Transformacja energetyczna 2035: konieczna spójna wizja
Debata THINKTANK podczas EFNI 2025 pokazała, że polska transformacja energetyczna weszła w fazę decyzji. Ryzyka, o których mówiono rok temu, stały się rzeczywistością operacyjną – od finansowania i sieci, po społeczną akceptację. Wyzwanie nie dotyczy już tego, czy transformacja się wydarzy, lecz jak nią zarządzić, by była bezpieczna, sprawiedliwa i skuteczna.
Od mapy ryzyk do rozmowy o decyzjach
W zorganizowanej przez THINKTANK podczas XIV Europejskiego Forum Nowych Idei debacie uczestniczyli przedstawiciele administracji, spółek energetycznych, przemysłu oraz eksperci. Punktem wyjścia była nasza analiza „Polska transformacja energetyczna na rozdrożu”. Wskazaliśmy w niej mapę ryzyk i dylematów. Teraz dyskutanci, odwołując się także do Strategii Rozwoju Polski do 2035 r., przeszli od diagnozy do rozmowy o decyzjach i priorytetach wykonawczych. Wspólny mianownik? Potrzeba spójnej, wiążącej strategii oraz przejścia od logiki projektów do logiki programu państwowego.
Położone na stole tematy nie były łatwe:
- horyzont odejścia od węgla i sposób komunikacji tej decyzji,
- rola gazu jako paliwa przejściowego i zasady wyjścia,
- tempo elektryfikacji gospodarki oraz zdolność sieci do przyjmowania nowych źródeł,
- ryzyko inwestycji osieroconych w dobie szybkiego postępu technologicznego,
- a także rosnącą lukę konkurencyjności europejskiego przemysłu wobec USA i Azji.
Nasza dyskusja w formule okrągłego stołu miała charakter pragmatyczny – mniej o celach, więcej o kosztach i ścieżkach dojścia. Poniżej syntetyzujemy jej najważniejsze wątki: zderzenie poglądów, punkty wspólne i miejsca sporu. Zachowujemy anonimowość wypowiedzi zgodnie z zasadami Chatham House, ale przytaczamy argumenty w brzmieniu jak najbliższym oryginałowi – bo to one najlepiej oddają temperaturę rozmowy i skalę wyzwań.
Oś 1. Spójna wizja i zdolność państwa do koordynacji
Wspólnym punktem wyjścia była konstatacja, że polska transformacja utknęła pomiędzy wielkimi ambicjami a fragmentarycznym zarządzaniem. „Mamy wiele dokumentów, ale żadnego centrum sterowania” – zauważono. Strategia 2035, choć potrzebna, nie może pozostać zbiorem haseł. Uczestnicy apelowali o nadanie jej rangi dokumentu operacyjnego: z mierzalnymi KPI, kamieniami milowymi, mapą finansowania i przypisaniem odpowiedzialności instytucjonalnych.
W praktyce oznacza to ustanowienie „mózgu transformacji” – ośrodka koordynacji ponadresortowej, który scala cele klimatyczne, bezpieczeństwo energetyczne, politykę przemysłową, cyfryzację i edukację. Dziś odpowiedzialności są rozproszone; spółki skarbu państwa i samorządy realizują własne strategie, a rynek nie dostaje jednoznacznych sygnałów. „Polityka równoległa” powoduje, że inwestycje konkurują o te same zasoby sieciowe i finansowe, zamiast je multiplikować.
Zgłoszona została też propozycja cyklicznego „przeglądu strategicznego”, przeprowadzanego co 12 miesięcy. Byłby to krótki, oparty na danych raport o stanie realizacji programu, publikowany z myślą o rynku i obywatelach. Celem ma być uczenie się w ruchu: korekta kursu bez burzenia zaufania. „Transformacja to maraton, nie sprint; ale bez tempa pierwszych kilometrów nigdy nie dojdziemy do mety” – ujął to obrazowo jeden z dyskutantów.
Oś 2. Gaz: most warunkowy, nie pułapka bez wyjścia
Gaz pojawiał się w niemal każdym wątku debaty. Argument „za gazem” – stabilizacja systemu w okresie szybkiego przyrostu OZE oraz oczekiwania na moce jądrowe. Argument „przeciw” – importowy charakter paliwa, wrażliwość cenowa oraz ryzyko osierocenia aktywów przy przyspieszającym postępie technologicznym. „Most działa tak długo, jak długo budujemy drugi brzeg” – podsumowano. Jeśli brzegiem jest biometan, wodór, magazyny energii i elastyczność popytu, to harmonogram wyjścia z gazu powinien być z nimi ściśle sprzężony.
Zwrócono uwagę na bardzo duże zdolności importowe i przesyłowe zbudowane w ostatnich latach – przewymiarowane względem bieżącego zapotrzebowania. To z jednej strony bufor bezpieczeństwa, z drugiej – impuls, aby pilnować bankowalności (zdolności do pozyskania finansowania) nowych projektów wytwórczych. „Nie chodzi o wolumeny, tylko o moc dostępną wtedy, gdy nie ma wiatru i słońca” – to zdanie powracało wielokrotnie.
Jako rozwiązanie kompromisowe wyłania się z dyskusji koncepcja „mostu warunkowego”: rozwijamy moce gazowe jako sterowalne, ale od początku projektujemy je z myślą o stopniowym współspalaniu biometanu i wodoru, budując równolegle rynek zielonych gazów. Każdy nowy blok powinien mieć ścieżkę dekarbonizacji, wpisaną w modele przychodowe (CfD/PPA – dwa różne rodzaje długoterminowych kontraktów) i w regulacje jakości paliw. „Budujmy gaz nie na 35 lat węglowodorowej przyszłości, lecz na 15 lat transformacyjnej sterowalności” – padła sugestia.
Oś 3. Sieci, magazyny, elektryfikacja: infrastruktura jako nowy przemysł
„Bez sieci nie ma transformacji” – to zdanie było w Sopocie truizmem, ale jego konsekwencje wciąż nie są oczywiste. Ponad połowa linii i stacji w Polsce przekroczyła wiek 30 lat. Znaczna część infrastruktury projektowana była pod jednokierunkowe przepływy. Tymczasem energetyka rozproszona i szybka elektryfikacja powodują wielokierunkowe, dynamiczne obciążenia. Operatorzy przyznają: bez automatyzacji, cyfryzacji i lokalnych magazynów energii utrzymanie stabilności 50 Hz będzie coraz kosztowniejsze.
Uczestnicy wskazywali na rosnące ryzyko „papierowych mocy” – projektów OZE, które wygrały aukcje i mają warunki przyłączenia, ale czekają na realną możliwość wpięcia do sieci. Zwrócono uwagę na potrzebę równoległego planowania: każda decyzja o mocy wytwórczej powinna mieć „cień sieciowy” (mapę wzmocnień, rozdzielni, linii, transformatorów) oraz „cień elastyczności” (magazyny, DSR, warunki kontraktowe).
W debacie przywołano niedoszacowanie tempa elektryfikacji. „Jeśli podniosą się moce centrów danych, elektromobilność przyspieszy, a pompy ciepła staną się standardem, zapotrzebowanie może być o 20–30 proc. wyższe niż dziś w dokumentach; w metropoliach – nawet 60-80 proc.” To wymusza zmianę paradygmatu: inwestycje w sieci i magazyny nie są kosztem infrastrukturalnym, to nowy sektor przemysłowy generujący miejsca pracy, innowacje i eksport kompetencji.
Oś 4. Technologia i rynek: z megawatów do megabajtów
Szybkość postępu technologicznego była jednym z najżywszych wątków. Jeszcze pięć lat temu mało kto zakładał, że wielkoskalowe zespoły akumulatorów staną się narzędziem usług regulacyjnych, a dziś stają się realną alternatywą dla elektrowni gazowych. „Horyzont 35 lat dla jednego rozwiązania to luksus, na który rynek energii może już nie mieć czasu” – ostrzegano. Z tej perspektywy atom, offshore i gaz wymagają elastycznych modeli finansowania i zarządzani ryzykiem cenowo‑technologicznym.
Rozwijano tezę o konieczności budowy pełnych rynków elastyczności: krótkoterminowych produktów systemowych (sekundowych, minutowych, godzinowych) oraz długoterminowych kontraktów zapewniających zwrot z inwestycji w magazyny i DSR (Demand Side Response – czasowa redukcja mocy). „Jeśli elastyczność ma być tania, musi być masowa i rynkowa; jeśli ma być masowa, musi mieć przewidywalny strumień przychodów.”
Wspólny wniosek: inwestujemy nie tylko w megawaty, ale w megabajty – dane, pomiary, prognozy, algorytmy. Inteligentne liczniki, systemy nadzoru i zarządzania SCADA, EMS/DMS, platformy agregacyjne, standardy danych – to elementy równie krytyczne, co nowe linie 400 kV. „Kraj, który wygra wyścig o cyfrową odporność systemu, wygra też wyścig o koszt MWh dla przemysłu” – podsumowano.
