Orban odszedł, kurs się nie zmienił. Węgry Magyara odmawiają udziału w Karpackiej Ósemce i dalej blokują Ukrainę
Premier Węgier Peter Magyar ogłosił, że Budapeszt nie przystąpi do ukraińskiej inicjatywy Karpackiej Ósemki (C8) — formatu ośmiu państw regionu, który ma wzmacniać bezpieczeństwo przez wspólne przedsięwzięcia i inwestycje — przekazał „Kyiv Post”, powołując się na węgierski serwis HVG, a depeszę podała PAP. To kolejny sygnał, że odsunięcie Viktora Orbana od władzy nie zmieniło zasadniczego kursu Budapesztu: nowy rząd czterokrotnie blokował już otwarcie klastrów negocjacyjnych w akcesji Ukrainy do UE, sięgając po ten sam argument praw mniejszości, którym latami posługiwał się jego poprzednik. „Choć Viktor Orban nie jest już u władzy, jego polityka obstrukcji i izolacjonizmu nadal ma się dobrze” — komentuje szef ukraińskiego MSZ.
„Zaproszono nas, ale odmówiliśmy”
Karpacka Ósemka przedstawiana była jako format obejmujący Austrię, Czechy, Węgry, Polskę, Rumunię, Serbię, Słowację i Ukrainę, skoncentrowany na zacieśnianiu współpracy w energetyce, transporcie, przemyśle, bezpieczeństwie i rozwoju regionu karpackiego — pisaliśmy o powołaniu inicjatywy przez Wołodymyra Zełenskiego w ubiegłym tygodniu. Początkowe informacje wskazywały na udział Węgier, jednak według HVG premier Magyar rozwiał te oczekiwania.
Zaproszono nas, ale z ważnego powodu odmówiliśmy udziału
— powiedział Peter Magyar, premier Węgier, cytowany przez HVG. Informację potwierdził węgierski resort spraw zagranicznych — nie ujawniając jednak uzasadnienia decyzji.
Cztery blokady w nowym wydaniu
Jak ocenia „Kyiv Post”, choć początkowo Magyar zdawał się odchodzić od polityki Orbana i kreować na partnera Kijowa, relacje z Ukrainą są wyraźnie napięte. Dziennik przypomina, że mimo spełnienia przez Kijów warunków niezbędnych do otwarcia nowych klastrów negocjacyjnych w procesie akcesyjnym do UE, Budapeszt do 8 września czterokrotnie blokował rozpoczęcie negocjacji w ramach klastrów nr 2 i 3 — odmawiając przy tym ujawnienia, jakich konkretnie kroków legislacyjnych oczekuje od Ukrainy w zamian za zniesienie blokady. Wcześniej Węgry opóźniły również wysłanie wspólnego listu UE w sprawie wniosków akcesyjnych Ukrainy i Mołdawii, wymagającego jednomyślności wszystkich 27 państw członkowskich.
Uzasadnienie brzmi znajomo: węgierskie MSZ konsekwentnie powołuje się na kwestię praw mniejszości — argument stosowany już przez rząd Orbana, który z powodu statusu etnicznych Węgrów na Zakarpaciu przez 17 miesięcy blokował otwarcie pierwszego klastra negocjacyjnego („Podstawy”).
„Historyczne porozumienie” bez pokrycia
Zwrot wydawał się bliski w czerwcu, gdy Magyar zawarł — jak sam to określił — „historyczne porozumienie” z prezydentem Zełenskim, formalnie gwarantujące prawa edukacyjne, kulturowe, językowe i polityczne społeczności węgierskiej na Ukrainie. Mimo tego, jak zauważa „Kyiv Post”, Budapeszt nadal blokuje otwarcie negocjacji w obszarach rynku wewnętrznego i konkurencyjności. Postawa ta spowalnia zarazem proces akcesyjny Mołdawii, której ścieżka jest ściśle powiązana z ukraińską.
Kijów nie kryje rozczarowania. Szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha wyraził na platformie X zaskoczenie „niepotrzebnie konfrontacyjnymi wypowiedziami premiera Węgier” i sygnałami docierającymi z Budapesztu.
Wygląda na to, że choć Viktor Orban nie jest już u władzy, jego polityka obstrukcji i izolacjonizmu nadal ma się dobrze. Polityka ta nie przyniosła w przeszłości korzyści ani Węgrom, ani szerszemu regionowi – i nie przyniesie ich nikomu w przyszłości
— napisał Andrij Sybiha, minister spraw zagranicznych Ukrainy.
Bilans pierwszych miesięcy nowego rządu w Budapeszcie układa się więc w czytelny wzór: zmieniła się twarz, retoryka na użytek Brukseli i gesty w rodzaju czerwcowego porozumienia — ale twarde decyzje, od wetowania klastrów po odmowę udziału w regionalnym formacie współpracy, płyną starym, orbanowskim korytem. Dla Polski to wniosek praktyczny w dwóch wymiarach. Po pierwsze, Karpacka Ósemka — projekt, w którym uczestniczymy — będzie się budować bez Węgier, co osłabia spójność formatu, ale i klaruje jego charakter: zostają państwa realnie zainteresowane integracją regionu z Ukrainą. Po drugie, w unijnej rozgrywce o akcesję Kijowa nie warto liczyć, że problem węgierski „rozwiązał się” wraz z Orbanem. Interesy, które kazały Budapesztowi grać na hamulcu — od energetycznych powiązań z Rosją po kartę mniejszościową w polityce wewnętrznej — najwyraźniej przetrwały zmianę lokatora przy Kossuth tér.
Źródło: PAP (za „Kyiv Post” i HVG)









