SN zawiesił postępowanie w sprawie Sankcji Kredytu Darmowego. To dobra wiadomość dla konsumentów
30 lipca 2025 roku przed Sądem Najwyższym odbyło się posiedzenie w sprawie o sygnaturze III CZP 15/25, dotyczące sankcji kredytu darmowego przewidzianej w art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim. Sprawa ta miała szansę rozstrzygnąć rozbieżności interpretacyjne i przynieść przełomowe rozstrzygnięcie dla tysięcy konsumentów w całej Polsce. Niestety – lub, jak pokażę dalej, na szczęście – do takiego rozstrzygnięcia nie doszło. Sąd Najwyższy postanowił zawiesić postępowanie do czasu wydania wyroków przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w trzech polskich sprawach: C-566/24, C-744/24 i C-831/24.
Autorem komentarza jest mec. Karolina Pilawska
Każda z tych spraw dotyczy zagadnień tożsamych lub bardzo zbliżonych do tych, które były przedmiotem pytań prawnych w sprawie III CZP 15/25. Tę decyzję należy ocenić jednoznacznie pozytywnie – to bardzo dobra wiadomość dla konsumentów, bo pozwala mieć nadzieję na to, że ostateczne odpowiedzi w tej sprawie sformułuje TSUE, a nie SN. I to TSUE zrobi to w duchu, który od lat dominuje w jego orzecznictwie: z jasno wyrażonym celem – wzmocnienia pozycji konsumenta wobec podmiotów profesjonalnych.
Sprawa, którą rozpatrywał SN, dotyczyła pięciu niezwykle istotnych pytań prawnych. Po pierwsze – czy sąd ma obowiązek z urzędu badać wszystkie przesłanki zastosowania sankcji kredytu darmowego, nawet jeśli nie zostały one wskazane przez kredytobiorcę. Po drugie – od kiedy należy liczyć roczny termin na złożenie przez kredytobiorcę oświadczenia o zastosowaniu SKD: od momentu wykonania umowy przez kredytodawcę czy przez obie strony. Po trzecie – czy stwierdzenie abuzywności postanowień umowy kredytu może stanowić samodzielną podstawę do zastosowania SKD. Po czwarte – czy dopuszczalne jest naliczanie oprocentowania również od tej części kredytu, która obejmuje prowizję, a więc pozaodsetkowe koszty kredytu. I wreszcie – po piąte – czy błędne wyliczenie rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania (RRSO) i całkowitej kwoty do zapłaty przez konsumenta, wynikające z nieprawidłowego oprocentowania kosztów pozaodsetkowych, może być podstawą do zastosowania sankcji z art. 45 ust. 1 ustawy. Każde z tych pytań jest nie tylko prawniczo istotne, ale ma również wymiar praktyczny – dotyczy bowiem konkretnych, powtarzalnych sytuacji, z którymi na co dzień mierzą się konsumenci i ich pełnomocnicy.
Sąd Najwyższy uznał, iż nie może samodzielnie rozstrzygać tak poważnych kwestii w sytuacji, gdy dokładnie te same problemy zostały już przedstawione Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej. W ustnym uzasadnieniu SN wskazał, że art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim stanowi pełną implementację dyrektywy 2008/48/WE, a więc jego interpretacja musi być zgodna z wykładnią dokonywaną przez TSUE. Skoro tak – to SN jako sąd ostatniej instancji ma obowiązek wstrzymać się z wykładnią do czasu, aż wypowie się unijny Trybunał. To przejaw wykładni prounijnej, zgodnej z zasadą pierwszeństwa prawa europejskiego.
Dla wielu kredytobiorców i ich pełnomocników ta decyzja mogła brzmieć jak rozczarowanie. Czekano na jednoznaczną uchwałę SN, która rozstrzygnie, czy sądy mają obowiązek badać przesłanki SKD z urzędu, czy mogą stosować ją nawet po spłacie kredytu, czy wystarczy jeden błąd w RRSO, aby kredyt stał się darmowy. Ale w rzeczywistości zawieszenie sprawy to strategicznie najlepsze możliwe rozwiązanie. Dlaczego? Bo historia orzecznictwa TSUE jasno pokazuje, że to właśnie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej jest organem, który najkonsekwentniej broni interesów konsumenta. To TSUE w sprawach frankowych wprowadził obowiązek badania abuzywności z urzędu. To TSUE wielokrotnie wskazywał, że nie można nakładać na konsumenta obowiązku wywodzenia z przepisów skutków prawnych, które powinny być znane sądowi. To TSUE podkreślał, że obowiązki informacyjne mają charakter absolutny – i nawet drobne ich naruszenie może skutkować sankcją, jeśli mogło wpłynąć na decyzję konsumenta o zawarciu umowy.
Właśnie takiej wykładni potrzebujemy dziś w Polsce w kontekście sankcji kredytu darmowego. Potrzebujemy jasnej deklaracji, że nie można obciążać konsumenta odpowiedzialnością za błędy w obliczeniach, które leżały po stronie instytucji finansowej. Potrzebujemy standardu, który nie będzie zależny od konkretnego sądu czy konkretnego sędziego, ale będzie jednolity w całym kraju – i będzie obowiązywać niezależnie od tego, czy sprawa toczy się w dużym mieście czy w sądzie rejonowym małego powiatu.
W tym sensie dzisiejsze zawieszenie sprawy III CZP 15/25 nie tylko nie jest porażką – to świadoma decyzja w kierunku bardziej spójnego, jednolitego i prokonsumenckiego systemu orzeczniczego. I to systemu, który uwzględnia standardy europejskie, nie tylko krajowe. Bo jeśli odpowiedzi udzieli TSUE, to będą one wiążące dla wszystkich sądów w Polsce. Nie będzie już miejsca na dowolność. Nie będzie już sytuacji, w której ten sam zapis w umowie raz skutkuje zastosowaniem sankcji, a innym razem nie – tylko dlatego, że sądy różnie interpretują przepis. Dzięki TSUE możemy spodziewać się, że SKD stanie się rzeczywistą tarczą ochronną konsumenta – szybką, przewidywalną i skuteczną.
Z perspektywy kancelarii, która na co dzień reprezentuje kredytobiorców, decyzja Sądu Najwyższego jest jednoznacznie pozytywna. Pokazuje, że SN rozumie znaczenie orzecznictwa unijnego i potrafi z pokorą poczekać na stanowisko TSUE, zamiast tworzyć wykładnię, która za chwilę mogłaby okazać się sprzeczna z prawem europejskim. Ale pokazuje też coś więcej: że Sankcja Kredytu Darmowego to nie polska ciekawostka – to instrument zakorzeniony w unijnych wartościach i standardach ochrony słabszych uczestników rynku. Wierzę, że w Luksemburgu zwycięży zdrowy rozsądek i logika ochrony konsumenta. A jeśli tak się stanie – to zawieszenie sprawy przez SN stanie się jednym z najważniejszych kroków na drodze do przełomowego rozstrzygnięcia, które uporządkuje cały rynek kredytów konsumenckich w Polsce.
Dlatego jako adwokat, który od lat prowadzi postępowania przeciwko bankom i firmom pożyczkowym, mówię wprost: to dobrze, że Sąd Najwyższy zawiesił postępowanie. To nie ucieczka od odpowiedzi, tylko strategiczna decyzja, która może przynieść o wiele silniejsze skutki niż krajowa uchwała. To zaproszenie dla TSUE do tego, by jednoznacznie potwierdził: obowiązki informacyjne muszą być przestrzegane w pełni, a ich naruszenie nie może pozostawać bez sankcji. Wierzę, że Trybunał – jak wielokrotnie wcześniej – stanie po stronie konsumentów. I wtedy żadne wątpliwości interpretacyjne już nie wrócą.










