UE odpuszcza lasom. Nie będzie ich unijnego monitorowania
W październiku 2025 roku Parlament Europejski odrzucił projekt rozporządzenia Komisji Europejskiej, które nakładałoby na kraje UE obowiązek przekazywania do Brukseli szczegółowych danych o stanie lasów, ich strukturze, bioróżnorodności i planach zarządzania. Europosłowie PiS i EKR świętują decyzję jako obronę kompetencji narodowych i ochronę jednego z najważniejszych sektorów polskiej gospodarki.
Lasy pozostają w gestii państw członkowskich
Gospodarka lasami powinna być zarządzana na poziomie poszczególnych państw. Polska akurat ma tutaj jedną z najlepszych gospodarek leśnych nie tylko w Europie, ale i na świecie. Mamy setki lat tradycji, to jest wiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie, często w rodzinach leśniczych. To jest jeden z największych wkładów w krajowe PKB w całej Unii Europejskiej.
– podkreśla Patryk Jaki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości i współprzewodniczący grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR).
Jak dodaje:
Zapisy traktatowe mówią zupełnie wprost, że lasy to jest kwestia tylko i wyłącznie kompetencji narodowych, więc to, co miało miejsce w Unii Europejskiej, to była próba nielegalnego, wbrew traktatom, przejęcia nieswoich kompetencji.
Komisja Europejska argumentowała, że wspólny system danych ułatwiłby reakcję na susze, pożary i plagę szkodników – w 2023 roku ponad 52 tys. km² lasów w UE wykazało silny spadek produktywności z powodu stresu wodnego. Przeciwnicy projektu wskazywali jednak na ryzyko centralizacji, powielanie istniejących krajowych systemów monitoringu oraz wzrost biurokracji.
Bardzo się cieszę, że poprzez naszą inicjatywę i aktywność ten projekt upadł.
– podsumowuje Jaki.
Branża drzewna: już teraz dusi ją nadregulacja
Europoseł Bogdan Rzońca, przewodniczący Komisji Petycji PE, przytacza przykłady z Austrii, gdzie przedsiębiorcy drzewni alarmują, że kolejne regulacje klimatyczne mogą doprowadzić ich firmy do upadku.
W Austrii przedsiębiorcy żalili się, że prawdopodobnie przy takich celach polityki klimatycznej będą musieli niestety rozwiązać swoje firmy, bo grozi im upadek. Jeśli nie będziemy kupować dla rodzimego przemysłu drzewnego drewna z lasów europejskich, to drewno będzie napływać z Ameryki Południowej albo z innych części świata i nastąpi upadek tego ważnego sektora w Unii Europejskiej.
– ostrzega Bogdan Rzońca, europoseł PiS.
W Polsce, jak dodaje, miliony metrów sześciennych drewna gniją w lasach, choć mogłyby trafić do przemysłu meblowego – jednego z najbardziej konkurencyjnych w Europie.
Uważamy, że da się pogodzić i ochronę przyrody, i funkcjonowanie przemysłu drzewnego. Z tych błędów trzeba się wydostać, bo cała polityka klimatyczna paraliżuje i przemysł, i gospodarkę leśną, i różne obszary inwestycyjne.
– podkreśla europoseł Rzońca.
Czy odrzucenie unijnego monitorowania lasów to trwałe zwycięstwo suwerenności leśnej państw członkowskich, czy tylko chwilowe zatrzymanie brukselskiej ekspansji kompetencji?









