Łotewski żołnierz

Zamaskowani i uzbrojeni ludzie na granicy Łotwy. UE po cichu przygotowuje się na krwawy atak hybrydowy

07.10.2026
Redakcja
Czas czytania: 4 minut/y

Zamaskowani i uzbrojeni przewodnicy z Białorusi próbowali w tym tygodniu przerzucić na Łotwę grupę co najmniej 20 osób, grozili żołnierzom i napędzali ją w stronę granicy — podały 6 października łotewskie siły zbrojne. Kilka godzin później zamaskowani ludzie weszli na terytorium Łotwy, uszkodzili skrzynkę rozdzielczą prądu i ukradli kamery monitoringu. Incydent wpisuje się w szerszy obraz: według portalu Politico stolice państw Unii przygotowują się w ograniczonym formacie na scenariusz szeroko zakrojonego ataku hybrydowego, w którym mogliby zginąć obywatele UE.

Przebieg incydentu

Żołnierze udaremnili próbę przekroczenia granicy, ale — jak zaznacza łotewska armia — w odróżnieniu od wielu wcześniejszych zdarzeń tym razem prowokacja miała charakter szczególnie demonstracyjny i agresywny. Przewodnicy grupy byli uzbrojeni, grozili żołnierzom i aktywnie zachęcali oraz napędzali migrantów w stronę Łotwy.

Kilka godzin później zamaskowane osoby weszły na terytorium Łotwy, uszkodziły skrzynkę rozdzielczą energii elektrycznej i ukradły kamery monitoringu, po czym wróciły na terytorium Białorusi, zanim dotarł tam patrol straży granicznej.

Białoruś powinna zrozumieć, że takie incydenty mogą prowadzić do poważniejszych konsekwencji dla samej Białorusi.

— powiedział Jānis Dombrava, minister spraw wewnętrznych Łotwy.

Szef łotewskiej Państwowej Straży Granicznej Guntis Pujāts przekazał agencji LETA, że skradziono dwie kamery obserwacyjne, a działania naprawcze już trwają.

Kto za tym stoi

Pujāts zasugerował, że zamaskowane osoby mogą nie być przedstawicielami białoruskich służb państwowych, lecz członkami zorganizowanych grup przestępczych, które wykorzystują przychylność białoruskich władz do ułatwiania przerzutu migrantów.

Szef straży granicznej zwrócił uwagę na zmianę charakteru sabotażu: przypadków wymierzonych w infrastrukturę teleinformatyczną jest więcej niż wcześniej, podczas gdy samo ogrodzenie jest uszkadzane mniej więcej o połowę rzadziej niż rok temu.

Zdaniem łotewskich sił zbrojnych zdarzenia potwierdzają, że celowe prowokacje i zagrożenia hybrydowe na granicy łotewsko-białoruskiej będą kontynuowane, a nielegalna migracja jest używana jako narzędzie nacisku na zewnętrzną granicę Łotwy, a zarazem Unii Europejskiej i NATO.

W poniedziałek łotewska straż graniczna nie dopuściła do nielegalnego przekroczenia granicy przez 59 osób od strony białoruskiej. Łącznie w tym roku zapobieżono 11 925 takim przypadkom.

W ubiegłym roku było to 12 046 osób, przy czym ze względów humanitarnych 31 osobom nie zablokowano przekroczenia granicy. W 2024 roku zapobieżono 5388 próbom, a 26 osób wpuszczono z powodów humanitarnych.

Rząd przedłużył do końca roku wzmocniony reżim ochrony granicy z Białorusią. Obowiązuje on w Ludzy i gminach wiejskich okręgu Ludza, w Krasławiu i gminach okręgu Krasław, w okręgu Augszdaugawa, w Dyneburgu oraz w gminie Kaunata w okręgu Rzeżyca.

Bruksela szykuje się na scenariusz z ofiarami

Łotewski incydent jest jednym z elementów obrazu, który skłonił stolice unijne do przygotowań na znacznie poważniejszy scenariusz. Jak podaje portal Politico, powołując się na pięciu dyplomatów i urzędników, ambasadorowie przy Unii ze wszystkich 27 państw omawiali w ostatnich tygodniach możliwą odpowiedź na szeroko zakrojony atak hybrydowy — w ograniczonym formacie spotkania, bez telefonów i asystentów. Relację tę przedstawia po polsku serwis centrumeuropy.pl.

Rozmowy nasiliły się po wykryciu nieudanej próby rosyjskiego zamachu na lotnisku w Lipsku w sierpniu.

Musimy być przygotowani na coś poważnego. Niestety, Lipsk pokazał nam, że nie wyklucza się bardzo poważnego incydentu z licznymi ofiarami.

— powiedział Politico wysoki rangą dyplomata Unii Europejskiej, którego nazwiska nie podano.

Inny urzędnik ocenił, że biorąc pod uwagę skalę działań Rosji, ofiary mogą pojawić się szybciej, niż się spodziewano.

Dotychczas Unia rozwijała mechanizmy reagowania na cyberataki, ingerencję w wybory i sabotaż. Teraz uwaga przesunęła się na ataki mogące spowodować dużą liczbę ofiar. Rozmowy dyplomatów i ministrów dotyczyły możliwego rozmieszczenia zespołów reagowania kryzysowego, przydziału unijnych funduszy na pomoc państwu dotkniętemu atakiem oraz współpracy szefów instytucji europejskich podczas kryzysu.

Teija Tiilikainen, dyrektor Europejskiego Centrum Doskonalenia Przeciwdziałania Zagrożeniom Hybrydowym, oceniła, że ze względu na coraz bardziej śmiercionośne środki, których Rosja używa do testowania gotowości Europy, pojawienie się ofiar jest prawdopodobnie kwestią czasu.

Spór o podział ról między UE a NATO

Przygotowania wywołały dyskusję o rozgraniczeniu kompetencji. Jak wskazuje Politico, część stolic uważa, że Unia może wyjść poza swoją rolę w obszarze bezpieczeństwa i powielić funkcje Sojuszu, który od dziesięcioleci stanowi kręgosłup europejskiego bezpieczeństwa.

Jeśli pojawią się zamieszanie lub powielanie, może to spowolnić proces decyzyjny, co niesie ze sobą konsekwencje, ponieważ czas zawsze jest kluczowy.

— powiedziała Politico Oana Lungescu, była rzeczniczka NATO.

Problemem jest także brak wystarczająco bezpiecznych kanałów komunikacji w Unii oraz ryzyko wycieku poufnych informacji. Z tego powodu niektóre stolice wolą omawiać najbardziej wrażliwe kwestie w formatach NATO.

Jeden z wysokich rangą dyplomatów ocenił, że Unia powinna częściej sięgać po narzędzia, które już ma — na przykład mechanizm pozwalający prezydencji zwoływać nadzwyczajne spotkania z udziałem ekspertów NATO, ONZ i innych organizacji międzynarodowych na wniosek dotkniętego państwa. W razie szeroko zakrojonego ataku hybrydowego decyzja o dalszych krokach należy do kraju, który go doświadczył.

Ciężar presji przeniesiony na Litwę i Łotwę

Kontrast z sytuacją na granicy polskiej jest uderzający. Jak podała we wrześniu Renata Leoniak, zastępczyni dyrektora departamentu porządku publicznego MSWiA, do 13 września 2026 roku na granicy z Białorusią doszło do 472 prób nielegalnego przekroczenia i wszystkie zostały udaremnione. W analogicznym okresie 2025 roku było ich 25 519.

Zmieniła się też skuteczność. W tym roku odnotowano jeden przypadek, w którym osoba pokonała barierę i nie została ujęta bezpośrednio przy linii granicy; w 2025 roku takich przypadków było 1529.

Jak pisała „Rzeczpospolita”, za uszczelnieniem stoi połączenie bariery fizycznej, elektronicznego systemu kontroli wzdłuż Bugu, zmian w prawie oraz kontroli na granicy z Litwą. Gazeta zwraca zarazem uwagę na konsekwencję tego sukcesu: ciężar presji migracyjnej przeniósł się na Litwę i Łotwę.

Dane obu krajów to potwierdzają. Łotwa odnotowała w 2024 roku 5388 zatrzymanych prób, w 2025 — 12 046, a w tym roku, jeszcze przed końcem października, już 11 925. Polska w tym samym czasie zeszła z ponad 25 tysięcy do niespełna pięciuset.

Łotewska armia zapowiedziała, że będą dalej wspierać straż graniczną na odcinkach z Białorusią i Rosją.

Źródło: Politico, siły zbrojne Łotwy, LETA

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA