Protekcjonizm bije rekordy, a handel światowy rośnie. Ratuje go jedna kategoria towarów — i Polska właśnie na niej jedzie
Globalna polityka handlowa jest najbardziej restrykcyjna w historii pomiarów: indeks aktywności handlowej WTO i MFW był w tym roku średnio dwukrotnie wyższy niż w 2024, a wartość światowego importu objętego nowymi restrykcjami wzrosła w rok czterokrotnie. Mimo to handel rośnie w tempie dwucyfrowym — tyle że niemal połowę tego wzrostu generuje wąski koszyk sprzętu dla centrów danych, którego import skoczył o 61 proc. To nie paradoks, lecz konstrukcja: cła z 2025 roku celowo ominęły dobra inwestycyjne dla AI. Polska ma w tej układance własny, mało znany sukces — komputery i serwery stały się w pół roku drugą pozycją polskiego eksportu, ze sprzedażą wyższą o 53 proc. Analiza Aleksandry Sojki z Polskiego Instytutu Ekonomicznego pokazuje jednak i rewers medalu: świat handluje coraz bardziej jednym produktem, a reszta gospodarki stoi.
Rekordowe cła, rekordowy handel — jak to możliwe
Liczby z pozoru się kłócą. Trade Policy Activity Index — wspólny miernik WTO i MFW dla 197 gospodarek — osiągnął na początku 2026 roku najwyższe wartości od startu serii w 2010: średnio 412 punktów w okresie styczeń–maj wobec 214 w całym 2024 roku, a subindeks działań restrykcyjnych (podwyżki ceł, zakazy importu, kontyngenty) ustanowił w marcu rekord. Zaostrzanie koncentruje się w G20. Równocześnie wolumen światowych obrotów towarowych wzrósł w I kwartale o 3,5 proc. kwartał do kwartału, a wartość importu w okresie styczeń–maj była o 10,7 proc. wyższa rok do roku.
Rozwiązanie zagadki tkwi w strukturze. Z owych 10,7 pkt proc. wzrostu aż 4,7 pkt przypada na komputery, serwery, ich części i układy scalone — sprzęt dla centrów danych, którego import wzrósł o 61 proc., a udział w światowym handlu podwoił się w dwa lata. Kolejne 2 pkt dodała pozostała elektronika, ok. 2,5 pkt — drożejące kruszce i paliwa. Cała reszta światowej gospodarki dołożyła 1,4 punktu. Drugi klucz tkwi w konstrukcji samych taryf:
Rosnąca, mimo ceł, wartość handlu nie jest paradoksem — cła nie dławią importu, gdy trwa boom inwestycyjny, a dóbr inwestycyjnych celowo nie oclono
— wyjaśnia analityczka PIE. Amerykańskie taryfy z 2025 roku skoncentrowano na dobrach konsumpcyjnych: efektywna stawka USA na produkty związane z AI wynosiła pod koniec roku zaledwie 4,5 proc. wobec 12,1 proc. dla pozostałych towarów, bo 69 proc. importu AI objęto wyłączeniami.
Polski wątek
W tej globalnej układance Polska zajęła miejsce, o którym mało kto wie. Eksport komputerów i serwerów wzrósł w I półroczu o 53 proc., do 6,1 mld euro — i ta kategoria stała się drugą pozycją polskiego eksportu, zaraz po częściach samochodowych, awansując z siódmego miejsca jeszcze w 2024 roku. Odbiorcy czytają się jak mapa europejskich zagłębi centrów danych: Holandia (+62 proc.), Niemcy (+55 proc.), Irlandia (+209 proc.), Szwecja (+106 proc.).
Analiza PIE uczciwie rozbraja też podejrzenie, że to tylko przepakowywanie chińskiego towaru. Import komputerów i podzespołów rzeczywiście wzrósł (o 39 proc., z Chin o 55 proc., a z Tajwanu pięciokrotnie), ale motorem polskiego eksportu są skonfigurowane systemy serwerowe (+119 proc. rok do roku), których Polska niemal nie importuje — co wskazuje na realną produkcję i integrację, nie reeksport. Zastrzeżenie badawcze autorki: część przyrostu to zapewne konfiguracja i dystrybucja importowanego sprzętu, a ostatecznie rozstrzygną dane o produkcji sprzedanej. Warto też odnotować chłodniejszą część obrazu: mimo wzrostu szybszego od unijnej średniej (34 proc.) Polska spadła w rankingu eksporterów UE z 4. na 6. miejsce, wyprzedzona przez Węgry i Irlandię — konkurencja w tej niszy rośnie jeszcze szybciej. A łączny polski eksport wzrósł w półroczu o skromne 4,6 proc. (do 191,7 mld euro) — bez serwerów byłby to wynik anemiczny.
Jeden silnik światowego handlu
Wniosek systemowy analizy jest niewygodny i dla świata, i dla Polski. Handel globalny — formalnie rosnący — jedzie na jednym silniku: inwestycyjnym boomie AI, świadomie oszczędzonym przez celników. PIE nazywa ryzyko wprost:
Rosnąca zależność wzrostu od jednej kategorii towarowej oznacza, że ewentualna korekta inwestycji w AI lub objęcie sprzętu komputerowego restrykcjami szybko odsłoniłyby stagnację w pozostałej części światowego handlu
— pisze Aleksandra Sojka w Tygodniku Gospodarczym PIE. Dla Polski to podwójna ekspozycja — nasz eksportowy hit zależy od tego samego boomu, na którym norweski fundusz majątkowy opiera, jak opisywaliśmy w tym tygodniu, jedną trzecią swojego portfela. Dopóki centra danych rosną, Polska na tym zarabia. Gdyby przestały — dowiemy się, ile naprawdę wart jest handel światowy bez swojego jedynego silnika.
Źródło: Tygodnik Gospodarczy PIE (Aleksandra Sojka), WTO/MFW, NBER









