Największy w historii UE pakiet sankcji indywidualnych. Czarna lista urośnie o połowę
Państwa członkowskie Unii Europejskiej wstępnie zatwierdziły w środę pakiet obejmujący ponad 1,6 tys. osób i podmiotów związanych z Dumą Państwową oraz rosyjskim kompleksem wojskowym — poinformował Polską Agencję Prasową unijny dyplomata. To największy pakiet sankcji indywidualnych w historii Wspólnoty; oznacza powiększenie unijnej czarnej listy o połowę. Ostateczna decyzja ma zapaść w poniedziałek 12 października na posiedzeniu ministrów spraw zagranicznych w Luksemburgu.
Co zawiera pakiet
Pierwsza część obejmuje 77 wpisów dotyczących osób związanych z Dumą Państwową, w tym trzech członków Centralnej Komisji Wyborczej. Sankcje mają związek z wyborami parlamentarnymi, które zakończyły się w Rosji 20 września i w których wygrała partia Jedna Rosja, stanowiąca zaplecze polityczne Władimira Putina.
Szefowa dyplomacji unijnej Kaja Kallas powiedziała we wtorek w Parlamencie Europejskim, że wybory te były farsą, i zapowiedziała, że nowe sankcje będą wymierzone w organizatorów nielegalnych wyborów na terytoriach okupowanych w Ukrainie oraz w osoby startujące w nich z list rosyjskich ugrupowań.
Druga, znacznie większa część to 1569 wpisów: 743 osoby fizyczne i 826 podmiotów związanych z rosyjskim kompleksem przemysłowym produkującym sprzęt wojskowy wykorzystywany w wojnie przeciwko Ukrainie.
Obecnie sankcjami objętych jest blisko 3 tys. osób i podmiotów związanych z rosyjską agresją. Sankcje indywidualne oznaczają zakaz wjazdu na terytorium Unii i zamrożenie aktywów. Zarówno one, jak i sankcje gospodarcze wymierzone w całe sektory wymagają jednomyślnej zgody wszystkich państw członkowskich.
Cień sprawy Usmanowa
Na rekordowy pakiet kładzie się cieniem wrześniowy spór o wykreślenie z czarnej listy dwóch rosyjskich oligarchów — magnata branży metalurgicznej Aliszera Usmanowa i finansisty Michaiła Fridmana. Obaj zostali objęci sankcjami w 2022 roku po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę; majątek Usmanowa magazyn „Forbes” szacuje na 15 mld dolarów, a Fridmana na 16 mld dolarów.
O wykreślenie Usmanowa zabiegała Francja, powołując się na względy bezpieczeństwa narodowego — jak podaje Bankier.pl, nie konsultując tego stanowiska z innymi stolicami. Zniesienia sankcji wobec obu domagała się Słowacja, a po francuskim wniosku analogicznego rozwiązania dla Fridmana zażądał Luksemburg, przeciwko któremu oligarcha złożył pozew o wartości 16 mld euro. Łotwa początkowo protestowała, ale zmieniła stanowisko, co umożliwiło osiągnięcie wymaganej jednomyślności. Polska apelowała o utrzymanie sankcji.
Kompromis polegał na tym, że obaj zniknęli z listy, a sankcje wobec pozostałych blisko 3 tys. osób i podmiotów przedłużono nie o pół roku, lecz o trzy lata. Jak zauważa PAP, ma to pozwolić uniknąć w przyszłości sytuacji, w których rosyjscy miliarderzy wywierają presję na Wspólnotę za pośrednictwem jednej ze stolic.
Decyzja wywołała ostre reakcje. Szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha napisał w serwisie X, że zwolnienie Usmanowa i Fridmana z sankcji to krok haniebny i nie do usprawiedliwienia, oraz wezwał wszystkie państwa członkowskie do nałożenia na nich własnych sankcji krajowych.
Usmanow i Fridman zostali umieszczeni na listach sankcyjnych ze względu na przynależność do agresywnego reżimu rosyjskiego, który prowadzi wojnę agresywną przeciwko Ukrainie. Co się zmieniło? Nic.
— oświadczył Andrij Sybiha, minister spraw zagranicznych Ukrainy.
Krytycznie wypowiadali się także unijni dyplomaci. Jeden z ambasadorów powiedział dziennikowi „Financial Times”, że to kompletny skandal i koniec systemu sankcji.
Jak ustaliła azjatycka sekcja Radia Swoboda, w zakulisowe starania o wykreślenie Usmanowa angażował się Uzbekistan, a prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan zwrócił się w tej sprawie listownie do premiera Słowacji Roberta Ficy, wskazując na działalność kulturalną i sportową oligarchy.
Źródło: PAP (Magdalena Cedro)









