Umowa UE-Mercosur: Zdaniem rolników klauzule ochronne są niewystarczające
Kwestia umowy handlowej między Unią Europejską a krajami Mercosuru (Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem) wkroczyła w decydującą i niezwykle burzliwą fazę. Choć instytucje unijne wypracowały kompromis dotyczący mechanizmów obronnych dla europejskiego rynku rolnego, rolnicy oraz część polityków uznają te rozwiązania za niewystarczające. W czwartek 18 grudnia ulice Brukseli wypełniło 10 tysięcy manifestantów, którzy ostrzegają przed zagrożeniem dla bezpieczeństwa żywnościowego Europy.
Iluzja ochrony czy realny mechanizm bezpieczeństwa
Głównym punktem sporu jest rozporządzenie dotyczące dwustronnej klauzuli ochronnej. Ma ono pozwalać na tymczasowe zawieszenie preferencji taryfowych na produkty wrażliwe, takie jak wołowina czy drób, jeśli ich nadmierny import uderzy w unijnych producentów. Pierwotne, ambitne poprawki Parlamentu Europejskiego zostały jednak złagodzone podczas negocjacji trójstronnych.
Zgodnie z ostatecznym kompromisem, Komisja Europejska będzie mogła interweniować przy 8-procentowym wzroście importu lub 8-procentowym spadku cen produktów z Mercosuru. Europosłowie domagali się ostrzejszego progu na poziomie 5 proc. oraz większego automatyzmu działań.
Waldemar Buda, poseł do Parlamentu Europejskiego, nie kryje krytyki wobec tych zapisów:
Jeśli chodzi o klauzule ochronne, to miałem ogromne nadzieje, że one realnie poprawią los rolników. Niestety jest to iluzja i fikcja, ponieważ one mają tylko uspokajać sumienia osób, które biorą odpowiedzialność za likwidację europejskiego rolnictwa, a w niewielkim stopniu poprawiają tę sytuację. Mam bardzo złe doświadczenia z takimi zapisami podczas kryzysu związanego z napływem żywności z Ukrainy. One tak samo były zapisane i skończyło się to zalewem, więc nie były skuteczne. Czy zadziałają dzisiaj w przypadku importu z Ameryki Południowej, dużo większej, z dużo większym potencjałem produkcyjnym – mam ogromne wątpliwości.
Zasada wzajemności i standardy produkcji
Istotnym elementem negocjacji był mechanizm wzajemności. Parlament Europejski przeforsował zapisy, według których importowane produkty powinny spełniać wymogi ochrony środowiska i dobrostanu zwierząt równoważne tym, które obowiązują rolników w UE. Krzysztof Hetman, europoseł PSL, wskazywał na wagę tego rozwiązania dla wyrównania szans na rynku.
Mimo tych starań, rolnicy zrzeszeni w organizacji Copa-Cogeca pozostają nieufni. Ich zdaniem rzadsze raportowanie sytuacji rynkowej (co sześć miesięcy zamiast co trzy) oraz brak automatyzmu w uruchamianiu blokad sprawią, że unijny rynek zostanie zdominowany przez tańszą żywność z Ameryki Południowej, zanim Komisja zdąży zareagować.
Koalicja blokująca i ryzyko strategiczne
Polska, wspólnie z Francją i Włochami, tworzy obecnie koalicję blokującą umowę w jej obecnym kształcie. Aby zatrzymać wejście w życie części handlowej porozumienia, niezbędna jest mniejszość blokująca w Radzie UE. Decydujące głosowanie na forum COREPER zaplanowano na 19 grudnia, co ma bezpośrednio poprzedzić wizytę szefowej KE Ursuli von der Leyen w Brazylii.
Waldemar Buda zwraca również uwagę na aspekt geopolityczny i uzależnienie od odległych dostawców pasz, takich jak soja:
Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której dochodzi do konfliktu globalnego i Rosja blokuje szlak handlowy 10 tys. km, bo tyle nas dzieli od Brazylii, i zatrzymujemy soję do produkcji paszy w całej Unii Europejskiej. To grozi dramatycznymi konsekwencjami. Co zrobiła na Ukrainie? Pierwszy krok to zablokowanie Morza Czarnego dla odpływu zboża ukraińskiego, czyli uderzenie gospodarcze. Dokładnie tak samo zrobi z Europą. Kto więc stoi za tym porozumieniem, bierze pełną odpowiedzialność za przyszłe gigantyczne problemy.
Przyszłość europejskiego rolnictwa zależy teraz od determinacji państw członkowskich w Radzie UE. Jeśli Polska i jej sojusznicy nie zdołają przeforsować zmian, umowa UE-Mercosur może trwale zmienić strukturę produkcji żywności na starym kontynencie.









