„Afera większa niż krypto”. Miliardowe straty polskiego budżetu przez hazardowy „Dziki Zachód”
Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego (EEC) w Katowicach eksperci i regulatorzy uderzyli w dzwon alarmowy. Według najnowszych danych, szara strefa hazardu online w Polsce osiągnęła rozmiary, które zagrażają stabilności finansowej obywateli bardziej niż głośne upadki giełd kryptowalut. Kwoty wpłacane do nielegalnych operatorów idą już w dziesiątki miliardów złotych.
Skala problemu: 15 miliardów poza jakąkolwiek kontrolą
Marek Skrzyński, prezes Stowarzyszenia Bukmacherzy Razem, zestawił aktualną sytuację z ostatnimi skandalami finansowymi. Podczas gdy opinia publiczna żyje aferami krypto o wartości miliarda złotych, rynek hazardowy zmaga się z kwotami 15-krotnie wyższymi.
Dzisiaj cała Polska żyje aferą związaną z pewną giełdą kryptowalutową, gdzie Polacy mogą stracić miliard złotych. Tutaj mówimy o 15 miliardach złotych wpłaconych w zeszłym roku do nielegalnych operatorów. Tylko czekamy, kiedy ta afera przyćmi wszystko, co znaliśmy do tej pory
— alarmował Skrzyński podczas panelu w Katowicach.
Z raportu H2 Gambling Capital zaprezentowanego na EEC wyłania się obraz potężnego podziemia. Roczne obroty szarej strefy online w Polsce sięgają około 74 miliardów złotych, a nielegalny rynek wygenerował blisko 3 miliardy złotych przychodów brutto (GGR) w 2025 roku. Z nielegalnych serwisów korzysta już około 3 miliony Polaków.
Systemowa porażka państwa?
Eksperci wskazują na dramatyczną dysproporcję między rynkiem legalnym a nielegalnym. Zdzisław Kostrubała, prezes Stowarzyszenia Graj Legalnie, przytoczył szokujące zestawienie: na jedno legalne kasyno online w Polsce przypada obecnie ponad sześć tysięcy nielegalnych stron.
Problem dotyka nie tylko gospodarki, ale i bezpieczeństwa społecznego. Z nielegalnych serwisów korzysta kilkaset tysięcy nastolatków, a dane osobowe graczy trafiają do baz poza Polskę, gdzie są wykorzystywane niezgodnie z prawem. Branża oskarża Ministerstwo Finansów o bierność – mimo że szara strefa w kasynach online sięga 40%, regulator nie przedstawił dotąd planu naprawczego.
Lekcja z Danii: Od monopolu do konkurencji
Ważnym punktem debaty było wystąpienie Birgitte Sand, byłej szefowej duńskiego regulatora. Dania, borykająca się niegdyś z podobnym problemem, odniosła sukces dzięki odejściu od sztywnego monopolu państwowego na rzecz systemu licencyjnego.
Operatorzy, którzy wybierają licencję i płacą podatki, mogą być najsilniejszym narzędziem w walce z szarą strefą. Administracja nie wygra tej bitwy sama.
— powiedziała Birgitte Sand, była regulator rynku w Danii.
Według prof. Aleksandra Wernera z SGH, polski model monopolu, który miał chronić graczy, w obecnej formie zawodzi. Podobnie uważa prof. Artur Nowak-Far, podkreślając, że prawo UE dopuszcza monopol tylko pod warunkiem rzeczywistej ochrony obywateli przed uzależnieniem i przestępczością.
Hazardowa szara strefa w liczbach
Adam Lamentowicz, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Branży Rozrywek i Bukmacherskiej, alarmuje, że każda złotówka wydana w szarej strefie to realna strata dla budżetu państwa oraz uczciwych przedsiębiorców. Skalę tego problemu najlepiej oddają twarde dane za przełom lat 2025 i 2026: roczne obroty nielegalnego hazardu online sięgają około 74 mld zł, z czego aż 15 mld zł to środki bezpośrednio wpłacone przez około 3 miliony Polaków korzystających z takich usług.
Sytuacja jest szczególnie trudna w sektorze kasyn online, gdzie szara strefa stanowi ok. 40% rynku, a na każde jedno legalnie działające e-kasyno przypada ponad 6 000 nielegalnych witryn. Wobec tych faktów eksperci z H2 Gambling Capital konkludują, że bez otwarcia rynku na konkurencyjny model licencyjny Polska pozostanie w ogonie Europy pod względem poziomu legalizacji hazardu online.