Oś 5. Społeczna zgoda i nowa narracja
„Nie zbudujemy poparcia dla zmian negatywnym słownictwem” – powtarzano wielokrotnie. Termin „dekarbonizacja” bywa odbierany jako rezygnacja i zakaz. Alternatywą jest narracja o efektywności, niezależności i tańszej energii. To język korzyści, nie strachu. Uczestnicy proponowali, by w komunikacji publicznej łączyć transformację z realnymi przykładami niższych rachunków, wyższej jakości powietrza, inwestycji w regionach i powstawaniem nowych miejsc pracy.
Wątek sprawiedliwości społecznej miał dwa wymiary. Pierwszy – nowe szanse dla regionów górniczych: programy przekwalifikowania, inwestycje w przemysły towarzyszące (sieci, magazyny, remonty), wsparcie przedsiębiorczości. Drugi – mechanizmy partycypacji obywateli w projektach: obligacje projektowe, współwłasność prosumencka, preferencje podatkowe dla długoterminowych oszczędności energetycznych. „Własność buduje akceptację” – stwierdzono jednoznacznie.
Zwrócono uwagę, że wsparcie cen energii nie może być jedynie osłoną – powinno motywować do inwestycji w efektywność (termomodernizacja, pompy ciepła, magazyny domowe). „Subsydia bez ścieżki inwestycyjnej to pieniądze, które parują razem z ciepłem z nieszczelnych budynków.”
Węgiel: między rachunkiem ekonomicznym a odpowiedzialnością społeczną
Kwestia węgla wciąż dzieli. Z jednej strony – argument bezpieczeństwa: „to jedyne paliwo w pełni krajowe”, z drugiej – rachunek ekonomiczny: wysoki koszt wydobycia i uprawnień do emisji oraz koniecznych modernizacji. Wskazywano, że utrzymywanie branży węglowej w dotychczasowej skali kosztuje nas około 9 mld zł rocznie, a są to środki, które nie pracują na przyszłość systemu, lecz istotnie wpływają na ceny dla odbiorców.
Największym problemem nie jest jednak sama data końca energetyki węglowej, lecz wiarygodność i spójność przekazu w tej sprawie. „Przez lata mówiliśmy o 200 latach węgla. Dziś mówimy o szybkiej redukcji. Bez uczciwej rozmowy i planu dla ludzi trudno oczekiwać zaufania”. Dlatego pojawiła się propozycja „paktu sprawiedliwej transformacji” dla regionów węglowych: wieloletnich kontraktów rozwojowych z jasnymi budżetami, KPI oraz punktami kontrolnymi – w zamian za akceptację ścieżki odchodzenia od węgla.
Praktycznym kompromisem może być ograniczona rezerwa strategiczna: wybrane, sprawne bloki węglowe utrzymywane w głębokiej konserwacji jako zasób bezpieczeństwa, finansowany poza rynkiem (analogicznie do rezerw mocy), z precyzyjnymi warunkami uruchomienia. „To nie przedłużanie epoki węglowej, lecz polisa na czas turbulencji” – podkreślano.
Europa i konkurencyjność przemysłu: transformacja bez deindustrializacji
Sopocka dyskusja często wykraczała tematycznie poza granice kraju. Wskazywano na narastającą asymetrię między kosztami transformacji w UE a realiami globalnej konkurencji. Wysokie ceny uprawnień do emisji, skomplikowane otoczenie regulacyjne i polityka celna, która wciąż lepiej traktuje gotowe wyroby niż komponenty, tworzą presję na deindustrializację. „Nie wygramy wyścigu, jeśli będziemy biec z obciążnikami” – padło porównanie.
Wniosek: polska polityka energetyczno‑klimatyczna musi być zsynchronizowana z polityką przemysłową i handlową. To oznacza konieczność presji na Brukselę w obronie realnych horyzontów wdrożeń (np. dla ETS2, norm paliw, wodoru) oraz krajowe instrumenty wsparcia inwestycji w łańcuchy dostaw: transformatory, kable, osprzęt, elektronikę mocy, systemy IT, serwis i utrzymanie. „Jeśli będziemy tylko rynkiem zbytu, zapłacimy podwójnie: wyższą ceną za technologię i utraconym PKB.”
Z perspektywy przedsiębiorstw energochłonnych kluczowa jest przewidywalność ceny MWh. Tu propozycje były konkretne: długoterminowe kontrakty PPA/CPA z OZE, wsparcie CAPEX (wydatków kapitałowych na długoterminowe aktywa trwałe w trakcie budowy, systemy white certificates dla efektywności, ulgi dla magazynów procesowych oraz standardy jakości energii w zakładach (PQ), które zmniejszą ryzyko przestojów.
Finansowanie: od rozproszonych strumieni do programu inwestycyjnego
Skala potrzeb finansowych na sieci, OZE, magazyny, ciepłownictwo, cyfryzację wymaga programu inwestycyjnego, który łączy środki publiczne, fundusze unijne i kapitał prywatny. W Sopocie wielokrotnie padało słowo „bankowalność”. Projekty muszą mieć przewidywalne strumienie przychodów (CfD, PPA, rynki elastyczności) i szybkie ścieżki decyzyjne. „Każdy miesiąc dłużej utrzymującego się ryzyka regulacyjnego to punkty procentowe w WACC (średni ważony koszt kapitału)” – wskazywano.
Zwrócono uwagę na lepsze ukierunkowanie środków z EU ETS i KPO: priorytetem powinna być modernizacja sieci, magazyny, elastyczność popytu, cyfryzacja i ciepłownictwo systemowe. W tle padało pytanie o przejrzystość przepływów: społeczeństwo powinno widzieć, że środki z emisji wracają do systemu w postaci niższych kosztów energii i większej odporności infrastruktury.
W dyskusji pojawiły się również instrumenty innowacyjne: gwarancje i ubezpieczenia dla technologii wczesnej fazy (długoterminowe magazyny, zielony wodór w przemyśle), zielone obligacje komunalne dla inteligentnych sieci lokalnych oraz obywatelskie obligacje projektowe – by finansowanie stało się też narzędziem budowania akceptacji społecznej.
Ład wdrożeniowy i mapa drogowa 2025-2035
Uczestnicy zgodzili się, że poza wyborem miksu i technologii potrzebujemy „ładu wdrożeniowego”. To zestaw reguł i instytucji, które zapewniają sprawczość państwa. Jego elementami są: jednolite centrum koordynacji, jasny podział ról między resortami i operatorami, przegląd roczny strategii, publiczny dashboard KPI oraz mechanizmy arbitrażu regulacyjnego (szybkie rozstrzyganie sporów kompetencyjnych).
Proponowane kamienie milowe (zarys): do końca 2026 r. przyjęcie i notyfikacja spójnej strategii oraz reforma procesów przyłączeniowych; do 2027 r. skokowy wzrost mocy magazynów i DSR; do 2028 r. gotowość operacyjna rezerwy strategicznej i program biometanowy; do 2030 r. pełne uruchomienie rynków elastyczności i znaczące odblokowanie przyłączeń; do 2035 r. stabilizacja miksu z rosnącym udziałem OZE i redukcją roli gazu wraz z integracją zielonych gazów.
Transformacja to najtrudniejszy egzamin z polityki publicznej od trzydziestu lat. Zdamy go nie manifestami, tylko kontraktami, KPI i projektami na placu budowy
– podsumowano.
Transformacja to test sprawczości państwa
Debata w Sopocie wyostrzyła obraz: z poziomu deklaracji przeszliśmy do rozmowy o praktyce. Po obu stronach stołu – państwa i rynku – widać gotowość do działania, ale też świadomość, że bez koordynacji każdy kolejny krok może przynieść nieintencjonalne skutki uboczne. „Ryzyka nie znikną, można nimi tylko mądrzej zarządzać” – stwierdzono wprost.
Jeśli transformacja ma stać się dźwignią modernizacji, musi jednocześnie obniżyć koszt MWh dla przemysłu, wzmocnić bezpieczeństwo i przynieść obywatelom widzialne korzyści. To możliwe – pod warunkiem spójnej strategii, inteligentnych i elastycznych sieci i uczciwego paktu społecznego. Krócej: potrzebujemy mniej deklaracji, więcej implementacji.
Jak ujął to jeden z rozmówców: „Nie chodzi tylko o to, by mieć czystą energię ale również żeby mieć czystą strategię – i odwagę, by ją konsekwentnie realizować.”
Autor: Leszek Wroński, ekspert i Partner THINKTANK
Tekst powstał w ramach projektu poświęconego ryzykom transformacji energetycznej prowadzonego przez Instytut Transformacji Energetycznej i Klimatu ośrodka THINKTANK, którego Partnerami są: Enea, kancelaria Domański Zakrzewski Palinka oraz Emerson.









