Wkrótce Polki będą rodzić dzieci na SOR-ze? Lekarka alarmuje ws. projektu resortu zdrowia
Projekt rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia o numerze MZ 1846, przewidujący możliwość przyjmowania porodów w szpitalach bez oddziałów położniczych, budzi ogromne kontrowersje. Karolina Koroś-Mieronowicz, lekarka, wiceprzewodnicząca Rady Miasta Giżycka i autorka hasła „Giżycko. Miasto zdrowia”, ostrzega w mediach społecznościowych, że nowe regulacje mogą obniżyć bezpieczeństwo rodzących kobiet i noworodków.
Kontrowersyjny projekt: poród na SOR-ze z jedną położną
W opublikowanym na Facebooku poście Koroś-Mieronowicz pyta bezpośrednio:
Czy tak ma wyglądać rodzenie dzieci w Polsce? Ministerstwo chce dopuścić porody w szpitalach bez oddziału położniczego, gdy transport do placówki z porodówką byłby zbyt ryzykowny. Bez ginekologa. Bez neonatologa. Bez możliwości natychmiastowego cięcia cesarskiego. Z jedną położną, z aparatem KTG, na SOR-ze lub Izbie Przyjęć.
Lekarka podkreśla, że rozwiązanie to jest zapisane w projekcie MZ 1846 i dotyczy sytuacji awaryjnych, ale w praktyce może stać się substytutem pełnoprawnego oddziału położniczego.
To rozwiązanie ma ‘zastąpić’ oddział położniczy
– pisze lekarka, cytując bezpośrednio dokument.
Drastyczny spadek urodzeń i zamykanie porodówek
Koroś-Mieronowicz przytacza nieubłagane statystyki:
- 252 tys. urodzeń w 2024 r. – najmniej od II wojny światowej (dane GUS);
- 181 tys. w 2025 r. do września – trend spadkowy się pogłębia;
- kilkadziesiąt porodówek już zamknięto;
- przy progu poniżej 400 porodów rocznie może zniknąć nawet 1/3 kolejnych;
- oddziały położnicze generują milionowe straty, bo państwo wycenia poród jak krótki zabieg, choć wymaga 24/7 gotowości całego zespołu.
Fakty są nieubłagane
– podkreśla autorka posta.
Poród na SOR-ze?
Lekarka maluje dramatyczną scenę:
Przedpołudnie. SOR pracuje pełną parą. Tłum, hałas. Ktoś po wypadku. Ktoś krzyczy z bólu. Ktoś z napadem paniki. I obok tego ona. Rodząca kobieta. Nie ma porodówki. Nie ma intymności. Nie ma zespołu operacyjnego. Jest położna. Jedna. Odważna, doświadczona, ale sama. W tym modelu cały ciężar porodu – procedury, która w każdej chwili może wymagać współpracy ginekologa, anestezjologa, neonatologa i bloku operacyjnego – spada na jedną osobę. Położną z aparatem KTG
Koroś-Mieronowicz zarzuca resortowi brak uwzględnienia perspektywy kobiet:
Państwo, które deklaruje chęć zwiększenia dzietności, nie może równocześnie tworzyć warunków, w których kobieta boi się rodzić
Poród to nie „koszt”, „zabieg” czy „procedura”.
To początek życia. A państwo, które nie potrafi stanąć przy człowieku w momencie narodzin, nie stanie przy nim nigdzie indziej
– kończy swój apel lekarka.
Trwają konsultacje – każdy może zgłosić sprzeciw
Projekt MZ 1846 jest obecnie w konsultacjach społecznych. Autorka posta zachęca do działania:
KAŻDA osoba może zgłosić uwagę. Kilka minut. Nie trzeba prawniczego języka
Formularz konsultacji dostępny jest TUTAJ
To moment, w którym można powiedzieć: ‘nie zgadzam się na porody na SOR-ze. Nie w moim powiecie. Nie w moim kraju
– apeluje Karolina Koroś-Mieronowicz.
Resort zdrowia podkreśla, że zmiany mają charakter wyłącznie awaryjny i dotyczą szpitali oddalonych o ponad 25 km od najbliższej porodówki. Krytycy, w tym lekarka z Giżycka, obawiają się jednak, że w obliczu fali zamykanych oddziałów położniczych rozwiązanie to stanie się codziennością, pogarszając bezpieczeństwo matek i dzieci. Konsultacje społeczne potrwają tylko do jutra.
Źródło: FB









