Mężczyzna na kanapie trzyma głowę w dłoniach.

Polacy coraz częściej biorą L4 „na kaca”

02.12.2025
Kamil Śliwiński
Czas czytania: 2 minut/y

Od stycznia do września 2025 roku lekarze wystawili Polakom 7600 zaświadczeń o niezdolności do pracy z powodu nadużycia alkoholu – o niemal 7 proc. więcej niż rok wcześniej. Dni absencji z tego tytułu wzrosły o 4,2 proc. do 76,9 tys. Eksperci mówią wprost: problem nie słabnie, a dane mogą być tylko wierzchołkiem góry lodowej.

Krótkie, ale częste

Ponad jedna trzecia zwolnień (35 proc.) trwała od jednego do pięciu dni – to klasyczny scenariusz po intensywnym weekendzie lub imprezie. Kolejne 27 proc. to absencja 6–10 dni i tyle samo 11–20 dni. Najdłuższe, powyżej 30 dni, stanowiły zaledwie 2,8 proc.

Najwięcej zaświadczeń dostają osoby w wieku 35–49 lat – blisko 50 proc. wszystkich przypadków. To grupa w szczycie kariery, najbardziej narażona na stres i presję.

Największy odsetek tego typu przypadków dotyczy ludzi w wieku 35–49 lat, czyli grupy będącej w szczycie aktywności zawodowej i społecznej. To osoby najbardziej obciążone obowiązkami, zarówno zawodowymi, jak i rodzinnymi. To, w połączeniu z presją, stresem i często siedzącym trybem życia, sprzyja sięganiu po alkohol jako formę odreagowania.

– analizuje Michał Murgrabia, psycholog z platformy ePsycholodzy.pl.

Mężczyźni nadal dominują – 77,6 proc. zwolnień, ale odsetek kobiet rośnie i wynosi już 22,4 proc.

Wciąż żywy problem

Wzrost rdr. o niespełna 7% nie jest jeszcze alarmujący. Jednak stanowi wyraźny sygnał ostrzegawczy, że problem ten wciąż realnie istnieje i nie ulega osłabieniu. To raczej wskaźnik utrzymującego się zjawiska niż nagłego kryzysu.

– komentuje Michał Murgrabia, psycholog z ePsycholodzy.pl.

Jednocześnie te dane mogą świadczyć o rosnącej świadomości społecznej i większej otwartości, zarówno po stronie lekarzy, jak i pracowników, na rzetelne zgłaszanie rzeczywistych przyczyn niezdolności do pracy.

– dodaje Michał Pajdak, wykładowca akademicki i ekspert z platformy ePsycholodzy.pl.

Eksperci przypuszczają, że wiele osób wciąż dostaje zwykłe L4 zamiast z kodem C – lekarz nie zawsze może udowodnić związek z alkoholem.

Liczba zaświadczeń lekarskich z kodem C jest wyższa każdego roku. Przypuszczalnie wciąż bardzo wiele osób otrzymuje zwykłe zaświadczenie, zamiast to z kodem C. Lekarze nie zawsze mają możliwość ustalenia, że choroba spowodowana jest alkoholem.

– mówi Szymon Witkowski, radca prawny, pełnomocnik zarządu Pracodawców RP ds. dialogu społecznego.

Koszty dla firm i gospodarki

Nawet jeśli to zaledwie ułamek wszystkich 290 milionów dni zwolnień w 2024 roku, skumulowany efekt jest odczuwalny. Firmy muszą organizować zastępstwa, płacić za nadgodziny pozostałym pracownikom i znosić spadek produktywności.

W części przypadków mamy do czynienia z powtarzającymi się zwolnieniami. To wskazuje na głębszy, chroniczny charakter problemu wymagający wsparcia terapeutycznego i profilaktyki, a nie wyłącznie interwencji administracyjnych.

– podkreśla Michał Pajdak z ePsycholodzy.pl.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA