopatrujących większość polskich aptek. Ograniczenie konkurencji w takiej skali jest szczególnie szkodliwe społecznie: słabsza walka o aptekę może oznaczać gorsze warunki jej zaopatrzenia, a ostateczny rachunek płaci pacjent

— podkreśla prezes UOKiK.

Kary rozłożone nierówno. Skruszony uczestnik bez sankcji

Kary za udział w niedozwolonym porozumieniu wyniosły łącznie 904 969 744,47 zł. Najwięcej zapłaci Neuca — 499 037 763,85 zł. Na Farmacol-Logistykę nałożono 400 532 440 zł, na Farmacol — 3 488 520 zł, a na Świat Zdrowia — 1 911 020,62 zł. Maksymalna sankcja za udział w porozumieniu ograniczającym konkurencję może sięgnąć 10 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy.

Kary finansowej w całości uniknęła Polska Grupa Farmaceutyczna, która skorzystała z programu łagodzenia kar: przekazała UOKiK dowody i współpracowała w toku postępowania.

Uczestnik niedozwolonego porozumienia, który zdecyduje się na współpracę z UOKiK, może uniknąć kary lub znacząco ją obniżyć. Ta sprawa najlepiej pokazuje, że warto zrobić ten krok odpowiednio wcześnie. Polska Grupa Farmaceutyczna, jako wnioskodawca programu leniency, pomogła nam wykryć i rozbić ten kartel, dzięki czemu uniknęła kary finansowej

— zaznacza Chróstny.

Decyzja nie jest prawomocna — przedsiębiorcom przysługuje odwołanie do sądu. Sprawa ma jednak ciężar wykraczający poza samą sankcję: to rozstrzygnięcie dotyczące fundamentu rynku, na którym zaopatruje się większość polskich aptek i od którego zależy, ile za leki płacą pacjenci. Ponad 900 mln zł kar to sygnał, że państwo potrafi upomnieć się o konkurencję tam, gdzie jej brak najbardziej uderza w najsłabszych — chorych. O tym, czy kartel rzeczywiście zapłaci wystawiony rachunek, zdecydują teraz sądy.

Źródło: UOKiK

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA