Polska pęknięta na pół: mróz i słońce na wschodzie, mglista odwilż na zachodzie
Poniedziałkowy poranek, 19 stycznia, przyniósł ekstremalne zróżnicowanie aury w granicach kraju. Polska znalazła się pod wpływem potężnego, kontynentalnego antycyklonu Christian, który z centrum nad wschodnią Europą zaciąga w nasze regiony arktyczne powietrze. Efektem jest spektakularny kontrast termiczny, sięgający nawet 20 stopni Celsjusza między krańcami wschodnimi a zachodnimi.
Błękitne niebo i mróz na Podlasiu
Mieszkańcy wschodniej połowy kraju obudzili się dzisiaj w iście syberyjskich warunkach. Dzięki rozpogodzeniom, które umożliwiły radiacyjne wypromieniowanie ciepła z gruntu, nocne spadki temperatur były drastyczne. W Zamościu oraz w kotlinach bieszczadzkich odnotowano lokalnie spadki do -26 stopni Celsjusza przy gruncie.
Mimo siarczystego mrozu, dzień zapowiada się słonecznie:
- Województwo podlaskie i lubelskie: Przewidywane temperatury maksymalne w ciągu dnia to od -8 do -5 stopni Celsjusza.
- Warunki: Bezchmurne niebo lub małe zachmurzenie, brak opadów, ale odczucie chłodu potęguje umiarkowany wiatr ze wschodu.
- Ostrzeżenia: IMGW utrzymało pomarańczowe alerty drugiego stopnia przed silnym mrozem dla południowo-wschodnich powiatów.
Mglista odwilż paraliżuje zachód
Zupełnie inny obraz zimy prezentuje zachodnia część Polski, która pozostaje pod wpływem cieplejszych mas powietrza polarnego morskiego. Tu temperatura poszybowała do 7–10 stopni na plusie, co w połączeniu z wilgotnym podłożem stworzyło idealne warunki do powstawania gęstych mgleł.
Sytuacja na drogach w województwach lubuskim, zachodniopomorskim oraz dolnośląskim jest krytyczna. Widzialność miejscami spadła poniżej 100 metrów. Dodatkowym zagrożeniem jest gołoledź – deszcz padający na wychłodzony grunt zamarza, tworząc „szklankę”.
Co przyniosą kolejne dni
Synoptycy przewidują, że antycyklon Christian pozostanie nad regionem co najmniej do połowy przyszłego tygodnia. Oznacza to, że granica między mroźną zimą a przedwiośniem będzie powoli przesuwać się w głąb kraju.
Mamy do czynienia z klasycznym „pęknięciem w pogodzie”. Podczas gdy na wschodzie akumulatory mogą odmawiać posłuszeństwa z zimna, na zachodzie kierowcy muszą walczyć z ekstremalnym brakiem widoczności. Ta sytuacja potrwa kilka dni.









