LOT wylatuję z Chicago

Polka została deportowana z USA. Żyła tam dwie dekady, opuściła męża i dwie córki

04.11.2025
Redakcja
Czas czytania: 2 minut/y

Irina Sobierajska, 62-letnia Polka, która przez niemal dwie dekady budowała życie w stanie Michigan, została deportowana do Polski. W piątek, 31 października, wieczorem wsiadła na pokład samolotu na lotnisku Detroit Metro Airport, zostawiając za sobą męża i dwie córki – obywatelki USA. „Jak mogę wrócić do kraju, w którym nie mam nic?” – pytała ze łzami w oczach w rozmowie z lokalną stacją Click on Detroit. Jej historia to dramat rodziny rozdzielonej przez surową politykę imigracyjną.

Od wizy turystycznej do nakazu deportacji

Irina Sobierajska przyjechała do USA około 2005 roku na wizę turystyczną. Jak podaje U.S. Immigration and Customs Enforcement (ICE), po wygaśnięciu wizy pozostała w kraju nielegalnie. W 2014 roku sędzia imigracyjny wydał wobec niej nakaz deportacji, a w 2020 roku, po niestawieniu się na rozprawie, decyzja stała się ostateczna.

Irina Sobierajska została skazana na wydalenie jako osoba, która przekroczyła ważność wizy

– poinformowało ICE w oświadczeniu dla Local 4 z 30 października 2025 r.

Przez blisko 20 lat Irina mieszkała w hrabstwie Macomb, gdzie pracowała dorywczo jako opiekunka i płaciła podatki. Wraz z mężem, legalnym rezydentem, wychowywała dwie córki urodzone w USA. Nie podjęła jednak kroków w celu legalizacji pobytu, mimo że małżeństwo dawało taką możliwość.

Akta sądowe z 2018 roku (Sobierajska v. Sessions III) wskazują, że Irina, urodzona w 1963 roku w Tadżykistanie (ówczesny Związek Radziecki), uciekła przed tamtejszą wojną domową (1992) do Białorusi, a następnie do Polski, gdzie w 1995 roku wyszła za mąż. W Polsce miała rzekomo doświadczać dyskryminacji z powodu rosyjskiego akcentu, co miało skłonić ją do emigracji.

48 godzin na opuszczenie kraju

30 października 2025 r. ICE dało Irinie ultimatum: 48 godzin na opuszczenie USA.

To po prostu niesprawiedliwe. Nie sądzę, żeby jej sprawę wystarczająco rozpatrzono

– twierdzi jej syn, Bernard Sobierajski, w wywiadzie dla Click on Detroit. Rodzina próbowała wstrzymać deportację, konsultując się z prawnikiem i apelując do senatorów stanowych oraz mediów.

Ona jest traktowana jak kryminalistka, i to właśnie to rozdziera nasze serce. Ona nigdy nic złego nie zrobiła, jest po prostu najłagodniejszą osobą na świecie

– dodawał Bernard.

Wniosek o wstrzymanie deportacji został odrzucony. Irina, która po niemal 20 latach nie zna angielskiego, musiała zostawić chorego męża i córki, z których starsza, pełnoletnia, bezskutecznie walczyła o matkę. Lot do Polski oznacza dla niej rozłąkę z życiem budowanym przez dekady.

Polityka imigracyjna w nowej rzeczywistości

Sprawa Iriny wpisuje się w zaostrzoną politykę imigracyjną po drugiej inauguracji Donalda Trumpa w styczniu 2025 roku. Departament Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) wzmógł egzekucję nakazów deportacyjnych, także wobec osób z długim stażem w USA. Szacuje się, że w kraju przebywa około 500 tys. nielegalnych imigrantów z Europy, w tym wielu Polaków – często potomków emigracji z lat 80. i 90.

Podobne przypadki, jak deportacja polskiego lekarza Łukasza Nieca w 2018 roku po 40 latach pobytu, pokazują, że błędy proceduralne mogą prowadzić do dramatycznych konsekwencji.

Powrót do nieznanego

Dla Iriny powrót do Polski to nie tylko rozłąka z rodziną, ale także konieczność odnalezienia się w kraju, który opuściła niemal 20 lat temu.

Żyłam w USA prawie 20 lat, w Polsce tylko 10

– podkreślała w rozmowie z mediami. Jej córki i mąż pozostają w Michigan, a rodzina zapowiada dalszą walkę o jej powrót.

Nie poddajemy się

– zapewnia Bernard.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA