W Polsce jak w Afryce. Nadchodzą rekordowe 40-stopniowe upały
Nad Polskę nadciąga kolejna fala upałów, która według prognoz Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej może okazać się nie tylko dłuższa, ale również znacznie bardziej intensywna od tej, której doświadczyliśmy w miniony weekend. Pod koniec tygodnia termometry na zachodzie kraju mogą wskazać wartości zbliżone do historycznych rekordów, czyniąc Polskę jednym z najgorętszych miejsc na mapie w zestawieniu z północnymi regionami Afryki.
Nadchodzi fala gorąca z zachodu Europy
Po chwilowym, lekkim ochłodzeniu w środku tygodnia, od czwartku do Polski zacznie napływać masa zdecydowanie gorętszego powietrza. Jest to ten sam układ atmosferyczny, który w ostatnich dniach przyniósł temperatury przekraczające 40 stopni Celsjusza mieszkańcom Hiszpanii oraz Francji. Synoptycy prognozują, że wyżowa pogoda z dużą ilością słońca i brakiem opadów sprzyjać będzie gwałtownemu wzrostowi temperatury.
Ryzyko pobicia stuletniego rekordu
Najwyższe wskazania termometrów spodziewane są szczególnie na południowym zachodzie Polski, zwłaszcza na Ziemi Lubuskiej oraz Dolnym Śląsku. Prognozy długoterminowe IMGW sugerują, że miejscami temperatura może osiągnąć od 35 do nawet 40 stopni Celsjusza. Wartości te są zbliżone do absolutnego rekordu ciepła w Polsce, który wynosi 40,2 st. C i został odnotowany 29 lipca 1921 roku. Jeśli obecne wyliczenia się sprawdzą, możemy mieć do czynienia z najgorętszym okresem w kraju od ponad stu lat.
Polska gorętsza niż Sahara
Zjawisko to jest na tyle nietypowe, że temperatury prognozowane dla Polski będą porównywalne z warunkami panującymi w najgorętszych regionach Sahary. Co więcej, w niektórych krajach Afryki Północnej, takich jak Maroko, Libia czy Egipt, słupki rtęci mogą w tym samym czasie wskazywać wartości o 4-5 stopni niższe niż te, które przewiduje się dla zachodnich regionów naszego kraju.
Mimo tak ekstremalnych prognoz, eksperci zaznaczają, że przewidywania na przełom obecnego i przyszłego tygodnia obarczone są jeszcze pewnym marginesem błędu. Najbardziej wiarygodne wyliczenia meteorologiczne obejmują okres nie dłuższy niż siedem dni, dlatego szczegółowe prognozy mogą jeszcze ulec zmianie. W drugiej połowie przyszłego tygodnia fala upałów ma stopniowo słabnąć, a temperatury na północy i zachodzie kraju powinny spaść do bardziej umiarkowanego poziomu 23-25 stopni Celsjusza.
Źródło: Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) / Interia









