wisła

Wisła w Warszawie ledwo przekracza metr. Susza hydrologiczna może potrwać do października

10.08.2026
Redakcja
Czas czytania: 2 minut/y

Na stacji hydrologicznej Warszawa-Bulwary odnotowano w niedzielę zaledwie 103 cm – to poziom alarmująco niski, ledwie o centymetr wyższy od piątkowego rekordu wszech czasów. W całym kraju obowiązuje 78 ostrzeżeń przed suszą hydrologiczną, a prognozy przewidują, że zła sytuacja może się utrzymać nawet do października – wynika z danych IMGW przekazanych PAP.

Skalę problemu potwierdziła Emilia Szewczak, hydrolog i synoptyk z Centralnego Biura Hydrologii Operacyjnej IMGW.

Na terenie całego kraju notujemy zły stan hydrologiczny.

— przekazała Szewczak, wskazując, że ostrzeżenia obejmują między innymi środkowy odcinek Wisły i dla mazowieckiego fragmentu rzeki obowiązują nieprzerwanie od 3 lipca, do odwołania.

Niedzielny odczyt to ciąg dalszy serii antyrekordów. Jeszcze w piątek na tej samej stacji zanotowano 102 cm, czyli najniższy stan w historii pomiarów – pobity został dotychczasowy rekord z września 2025 r., który po przeliczeniu wynikającym ze zmiany rzędnej zera wodowskazu wynosił 104 cm. Warto pamiętać, że stan wody nie oznacza głębokości rzeki, lecz położenie zwierciadła wody ponad umowny poziom odniesienia.

Burze nie uratują rzek. Potrzebny zupełnie inny deszcz

Głównym powodem suszy jest długotrwały niedobór opadów, szczególnie w górnych częściach zlewni dorzecza Wisły, spotęgowany falami upałów, które zwiększają parowanie. Paradoksalnie zapowiadane na południu kraju burze niewiele pomogą – zdaniem hydrologów gwałtowne, krótkotrwałe opady spływają po przesuszonym gruncie, a rzekom potrzebne są jednostajne, długotrwałe deszcze o niewielkim natężeniu.

Dane IMGW nie pozostawiają złudzeń co do zasięgu zjawiska. W sobotę na 30 stacjach hydrologicznych stany wód znajdowały się poniżej minimalnych wartości notowanych w tym okresie, a na ponad 450 stacjach przepływ był niższy od średniego niskiego przepływu. Najgorzej jest w Polsce centralnej i południowej, gdzie rekordowo niskie stany odnotowano nie tylko na Wiśle, ale też na Sanie, Wisłoku, Wieprzu, Bugu, Liwcu i górnej Warcie. Hydrolodzy IMGW podkreślają zresztą, że to nie jest problem jednego sezonu – susza w dorzeczu Wisły trwa, z krótkimi przerwami, od 2015 r., a problem trwałej suszy dotyka już 62 proc. gmin.

Energetyka na razie spokojna, gospodarka mniej

Niski poziom rzek to nie tylko kwestia krajobrazu. Woda z Wisły chłodzi bloki energetyczne, umożliwia żeglugę śródlądową i zasila ujęcia dla przemysłu. Ministerstwo Energii uspokaja: niski stan rzeki nie powinien doprowadzić do przerw ani ograniczeń w dostawach prądu, a resort nie przewiduje wprowadzania stopni zasilania. Deklaracja ta ma jednak charakter warunkowy – jeśli susza faktycznie potrwa do października, presja na system będzie rosła z każdym tygodniem upałów. Scenariusz znad Renu, gdzie niski poziom wody grozi właśnie paraliżem transportu towarowego, pokazuje, że lekceważenie hydrologii potrafi słono kosztować całą gospodarkę.

Źródło: PAP/IMGW

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA