Komin huty, dym, popołudniowe słońce

Protest pracowników hut i koksowni w Dąbrowie Górniczej: Chcą ratować swoje branże

13.10.2025
Redakcja
Czas czytania: 2 minut/y

W piątek w Dąbrowie Górniczej odbył się protest pracowników Jastrzębskiej Spółki Węglowej KOKS oraz ArcelorMittal Poland. Jak donosi „Dziennik Zachodni”, manifestujący zablokowali ruch drogowy, by zwrócić uwagę na trudną sytuację w branżach stalowej i koksowniczej. Pracownicy obawiają się utraty miejsc pracy oraz dalszej zapaści sektora stalowego w Polsce, który zmaga się z rosnącą konkurencją zagraniczną i spadkiem produkcji.

Związkowcy od miesięcy alarmują o problemach branży. Protesty w tej sprawie odbywały się już w Warszawie i Katowicach, a teraz manifestacja dotarła do Dąbrowy Górniczej, gdzie znajduje się największa huta stali w Polsce. Demonstracja miała na celu zwrócenie uwagi rządu i opinii publicznej na dramatyczną sytuację sektora.

Kryzys w hutnictwie: tania stal z zagranicy

Kluczowym problemem, na który wskazują protestujący, jest spadek produkcji stali w Polsce do najniższego poziomu od 1945 roku. Przyczyną nie jest mniejsze zapotrzebowanie na stal, lecz napływ tańszych produktów z Chin, Ukrainy i innych krajów. Zagraniczna stal jest konkurencyjna cenowo m.in. dzięki niższym kosztom energii i braku opłat klimatycznych, które obciążają producentów w Unii Europejskiej.

Sytuacja w hutnictwie ma bezpośredni wpływ na branżę koksowniczą. W dąbrowskiej hucie niedawno wyłączono jeden z wielkich pieców z powodu niskiego popytu na stal. Spadek produkcji stali powoduje mniejsze zapotrzebowanie na węgiel koksujący i koks, a na polski rynek dodatkowo napływa tańszy koks z Indonezji, co pogłębia problemy krajowych zakładów.

Apel prezydenta miasta: „To walka o stabilność”

Protestujących wsparł prezydent Dąbrowy Górniczej, Marcin Bazylak, który podkreślił znaczenie hut i koksowni dla gospodarki regionu i kraju. „Protestujący nie walczą o podwyżki czy dodatkowe przywileje, ale o obronę swoich miejsc pracy i ratowanie branż, które są fundamentem przemysłu” – mówił Bazylak. Podkreślił, że dąbrowskie zakłady odpowiadają za blisko 50% krajowej produkcji stali oraz znaczną część produkcji koksu, kluczowego dla europejskiego hutnictwa.

Prezydent wskazał, że zakłady zatrudniają bezpośrednio około 20 tysięcy osób, a pośrednio, poprzez współpracę z firmami zewnętrznymi, zapewniają pracę dziesiątkom tysięcy mieszkańców regionu. Ich działalność to nie tylko przemysł, ale także stabilność społeczna, która jest obecnie zagrożona.

Widmo kryzysu z lat 90.

Marcin Bazylak skierował również apel do premiera Donalda Tuska, wzywając do natychmiastowych działań na rzecz wsparcia przemysłu. W swoim piśmie przypomniał trudną sytuację z lat 90., kiedy likwidacja zakładów doprowadziła do masowego bezrobocia i kryzysu społecznego.

Dziś widmo powtórki tego scenariusza staje się nader realne

– napisał prezydent. Dodał, że Polska nie jest już konkurencyjną gospodarką dla biznesu, a bez wsparcia rządu w transformacji przemysłu kryzys może być trudny do przezwyciężenia.

Protest w Dąbrowie Górniczej to kolejny sygnał, że branża stalowa i koksownicza wymaga pilnych działań. Związkowcy i lokalne władze zgodnie podkreślają, że bez zdecydowanej reakcji rządu widmo utraty miejsc pracy i upadku kluczowych sektorów przemysłu staje się coraz bardziej realne.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA