Chińska flaga i półprzewodniki

Najbiedniejszy kraj świata zakręca kurek z kobaltem i miedzią. Cios w Glencore i chińskie koncerny

07.08.2026
Redakcja
Czas czytania: 2 minut/y

Demokratyczna Republika Konga, największe na Ziemi surowcowe eldorado, wprowadziła zakaz eksportu koncentratów miedzi i kobaltu – poinformowała w czwartek agencja Reutera. To uderzenie w gigantyczne zyski chińskich spółek, szwajcarskiego koncernu Glencore oraz grupy z Kazachstanu. Decyzja rządu w Kinszasie może wstrząsnąć globalnym rynkiem metali kluczowych dla elektromobilności i energetyki.

Zakaz natychmiastowy, podatki z okresem przejściowym

Rozporządzenie władz DRK jest daleko idące. Rząd, którym od dwóch lat kieruje pierwsza w historii kraju kobieta na stanowisku premiera – wykształcona w Belgii ekonomistka Judith Suminwa – wprowadził zakaz wywozu koncentratów ze skutkiem natychmiastowym. Równocześnie władze nałożyły nowe podatki na istotne gospodarczo produkty uboczne wydobycia, dla których przewidziano trzymiesięczny okres przejściowy – celem jest zwiększenie wpływów budżetowych z sektora górniczego. Zgodnie z rozporządzeniem minister górnictwa może udzielić rocznego zwolnienia z zakazu, jeśli przemawiają za tym okoliczności „strategiczne”.

Logika Kinszasy jest czytelna: kraj chce zmusić koncerny do przetwarzania surowców na miejscu, zatrzymując w kraju większą część wartości dodanej, zamiast eksportować półprodukty do rafinerii w Chinach i innych państwach.

Rynek kobaltu znów wstrzymuje oddech

To niejedyna w ostatnich latach interwencja DRK na rynku, na którym kraj jest hegemonem. Już wcześniej władze wprowadzały zakaz eksportu kobaltu w reakcji na spadek cen metalu do najniższych poziomów od dziewięciu lat – restrykcje zmusiły wówczas największych producentów, szwajcarski Glencore i chińską grupę CMOC, do ogłoszenia force majeure wobec kontrahentów. Zakaz zastąpiono później rocznymi limitami eksportowymi, z pulą 10 proc. wolumenu zarezerwowaną dla krajowych projektów przemysłowych.

Stawka jest ogromna, bo DRK jest największym na świecie dostawcą kobaltu, a wpływy z jego eksportu odpowiadają za 15-20 proc. dochodów kraju. Problemem jest też to, że kobalt stanowi produkt uboczny wydobycia rud miedzi – ograniczenia w jednym metalu zaburzają więc produkcję drugiego. Poza kontrolowanym sektorem działają tam ponadto nielegalne kopalnie zatrudniające ok. 200 tys. ludzi, w tym dziesiątki tysięcy dzieci.

Dla globalnego przemysłu bateryjnego, motoryzacyjnego i zbrojeniowego czwartkowa decyzja oznacza kolejny element niepewności – w momencie, gdy Zachód i Chiny toczą coraz ostrzejszą rywalizację o surowce krytyczne, a Waszyngton właśnie ograniczył eksport własnej „czarnej masy” bateryjnej. Ceny miedzi i kobaltu w najbliższych dniach pokażą, jak poważnie rynek traktuje ruch Kinszasy.

Źródło: Reuters

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA