IMGW-PIB: instytucja od burz, powodzi i niewyjaśnionych milczeń

IMGW-PIB: instytucja od burz, powodzi i niewyjaśnionych milczeń

31.07.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

Kiedy aplikacja pogodowa wysyła alert o nadchodzącej burzy albo telewizja pokazuje mapę zagrożenia powodziowego, za tym komunikatem stoi jedna instytucja finansowana z publicznych pieniędzy. Ta sama instytucja przez lata odmawiała udostępnienia danych klimatycznych, a jej były szef trafił za kratki z kilkudziesięcioma zarzutami karnymi. Historia polskiej służby meteorologicznej i hydrologicznej to coś więcej niż prognoza na weekend.

Najważniejsze:

  • IMGW-PIB podlega Ministerstwu Infrastruktury i utrzymuje się z budżetu państwa, funduszy unijnych, środków EUMETSAT oraz własnej sprzedaży danych i prognoz
  • Instytut powstał w 1972 roku z połączenia dwóch wcześniejszych placówek naukowych
  • W 2016 roku były dyrektor instytutu usłyszał ponad pięćdziesiąt zarzutów karnych, w tym korupcji i fałszowania dokumentów; afera objęła też kilkunastu innych pracowników
  • Władze publiczne i właściciele wód mają dostęp do danych na zasadach określonych w rozporządzeniu; pozostali mogą płacić za informacje

Co robi instytut dla przeciętnego obywatela

Zakres działalności tej placówki jest znacznie szerszy niż to, co widać na ekranie smartfona. Instytut gromadzi i przetwarza wyniki systematycznych pomiarów hydrologicznych oraz meteorologicznych, a następnie przekształca je w ostrzeżenia i prognozy trafiające do mediów, samorządów i służb ratunkowych. To stąd pochodzi informacja o gwałtownym wzroście poziomu rzeki czy fali upałów zagrażającej zdrowiu.

Ale instytut robi też rzeczy mniej oczywiste: ocenia stan techniczny i bezpieczeństwo budowli piętrzących wodę, czyli sprawdza, czy konkretna tama lub jaz nie stwarza ryzyka katastrofy. Prognozuje jakość zasobów wodnych i stopień zanieczyszczenia powietrza. Uczestniczy w pracach Światowej Organizacji Meteorologicznej i innych wyspecjalizowanych agend ONZ. Prowadzi też własną działalność badawczą. Innymi słowy: jest jednocześnie służbą operacyjną, laboratorium naukowym i strażnikiem infrastruktury wodnej.

Skąd płyną pieniądze i dlaczego to ma znaczenie

Instytut finansowany jest z kilku strumieni: budżetu państwa, funduszy Unii Europejskiej oraz środków Europejskiej Organizacji Eksploatacji Satelitów Meteorologicznych. Uzupełnieniem jest działalność komercyjna, odpłatna sprzedaż danych, prognoz, analiz specjalistycznych i serwisów internetowych.

Ten model ma bezpośrednie konsekwencje dla każdego, kto potrzebuje szczegółowych danych historycznych. Instytut może sprzedawać zbierane przez siebie informacje, co oznacza, że firma, dziennikarz czy obywatel szukający szczegółowych danych musi za nie zapłacić. Innymi słowy: dane zebrane ze środków publicznych nie są automatycznie publiczne dla wszystkich, to istotna różnica w stosunku do modeli otwartego dostępu stosowanych przez część europejskich służb meteorologicznych.

Pół wieku instytucji: od stabilności do turbulencji

Instytut powołała do życia uchwała Rady Ministrów z 30 grudnia 1972 roku jako efekt scalenia dwóch odrębnych placówek: Instytutu Hydrologiczno-Meteorologicznego oraz Instytutu Gospodarki Wodnej. Działa na podstawie ustawy o instytutach badawczych z 2010 roku i ustawy Prawo wodne z 2017 roku, a nadzór sprawuje nad nim Ministerstwo Infrastruktury.

Historia kierownictwa instytutu jest wymowna sama w sobie. Przez ponad trzy dekady placówkę prowadził w zasadzie jeden dyrektor, z kilkoma krótkimi przerwami. Tymczasem w ciągu kolejnych lat po 2015 roku na tym stanowisku zasiadało kilka różnych osób. Zestawienie mówi samo za siebie:

DyrektorOkres
prof. dr inż. Jan Zieliński1972–1975, 1980–1981, 1984–2006
dr inż. Mieczysław Ostojski2006–2015
dr inż. Przemysław Łagodzki2015–2018
Joanna Szczepańska2018–2019
dr Przemysław Ligenza2019–2022
dr Janusz Karp2022–2024
prof. dr hab. Robert Czerniawskiod 2024

Obecnym dyrektorem jest prof. dr hab. Robert Czerniawski. Jego zastępcami są dr hab. Bogdan Rosa odpowiedzialny za sprawy nauki, Maciej Humiczewski oraz Maria Kaczorowska. Czy ta ekipa zdoła zakończyć okres kadrowej niestabilności, pokaże czas.

Afera korupcyjna: dziesiątki zarzutów i wieloletnie nadużycia

Rotacja na stanowisku dyrektora zyskuje dodatkowy kontekst, gdy spojrzy się na wydarzenia z 2016 roku. Wówczas aresztowano byłego szefa instytutu Mieczysława Ostojskiego, który kierował placówką przez niemal dekadę. Postawiono mu ponad pięćdziesiąt zarzutów karnych, obejmujących korupcję, nadużywanie uprawnień w celu uzyskania korzyści majątkowej, oszustwo, przywłaszczenie mienia oraz fałszowanie dokumentów. Zarzucane czyny miały rozciągać się na cały okres pełnienia przez niego funkcji dyrektora. Zarzuty korupcyjne usłyszało przy okazji kilkanaście innych osób zatrudnionych w instytucie.

Afera obejmowała więc nie pojedynczy incydent, lecz systemowy proceder trwający latami w instytucji kluczowej dla bezpieczeństwa publicznego. To każe zadać pytanie, czy i w jaki sposób takie nadużycia mogły wpływać na decyzje zakupowe, kontrakty badawcze czy dobór partnerów zewnętrznych, odpowiedzi jednak wykraczają poza dostępne publicznie informacje.

Serwisy, atlasy i SMS-y dla żeglarzy

Od 2007 roku instytut prowadzi portal pogodynka.pl, który poza bieżącymi prognozami oferuje informacje krajowe i zagraniczne.

Instytut angażował się też w projekty o wymiarze infrastrukturalnym. Wspólnie z gdańską spółką zajmującą się retencją wód zrealizował projekt zbiorczej bazy danych o opadach w wysokiej rozdzielczości czasowej dla wszystkich 930 miast w Polsce, znany pod nazwą Polski Atlas Natężeń Deszczów. Dane te mają służyć projektantom i samorządom przy planowaniu systemów odprowadzania i retencjonowania wód opadowych, a więc bezpośrednio przy ochronie miast przed podtopieniami.

FAQ

Czy dane IMGW-PIB trafiają do komercyjnych aplikacji pogodowych?

Jest to możliwe i wynika wprost z modelu działania instytutu: odpłatna sprzedaż danych hydro-meteorologicznych i prognoz pogody jest jednym z oficjalnych źródeł jego przychodów. Aplikacje innych firm mogą więc korzystać z zakupionych danych instytutowych, choć szczegóły konkretnych umów handlowych nie są publicznie dostępne.

Dlaczego w ciągu niespełna dekady instytut miał pięciu dyrektorów?

Dostępne źródła nie podają oficjalnego uzasadnienia każdej zmiany. Widoczna jest jednak zbieżność czasowa: afera korupcyjna ujawniona w 2016 roku zbiegła się z okresem wzmożonej rotacji kierownictwa. Częste zmiany na stanowisku dyrektora mogły być zarówno reakcją instytucjonalną na kryzys, jak i wynikiem szerszych zmian politycznych w nadzorze nad instytutem.

Kto ma prawo do bezpłatnych danych, a kto musi płacić?

Instytut może sprzedawać zbierane przez siebie informacje. Podmioty takie jak firmy prywatne, dziennikarze czy obywatele uzyskują dane odpłatnie. To rozróżnienie ma istotne znaczenie dla praktyki dziennikarstwa śledczego i dostępu do informacji środowiskowej.

Fot. Adrian Grycuk / Wikimedia Commons (CC BY-SA 3.0 pl)


Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA