Sytuacja bez precedensu w Niemczech. Friedrich Merz nie został wybrany kanclerzem
W niemieckim parlamencie doszło do bezprecedensowego wydarzenia w powojennej historii kraju. Friedrich Merz, lider chadeckiego bloku CDU/CSU i kandydat na kanclerza, nie zdołał uzyskać wymaganej większości w pierwszym głosowaniu na urząd kanclerza. Wynik ten wywołał polityczne trzęsienie ziemi w Berlinie, a fiasko Merza określono jako „ogromną niespodziankę” i „wielką kompromitację” dla centroprawicowego przywódcy.
Jak ogłosiła przewodnicząca Bundestagu Julia Klöckner, „poseł Friedrich Merz nie uzyskał wymaganej większości co najmniej 316 głosów”. Merz zdobył zaledwie 310 głosów, przy 307 głosach przeciw i jednym nieważnym, co oznacza, że zabrakło mu sześciu głosów do zwycięstwa.
W głosowaniu wzięło udział 621 z 630 posłów, a wynik wywołał konsternację w szeregach koalicji CDU/CSU i SPD, która dysponuje 328 mandatami, teoretycznie wystarczającymi do wyboru kanclerza. Po ogłoszeniu wyników Klöckner przerwała sesję Bundestagu, a grupy parlamentarne rozpoczęły pilne konsultacje. Termin drugiego głosowania pozostaje niejasny.
To miała być formalność
Porażka Merza jest zaskakująca, ponieważ po wyborach z 23 lutego, w których CDU/CSU zdobyła 28,6 proc. głosów, a koalicja z SPD została uzgodniona, wydawało się, że jego wybór na kanclerza jest formalnością. Koalicja ta, choć z minimalną większością (52 proc. miejsc w Bundestagu), miała zapewnić Merzowi zwycięstwo.
Niemieckie media, takie jak „Tagesschau” i „Der Spiegel”, wskazują, że klęska wynika prawdopodobnie z buntu części posłów SPD, którzy sprzeciwili się kandydaturze Merza.
Najbardziej prawdopodobną przyczyną jest sprzeciw lewicowego skrzydła SPD
– napisał na platformie X Kamil Marcinkiewicz, politolog i komentator polityczny specjalizujący się w polityce niemieckiej.
„Die Welt” donosi, że napięcia w koalicji były widoczne już podczas negocjacji, szczególnie w kwestiach polityki migracyjnej i podatkowej. CDU/CSU naciskała na zaostrzenie przepisów migracyjnych, co budziło opór wśród socjaldemokratów. Z kolei SPD forsowała większe obciążenia podatkowe dla najbogatszych, co nie podobało się centroprawicowemu skrzydłu koalicji. Te różnice mogły skłonić niektórych posłów SPD do głosowania przeciwko Merzowi w tajnym głosowaniu, które dało im możliwość wyrażenia sprzeciwu bez konsekwencji partyjnych.
Bezprecedensowa sytuacja
Jak podkreśla Reuters, brak wyboru kanclerza w pierwszej turze to wydarzenie bez precedensu w powojennej historii Niemiec. „Der Spiegel” zauważa, że sytuacja ta stawia pod znakiem zapytania stabilność koalicji CDU/CSU-SPD, która i tak miała działać na kruchych podstawach.
To chaos, który osłabia Niemcy i całą Unię Europejską w kluczowym momencie
– dodał na X Kamil Marcinkiewicz.
Niemieckie media wskazują, że porażka Merza może wpłynąć na zaufanie do nowego rządu, zwłaszcza w obliczu wyzwań międzynarodowych, takich jak wojna w Ukrainie czy negocjacje handlowe z administracją Donalda Trumpa.
Zgodnie z niemiecką konstytucją Bundestag ma teraz 14 dni na kolejne próby wyboru kanclerza absolutną większością. „Süddeutsche Zeitung” spekuluje, że drugie głosowanie może odbyć się jeszcze tego samego dnia lub w najbliższych dniach, ale wymaga to porozumienia w łonie koalicji. Jeśli w tym czasie nie uda się wybrać kanclerza, możliwe jest głosowanie na kandydata zwykłą większością, co jednak byłoby postrzegane jako słaby mandat dla nowego rządu.
Reakcje polityczne
Porażka Merza wywołała lawinę komentarzy. Sekretarz generalny CDU Carsten Linnemann wyraził rozczarowanie, ale zapewnił, że partia będzie dążyć do szybkiego rozwiązania kryzysu. „Friedrich Merz jest naszym kandydatem i wierzymy, że zostanie kanclerzem” – stwierdził w rozmowie z ARD. Lider SPD Lars Klingbeil wezwał do „odpowiedzialności” i dialogu wewnątrz koalicji, unikając bezpośredniego komentarza na temat powodów porażki.
Opozycyjna Alternatywa dla Niemiec (AfD), która zdobyła 20,8 proc. głosów w lutowych wyborach, wykorzystała sytuację do krytyki koalicji.
To pokazuje, że establishment nie potrafi nawet wybrać swojego lidera. Niemcy potrzebują prawdziwej zmiany
– napisała na X Alice Weidel, liderka AfD. Merz wielokrotnie wykluczał jednak współpracę z AfD, co potwierdzają jego wcześniejsze wypowiedzi w programie „Berliner Runde”.
Co dalej?
Niemieckie media, w tym „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, przewidują, że koalicja CDU/CSU-SPD będzie musiała przeprowadzić intensywne negocjacje, by zapewnić dyscyplinę partyjną w kolejnym głosowaniu. Niektórzy analitycy sugerują, że Merz może zostać zmuszony do ustępstw wobec SPD, np. w kwestii polityki społecznej lub migracyjnej, aby zyskać pełne poparcie. Alternatywnie, w razie dalszych niepowodzeń, możliwe jest rozważenie innego kandydata, choć wydaje się to mało prawdopodobne, zważywszy na silną pozycję Merza w CDU.
Sytuacja ta rzuca cień na plany Merza, który zapowiadał m.in. zwiększenie wydatków na obronność, zacieśnienie współpracy z Polską i Francją oraz zaostrzenie polityki migracyjnej. „Niemcy muszą wrócić do Europy” – deklarował po wyborach. Teraz jego przywództwo stoi pod znakiem zapytania, a Niemcy znalazły się w politycznym impasie.
Źródła: Reuters, Tagesschau, Der Spiegel, Die Welt, Süddeutsche Zeitung, Frankfurter Allgemeine Zeitung, posty na platformie X.









