Ta sama praca, inna pensja? PIE sprawdził, gdzie w Polsce miejsce zamieszkania najmocniej różnicuje zarobki
Rynek pracy w Polsce nie jest jednorodny, ale w najbardziej masowych zawodach płace są zaskakująco wyrównane terytorialnie — wynika z analizy opublikowanej w najnowszym Tygodniku Gospodarczym Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Najsilniej lokalizacja różnicuje wynagrodzenia w zawodach specjalistycznych i niszowych: wśród programistów, inżynierów, naukowców czy artystów. W skali krajów OECD regionalne wskaźniki zatrudnienia potrafią różnić się o ponad 20 pkt proc.
Miejsce zamieszkania coraz mocniej decyduje o szansach na pracę
Jak wskazuje przywoływany w analizie raport OECD o rynku pracy, wskaźniki zatrudnienia między regionami w krajach organizacji potrafią różnić się o ponad 20 pkt proc., a stopy bezrobocia w najsłabszych regionach bywają ponad dwukrotnie wyższe niż w najlepszych. To samo wykształcenie i podobne kompetencje mogą więc dawać zupełnie inne szanse na pracę — zależnie od lokalnej struktury gospodarki. Dysproporcje tylko częściowo tłumaczą cechy mieszkańców; kluczowa jest koncentracja dobrze płatnych miejsc pracy w usługach o wysokiej wartości dodanej w największych ośrodkach.
Mobilność pracowników łagodzi te nierówności tylko w ograniczonym stopniu, bo osoby z regionów słabszych często muszą migrować daleko, a wyjeżdżający nierzadko mają lepsze kompetencje niż pozostający, co może dodatkowo pogłębiać różnice
— pisze w Tygodniku Gospodarczym Cezary Przybył, analityk Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
Sprzedawca zarobi podobnie wszędzie, programista — nie
PIE policzył zmienność wynagrodzeń między powiatami dla 213 zawodów. W 28 zawodach o niskiej zmienności — m.in. sprzedawców, magazynierów, kucharzy, kierowców, pielęgniarek i nauczycieli — pracuje ponad 37 proc. zatrudnionych. Kolejne 51,5 proc. pracujących to 101 zawodów o umiarkowanej zmienności, od kadry zarządzającej i lekarzy po elektryków, mechaników i robotników budowlanych.
Wysoka zmienność płac dotyczy aż 68 zawodów, ale pracuje w nich tylko 10,5 proc. zatrudnionych — to m.in. programiści i pracownicy IT, inżynierowie, branża kreatywna, naukowcy i agenci ubezpieczeniowi. Bardzo wysoka zmienność to zaledwie 16 zawodów i 0,5 proc. pracujących: artyści, branża rozrywkowa i sportowa, obsługa ruchu lotniczego, filolodzy, tłumacze i inżynierowie górnictwa.
W dziesięciu najliczniejszych zawodach, skupiających 34 proc. pracujących w Polsce, współczynnik zmienności mieści się w przedziale 4–18 proc.
Oznacza to, że w najbardziej masowych profesjach wynagrodzenia są relatywnie wyrównane terytorialnie, a miejsce pracy mniej różnicuje płace niż w zawodach bardziej specjalistycznych
— zauważa analityk.
Wniosek dla polityki publicznej: wzmacniać słabsze powiaty
Autor analizy wskazuje, że skoro szanse zatrudnienia tak mocno zależą od lokalnego układu gospodarczego, odpowiedzią powinno być łączenie lokalnej polityki rozwojowej z polityką rynku pracy, edukacji i transportu — od dopasowania kształcenia do lokalnego popytu, przez wspieranie codziennej mobilności, po przyciąganie inwestycji do powiatów słabszych gospodarczo.
Skoro lokalizacja silnie różnicuje płace tylko w niektórych zawodach, to polityka publiczna powinna wzmacniać lokalne możliwości zatrudnienia tam, gdzie rynek pracy jest słabszy
— podsumowuje Przybył.
Analizę oparto na danych o średnich miesięcznych wynagrodzeniach brutto z umów o pracę w I półroczu 2025 r. w podziale na zawody i powiaty; miarą zróżnicowania jest współczynnik zmienności. PIE zastrzega, że w zawodach niszowych wyniki należy interpretować ostrożnie ze względu na małą liczbę pracujących.
Źródło: Tygodnik Gospodarczy PIE









