Zdradzona wieś. Mercosur wchodzi, a rząd się wycofuje
Polscy rolnicy czują się zdradzeni. Jeszcze niedawno słyszeli jasne deklaracje od premiera Donalda Tuska i liderów koalicji rządzącej: „Polska nie zaakceptuje umowy Mercosur”. Dziś ci sami politycy przyznają, że nie udało się zbudować mniejszości blokującej w Unii Europejskiej, a porozumienie handlowe między UE a krajami Ameryki Południowej coraz szybciej zbliża się do wejścia w życie. Dla rolników to nie tylko zawód – to realne zagrożenie dla ich przyszłości.
Czym jest Mercosur i dlaczego budzi takie emocje?
Mercosur to blok handlowy obejmujący m.in. Argentynę, Brazylię, Urugwaj, Paragwaj i Boliwię. Unia Europejska negocjowała z tymi krajami porozumienie handlowe przez ponad 20 lat. W 2019 roku osiągnięto wstępne porozumienie, a w grudniu 2023 roku warunki zostały ostatecznie zaakceptowane przez Komisję Europejską.
W teorii umowa otwiera europejski przemysł – szczególnie niemiecki i francuski – na nowe rynki zbytu. W praktyce dla rolnictwa oznacza zalew unijnego rynku tanimi produktami z Ameryki Południowej: mięsem, cukrem, miodem, zbożami i drobiem. Produkty te często wytwarzane są z wykorzystaniem środków ochrony roślin i hormonów wzrostu zakazanych w UE. Dla europejskich rolników, zobowiązanych do przestrzegania surowych norm środowiskowych i sanitarnych, to nierówna walka.
Twarde deklaracje i miękkie działania
Premier Tusk jeszcze w listopadzie 2023 roku zapewniał: „Nie zaakceptujemy umowy Mercosur w tym kształcie”. Politycy PSL również składali obietnice, że będą „gwarantem” zablokowania porozumienia. Jednak nowy minister rolnictwa przyznał już otwarcie: nie udało się zebrać tzw. mniejszości blokującej, czyli co najmniej czterech państw reprezentujących 35% ludności UE.
Francja i Polska – to kraje, które od początku były przeciwne. Włochy, Austria, Belgia, Holandia i Irlandia również wyrażały wątpliwości, ale zabrakło jedności i politycznej determinacji. Co więcej, sygnały płynące z polskiego rządu są niejednoznaczne. Pojawiają się głosy, że Warszawa prowadzi podwójną grę: oficjalnie jest przeciw, ale de facto nie robi nic, by umowę zatrzymać.
Rolnicy: zostaliśmy poświęceni dla ratowania niemieckiego przemysłu
Rolnicy nie mają wątpliwości: to nie przypadek. – „Na ołtarzu ratowania gospodarki niemieckiej zostało złożone polskie rolnictwo” – mówi jeden z nich. I trudno się dziwić temu oburzeniu. Kontyngent cukru z krajów Mercosur to 180 tys. ton – niemal tyle, ile Polska eksportuje rocznie. W przypadku takich upraw jak burak cukrowy może to oznaczać koniec opłacalności produkcji.
Tym bardziej że, jak podkreślają rolnicy, konkurencja z Południa korzysta z metod zakazanych w Europie od lat – mowa o środkach chemicznych uznany ch za kancerogenne czy o hormonach wzrostu. – „My nie możemy ich używać, bo dbamy o jakość i zdrowie konsumentów. A teraz pozwala się tym produktom trafiać na nasz rynek?” – pytają.
Polska jako kluczowy gracz – ale bierny
Bez Polski nie da się zablokować umowy – to fakt matematyczny. Ale Polska musi aktywnie zbudować koalicję sprzeciwu, a tej determinacji rolnicy nie widzą. – „W rządzie mówi się tylko głosem PSL, a premier milczy. To wysyła Brukseli sygnał, że jesteśmy 'za, ale przeciw’ – i nikt nie będzie się dla nas narażał”.
To właśnie polityczna bierność może przesądzić o losie polskiego rolnictwa. – „Gdyby Polska dołączyła do gry, inne kraje jak Francja czy Włochy byłyby gotowe walczyć” – mówi przedstawiciel rolników. – „Ale jeśli widzą, że Warszawa kluczy, to się nie wychylą”.
Czy nowy minister z PSL odmieni sytuację?
Rolnicy podchodzą do nowego ministra z ostrożnym optymizmem. – „To ludowiec, powinien znać problemy wsi. Ale czy odważy się postawić premierowi?” – pytają. Czekają na konkretne działania, a nie kolejne zapewnienia. – „Obietnice już słyszeliśmy. Teraz chcemy decyzji, dokumentów, działania. I ochrony przed gospodarczą katastrofą”.
Umowa Mercosur to test dla rządu Donalda Tuska – czy potrafi bronić interesów polskich rolników, czy złoży ich na ołtarzu europejskiego kompromisu. Dla wielu to już nie tylko spór o handel, ale sprawdzian suwerenności i lojalności wobec polskiej wsi.
Bo dla rolników odpowiedź jest jasna: albo Mercosur, albo my.









