Osoba prezentuje dron na tle pola zboża.

Wojsko potrzebuje ćwierć miliona ludzi, a biznes węszy interes życia. Polska gospodarka odkrywa dual-use

03.09.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

70 proc. polskich firm uważa technologie podwójnego zastosowania za istotny obszar rozwoju w perspektywie trzech–pięciu lat, a połowa już prowadzi związaną z nimi działalność lub widzi w nich potencjał — wynika z raportu Ayming „Dual-use. Biznes w ekosystemie bezpieczeństwa”. Jak mówi w rozmowie z agencją Newseria dyrektor generalny Polskiej Izby Dual Use Łukasz Czajkowski, biznes jest gotowy konkurować o obronne miliardy — hamują go za to procedury, które potrafią trwać dwa–trzy lata.

Miliardy szukają wykonawców

Skalę tortu pokazują liczby NATO: Polska zwiększyła w 2025 r. wydatki na obronność do 166,2 mld zł (4,3 proc. PKB) ze 137,2 mld zł rok wcześniej, a na 2026 r. zaplanowano 4,68 proc. PKB, czyli blisko 194 mld zł. Do tego dochodzi rynek pracy: według raportu Deloitte’a do 2035 r. sektor obronny wraz z siłami zbrojnymi i zapleczem technicznym będzie potrzebował ok. 250 tys. nowych pracowników — w tym ok. 70 tys. żołnierzy, 90 tys. specjalistów w przemyśle zbrojeniowym i 77 tys. osób w łańcuchach dostaw.

Jeżeli uda się nam skutecznie skierować te środki, które w Polsce, Europie, ale też na świecie są przeznaczane na obronność nowej generacji, do polskiego biznesu, firm przemysłowych, technologicznych, usługowych, to będą one stanowić potężny impuls rozwojowy dla gospodarki. Nie ulega wątpliwości, że przez najbliższe lata, może nawet dekadę lub więcej, nakłady na obronność i odporność w Europie będą znaczące

— uważa Łukasz Czajkowski, dyrektor generalny Polskiej Izby Dual Use.

Według przywoływanych przez niego prognoz sam sektor obronny wygeneruje co najmniej 50 tys. nowych miejsc pracy w polskim przemyśle w związku z zamówieniami z programu SAFE — a nikt, jak zaznacza, nie policzył jeszcze mnożnika, jaki dołożą technologie podwójnego zastosowania. Ponad połowa firm (53 proc.) ocenia rolę sektora prywatnego w systemie bezpieczeństwa jako kluczową lub ważną, a kolejne 35 proc. wybiera odpowiedź pośrednią.

Ratunek dla motoryzacji i AGD

Ciekawy jest wskazywany przez eksperta kierunek przepływu kadr i mocy produkcyjnych: z branż przeżywających kłopoty — AGD i motoryzacyjnej — do obronności. W całej Europie przejście z automotive do sektora obronnego uchodzi, jak mówi Czajkowski, za jedną z najbardziej obiecujących ścieżek utrzymania przemysłu. Tło dają dane European Policy Centre: potencjał wzrostu rynku logistyki wojskowej szacuje się na ponad 50 mld euro w ciągu dekady, a badanie sześciu producentów pojazdów lekkich wykazało, że średnie wykorzystanie ich mocy produkcyjnych wyniosło w 2023 r. zaledwie 60 proc. Popyt obronny trafia więc dokładnie tam, gdzie fabryki stoją półpuste.

„Europe First, Poland First”

Żeby obronne pieniądze zostały w kraju, Izba postuluje zmiany w prawie europejskim i krajowym promujące lokalne zamówienia. Pierwszy krok już wykonano: w czerwcu premier Donald Tusk podpisał „Kodeks Dobrych Praktyk” dla spółek Skarbu Państwa, zbierający rozwiązania zwiększające udział krajowego komponentu w kluczowych inwestycjach — Czajkowski wskazuje, że pierwsze wytyczne przygotowało Ministerstwo Aktywów Państwowych i „to jest kierunek, w którym powinniśmy iść dalej”.

Powinniśmy walczyć o to, żeby jak największy współczynnik kosztów, które i tak będziemy ponosić, był skierowany do polskiego przemysłu. Negocjować takie warunki, aby polskie firmy prowadziły serwis, realizowały usługi magazynowo-logistyczne, a personel był od samego początku szkolony. Warto włączać w mechanizm zakupów również polskie firmy, do których będzie przynajmniej w pewnym stopniu transferowana technologia, żebyśmy mogli rozwijać własne usługi lub produkty w przyszłości

— tłumaczy szef PIDU, zaznaczając, że technologii nieprodukowanych w Polsce i tak trzeba będzie kupować za granicą — ale wieloletni serwis, magazynowanie i szkolenia mogą już zostać w kraju.

Hamulec: certyfikaty na lata

Największą przeszkodą nie są kompetencje, lecz administracja. 40 proc. ankietowanych firm wskazuje jako barierę długi i niejasny proces testów, dopuszczeń i certyfikacji, a 20 proc. — brak przewidywalnych planów zakupowych i długoterminowego sygnału popytu.

Polski biznes jest dzisiaj gotowy do absorpcji zamówień. Przeszkody są natury administracyjno-proceduralno-zakupowej. Można wymienić długie procedury wejścia w tzw. obieg dual-use, czyli koncesje, dostęp do informacji niejawnych, poświadczenia bezpieczeństwa przemysłowego. Obecnie procedury są dość przewlekłe i szczególnie dla firm technologicznych czy też z obszaru MŚP są bardzo długie, trwają dwa–trzy lata

— wylicza Czajkowski, dodając postulat transparentnej komunikacji zamówień, by firmy wiedziały, „w jakim kierunku zakupywać linie produkcyjne, stawiać hale, szkolić ludzi”.

Trzy polskie asy: IT, drony, kosmos

Gdzie Polska ma realną szansę na przewagę eksportową? Czajkowski wskazuje branże, w których kompetencje już istnieją. Pierwsza to cyfrowa — jego zdaniem Polska może stać się hubem technologii podwójnego zastosowania dla Europy Środkowej, a może i całego kontynentu; według raportu PARP „The IT/ICT Sector in Poland – Report 2025” działa u nas ponad 100 tys. podmiotów ICT, a eksport usług IT bije rekordy na rynkach USA, Niemiec i Wielkiej Brytanii.

Druga to bezzałogowce: prym w adaptacyjności wiedzie Ukraina, ale Polska na tle Europy wygląda — jak ocenia szef PIDU — całkiem dobrze, a współpraca z firmami ukraińskimi, którą Izba chce promować, mogłaby uczynić z nas europejskiego lidera produkcji dronów. Trzecia to kosmos: polskie spółki bez kompleksów konkurują o międzynarodowe kontrakty, w kraju ulokowano jedno z centrów Europejskiej Agencji Kosmicznej z zadaniami z obszaru bezpieczeństwa, a z raportu Polskiej Agencji Kosmicznej wynika, że 2025 r. przyniósł przełom operacyjny — uruchomienie programu MikroSAR i wartą ok. 860 mln zł brutto umowę Agencji Uzbrojenia z konsorcjum ICEYE Polska i Wojskowych Zakładów Łączności nr 1 na Satelitarny System Obserwacji Ziemi dla Sił Zbrojnych RP.

Wnioski z raportu układają się w tezę bliską tej redakcji: obronne wydatki mogą być największym od dekad programem rozwojowym polskiego przemysłu — pod warunkiem że państwo, które potrafi liczyć procenty PKB na zbrojenia, nauczy się też liczyć miesiące własnych procedur. Bo linia produkcyjna stawia się szybciej niż dziś wydaje poświadczenie bezpieczeństwa.

Źródło: Newseria

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA