Polscy pracodawcy uzależnieni od pracowników z Ukrainy
Polski system zatrudnienia znalazł się w punkcie zwrotnym. Przez lata obywatele Ukrainy stanowili fundament stabilności operacyjnej tysięcy przedsiębiorstw, jednak najnowszy raport agencji Smart Solutions HR „Cudzoziemcy na polskim rynku pracy 2025” ostrzega: nadmierna koncentracja na jednym kierunku rekrutacyjnym staje się niebezpieczną pułapką. W obliczu zmian legislacyjnych z 20 stycznia 2026 roku oraz kurczącego się potencjału migracyjnego za wschodnią granicą, polski biznes musi błyskawicznie nauczyć się dywersyfikacji.
Ukraińska dominacja pod znakiem zapytania
Obecnie Ukraińcy stanowią aż 73,9 proc. wszystkich cudzoziemców pracujących w Polsce. Ta dominacja, wynikająca z bliskości kulturowej i językowej, stała się dla wielu firm standardem. Jednak eksperci wskazują, że każda zmiana geopolityczna lub prawna na Ukrainie natychmiast uderza w polską gospodarkę.
Natalia Myskova, Prezes Zarządu Smart Solutions HR, zauważa:
Uzależnienie od jednej narodowości sprawia, że polski rynek pracy naraża się na ryzyka strategiczne. Każde zakłócenie w dostępności kandydatów z Ukrainy natychmiast odbije się na stabilności operacyjnej firm. Globalna konkurencja o pracowników staje się coraz ostrzejsza.
Legislacyjna niepewność i nowe przepisy
Kwestią zapalną stały się zaproponowane 20 stycznia 2026 roku zmiany w tzw. „specustawie ukraińskiej”. Choć rząd zdecydował się na wprowadzenie trzyletniego okresu przejściowego dla uproszczonego powierzania pracy, utrzymano zawieszenie terminów w postępowaniach administracyjnych aż do marca 2027 roku.
Dla pracodawców oznacza to utrwalenie niepewności prawnej. Procesy legalizacyjne pozostają długotrwałe, co utrudnia planowanie długofalowych relokacji czy awansów. Opieranie strategii kadrowej na założeniu, że pracownicy z Ukrainy będą zawsze „łatwo dostępni”, jest w 2026 roku obarczone ogromnym ryzykiem.
Egzotyczne kierunki stają się koniecznością
W obliczu wyczerpywania się zasobów zza wschodniej granicy, polskie firmy coraz odważniej spoglądają na odległe rynki. Nie jest to już kwestia mody, ale twardej kalkulacji biznesowej. Raport wskazuje na rosnącą obecność pracowników z:
- Ameryki Łacińskiej (17 proc.) – szczególnie z Kolumbii,
- Filipin i Indii (po 11 proc.),
- Nepalu (8 proc.).
Co ciekawe, ponad połowa pracodawców zauważa, że pracownicy z Azji i Ameryki Łacińskiej są postrzegani jako bardziej stabilni i rzadziej zmieniają miejsce zatrudnienia niż obywatele Ukrainy. To właśnie lojalność, a nie tylko dostępność, staje się kluczowym argumentem za zmianą kierunku rekrutacji.
Niewykorzystany potencjał i bariera stanowisk fizycznych
Mimo postępującej dywersyfikacji narodowościowej, polskie firmy wciąż mają problem z odpowiednim wykorzystaniem kompetencji cudzoziemców. Aż 65 proc. organizacji zatrudnia obcokrajowców wyłącznie do prac fizycznych. Tylko 9 proc. pozwala im na zajmowanie stanowisk biurowych lub specjalistycznych.
Grażyna Pogan z Smart Solutions HR podsumowuje:
Należy przestać traktować cudzoziemców jako „zastępstwo” za polskich pracowników, a docenić ich kompetencje – zarówno te miękkie, jak i specjalistyczne. Migracja to dziś nie tylko ekonomia, to także kultura współpracy, której polski rynek pracy dopiero się uczy.
Prawdziwym testem dojrzałości dla polskich przedsiębiorstw w najbliższych miesiącach będzie nie tylko ściągnięcie pracownika z Filipin czy Indii, ale umiejętne włączenie go w struktury firmy i wykorzystanie jego unikalnych umiejętności, wykraczających poza prostą pracę manualną.









