Flaga Danii na tle nieba

Tak wygrać to jak przegrać. Duńscy socjaldemokraci z najgorszym wynikiem od 125 lat

25.03.2026
Redakcja
Czas czytania: 2 minut/y

Wtorkowe wybory parlamentarne w Danii przyniosły trzęsienie ziemi na tamtejszej scenie politycznej. Choć Partia Socjaldemokratyczna formalnie utrzymała status pierwszej siły w kraju, uzyskany wynik 21,9 proc. jest najgorszym rezultatem tego ugrupowania od 1901 roku. Obecna koalicja rządząca straciła większość, a klucz do sformowania nowego gabinetu znalazł się w rękach centrowej partii Umiarkowani, której lider wyrasta na głównego kandydata do fotela premiera.

Najsłabszy mandat od ponad wieku

Mette Frederiksen, dotychczasowa premierka, stanęła przed trudnym zadaniem wytłumaczenia wyborcom drastycznego spadku poparcia – z 27,5 proc. w 2022 roku do niespełna 22 proc. obecnie. Mimo deklaracji gotowości do dalszego kierowania rządem, skala porażki jest uderzająca.

Branie odpowiedzialności jest męczące.

— tak Frederiksen skomentowała słaby wynik w sztabie wyborczym, próbując uzasadnić odpływ elektoratu trudami sprawowania władzy.

Równie bolesną stratę odnotowała współrządząca Partia Liberalna, która z wynikiem 10,1 proc. zanotowała historyczne minimum. Słaba postawa lidera liberałów, ministra obrony Troelsa Lunda Poulsena, kontrastuje z sukcesem skrajnie prawicowej Duńskiej Partii Ludowej, która niespodziewanie zdobyła 9,1 proc. głosów, poprawiając swój poprzedni rezultat o ponad 6 punktów procentowych.

Lars Lokke Rasmussen „języczkiem u wagi”

W 179-osobowym Folketingu do sprawowania bezpiecznych rządów potrzeba 90 mandatów. Po przeliczeniu 100 proc. głosów sytuacja wygląda patowo: blok lewicowy dysponuje 84 mandatami, natomiast partie prawicowe mają ich łącznie 77. W tym układzie o wszystkim zdecyduje partia Umiarkowani.

W takiej sytuacji, tak jak przewidywały przedwyborcze sondaże, języczkiem u wagi będzie centrowa partia Umiarkowani, która zdobyła 7,7 proc., czyli 14 mandatów.

— wynika z oficjalnych komunikatów po przeliczeniu głosów.

Dynamiczna kampania szefa dyplomacji Larsa Lokke Rasmussena sprawiła, że to on, a nie liderzy największych partii, ma obecnie najsilniejszą kartę przetargową. Komentatorzy w Kopenhadze wskazują, że Rasmussen – dwukrotny premier w latach ubiegłych – ma realną szansę po raz trzeci stanąć na czele rządu, tym razem jako lider ugrupowania środka.

Najniższa frekwencja od dekad

Tegoroczne wybory pokazały również rosnące znużenie duńskiego społeczeństwa tradycyjną polityką. Mimo wysokiej na tle Europy frekwencji wynoszącej 84 proc., jest to najniższy wskaźnik udziału Duńczyków w wyborach parlamentarnych od 1990 roku.

Ostateczny kształt rządu wyłoni się w trakcie negocjacji koalicyjnych, które mogą potrwać tygodniami. Rasmussen, znany z politycznej zręczności, będzie musiał zdecydować, czy wesprze osłabionych socjaldemokratów, czy spróbuje zbudować alternatywną większość z rozdrobnioną prawicą.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA