Niemcy potwierdzają: To Rosja zaatakowała na lotnisku w Lipsku

02.09.2026
Kamil Śliwiński
Czas czytania: 3 minut/y

Niemiecki rząd oficjalnie przypisał Rosji odpowiedzialność za sierpniową próbę ataku dronem z materiałem wybuchowym na lotnisku Lipsk/Halle — poinformował we wtorek szef MSW Alexander Dobrindt, cytowany przez PAP. Bezzałogowiec z ok. 600 gramami materiałów wybuchowych miał uderzyć w ukraiński samolot transportowy An-124 Rusłan; do eksplozji nie doszło tylko dlatego, że zawiódł zapalnik. W odpowiedzi Berlin zamyka rosyjski konsulat generalny w Bonn i kończy działalność Rosyjskiego Domu w stolicy Niemiec.

„Na zlecenie rosyjskich służb państwowych”

Przez blisko miesiąc niemieckie władze nie wskazywały publicznie sprawców, choć śledztwo od początku prowadziła Federalna Prokuratura Generalna — najwyższy organ ścigania w Niemczech — pod kątem usiłowania spowodowania wybuchu i niebezpiecznej ingerencji w ruch lotniczy. We wtorek Dobrindt przekazał, że na rosyjską odpowiedzialność wskazują łącznie wyniki śledztwa policyjnego, sposób przeprowadzenia operacji oraz informacje wywiadowcze, a osoby zaangażowane w przygotowanie ataku działały na zlecenie rosyjskich służb państwowych. Konstrukcja bezzałogowców i użyte materiały miały przypominać rozwiązania rosyjskiego wywiadu wojskowego. Szef MSZ Johann Wadephul podkreślił, że Berlin nie traktuje Lipska jako odosobnionego przypadku. Moskwa odrzuca oskarżenia.

Oficjalne wskazanie sprawcy realizuje zapowiedź kanclerza sprzed tygodnia.

Niemiecki rząd sprawi, że sprawcy ataków hybrydowych zapłacą cenę, poniosą konsekwencje

— mówił Friedrich Merz, cytowany przez serwis Punkt.media.

Rekonstrukcja: noc z 4 na 5 sierpnia

Przebieg zdarzeń, odtworzony przez niemieckich śledczych i media, mrozi krew w żyłach. W nocy z 4 na 5 sierpnia pracownicy lotniska Lipsk/Halle zauważyli bezzałogowiec wiszący nisko w strefie cargo; dron spadł na ziemię, a po przejęciu go przez policyjnego robota pirotechnicznego okazało się, że jest uzbrojony. Urządzenie znajdowało się bezpośrednio przy ukraińskim An-124 — jednym z największych samolotów transportowych świata — a fragmenty bezzałogowca odnaleziono na skrzydle maszyny. Według „Super Expressu” ładunek zawierał m.in. semtex i pentryt, a jak podaje WP Tech, samolot miał w ładowni amunicję — potencjalna eksplozja mogłaby więc mieć katastrofalne skutki. Federalna Prokuratura określiła incydent mianem poważnego ataku na infrastrukturę logistyczną Niemiec.

Operacja była najpewniej szersza. 14 sierpnia na polu w graniczącej z lotniskiem gminie Kabelsketal znaleziono trzeciego drona, dzień później ok. 50 gramów heksogenu — wojskowego materiału wybuchowego — a w pobliskim Kursdorfie konstrukcję, która mogła służyć do sterowania bezzałogowcami. Badany początkowo wątek zderzenia samolotu DHL z dronem podczas podejścia do lądowania nie został potwierdzony: analizy wykazały na kadłubie ślady organiczne wskazujące raczej na ptaka.

Wybór celu nie był przypadkowy: Lipsk/Halle to kluczowy węzeł zachodniej pomocy wojskowej dla Ukrainy, a ukraiński koncern Antonow przeniósł tam swoją flotę po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji w 2022 r.

NATO i Bruksela: pełna solidarność

Reakcje sojuszników przyszły natychmiast. Sekretarz generalny NATO Mark Rutte oświadczył, że Sojusz solidaryzuje się z Niemcami po „rosyjskim ataku hybrydowym w Lipsku”. Do sprawy odniósł się także premier Donald Tusk.

Zapewniłam go, że Unia Europejska w pełni solidaryzuje się z Niemcami w obliczu tego ataku Rosji. Utrzymamy jedność UE mimo tych nasilających się, poważnych działań

— napisała na platformie X przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, relacjonując poranną rozmowę z kanclerzem Merzem.

Lipsk to nie koniec

Sprawa wpisuje się w gęstniejącą mapę incydentów. Jak zauważa WP Tech, atak w Lipsku był jednym z wielu przypisywanych Rosji zdarzeń, do których doszło w sierpniu w różnych krajach Europy — wymierzonych, jak ujął to Berlin, w infrastrukturę krytyczną, firmy zbrojeniowe i wsparcie dla Ukrainy. Wymownie zabrzmiały w tym kontekście wtorkowe doniesienia o ładunkach wybuchowych odnalezionych przy elektrowni węglowej Jaenschwalde we wschodnich Niemczech, a w Polsce prokuratura bada wątek podpalenia w fabryce komponentów do dronów w Skarżysku-Kamiennej — tu jednak śledczy na razie nie wskazali sprawców i przedwczesne byłoby łączenie spraw.

Precedens z wtorku jest jednak istotny sam w sobie: największe państwo UE po raz pierwszy w tej fali incydentów przeszło od dyplomatycznych ogólników do imiennego oskarżenia Moskwy i konkretnych retorsji. Pytanie, które zawisło nad Europą, brzmi: czy zamknięty konsulat to „cena”, o której mówił Merz — czy dopiero jej pierwsza rata.

Źródło: PAP; Interia; rp.pl

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA