Rodzic trzyma dłoń dziecka

Wkrótce Polki będą rodzić dzieci na SOR-ze? Lekarka alarmuje ws. projektu resortu zdrowia

19.11.2025
Kamil Śliwiński
Czas czytania: 2 minut/y

Projekt rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia o numerze MZ 1846, przewidujący możliwość przyjmowania porodów w szpitalach bez oddziałów położniczych, budzi ogromne kontrowersje. Karolina Koroś-Mieronowicz, lekarka, wiceprzewodnicząca Rady Miasta Giżycka i autorka hasła „Giżycko. Miasto zdrowia”, ostrzega w mediach społecznościowych, że nowe regulacje mogą obniżyć bezpieczeństwo rodzących kobiet i noworodków.

Kontrowersyjny projekt: poród na SOR-ze z jedną położną

W opublikowanym na Facebooku poście Koroś-Mieronowicz pyta bezpośrednio:

Czy tak ma wyglądać rodzenie dzieci w Polsce? Ministerstwo chce dopuścić porody w szpitalach bez oddziału położniczego, gdy transport do placówki z porodówką byłby zbyt ryzykowny. Bez ginekologa. Bez neonatologa. Bez możliwości natychmiastowego cięcia cesarskiego. Z jedną położną, z aparatem KTG, na SOR-ze lub Izbie Przyjęć.

Lekarka podkreśla, że rozwiązanie to jest zapisane w projekcie MZ 1846 i dotyczy sytuacji awaryjnych, ale w praktyce może stać się substytutem pełnoprawnego oddziału położniczego.

To rozwiązanie ma ‘zastąpić’ oddział położniczy

– pisze lekarka, cytując bezpośrednio dokument.

Drastyczny spadek urodzeń i zamykanie porodówek

Koroś-Mieronowicz przytacza nieubłagane statystyki:

  • 252 tys. urodzeń w 2024 r. – najmniej od II wojny światowej (dane GUS);
  • 181 tys. w 2025 r. do września – trend spadkowy się pogłębia;
  • kilkadziesiąt porodówek już zamknięto;
  • przy progu poniżej 400 porodów rocznie może zniknąć nawet 1/3 kolejnych;
  • oddziały położnicze generują milionowe straty, bo państwo wycenia poród jak krótki zabieg, choć wymaga 24/7 gotowości całego zespołu.

Fakty są nieubłagane

– podkreśla autorka posta.

Poród na SOR-ze?

Lekarka maluje dramatyczną scenę:

Przedpołudnie. SOR pracuje pełną parą. Tłum, hałas. Ktoś po wypadku. Ktoś krzyczy z bólu. Ktoś z napadem paniki. I obok tego ona. Rodząca kobieta. Nie ma porodówki. Nie ma intymności. Nie ma zespołu operacyjnego. Jest położna. Jedna. Odważna, doświadczona, ale sama. W tym modelu cały ciężar porodu – procedury, która w każdej chwili może wymagać współpracy ginekologa, anestezjologa, neonatologa i bloku operacyjnego – spada na jedną osobę. Położną z aparatem KTG

Koroś-Mieronowicz zarzuca resortowi brak uwzględnienia perspektywy kobiet:

Państwo, które deklaruje chęć zwiększenia dzietności, nie może równocześnie tworzyć warunków, w których kobieta boi się rodzić

Poród to nie „koszt”, „zabieg” czy „procedura”.

To początek życia. A państwo, które nie potrafi stanąć przy człowieku w momencie narodzin, nie stanie przy nim nigdzie indziej

– kończy swój apel lekarka.

Trwają konsultacje – każdy może zgłosić sprzeciw

Projekt MZ 1846 jest obecnie w konsultacjach społecznych. Autorka posta zachęca do działania:

KAŻDA osoba może zgłosić uwagę. Kilka minut. Nie trzeba prawniczego języka

Formularz konsultacji dostępny jest TUTAJ

To moment, w którym można powiedzieć: ‘nie zgadzam się na porody na SOR-ze. Nie w moim powiecie. Nie w moim kraju

– apeluje Karolina Koroś-Mieronowicz.

Resort zdrowia podkreśla, że zmiany mają charakter wyłącznie awaryjny i dotyczą szpitali oddalonych o ponad 25 km od najbliższej porodówki. Krytycy, w tym lekarka z Giżycka, obawiają się jednak, że w obliczu fali zamykanych oddziałów położniczych rozwiązanie to stanie się codziennością, pogarszając bezpieczeństwo matek i dzieci. Konsultacje społeczne potrwają tylko do jutra.

Źródło: FB

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA