Dziecko uczy się używać laptopa z rodzicem.

Pierwszy kraj w Europie ogranicza nieletnim dostęp do social mediów. Czy Polska pójdzie tą drogą?

19.11.2025
Redakcja
Czas czytania: 2 minut/y

Duński rząd postanowił podnieść minimalny wiek korzystania z mediów społecznościowych do 15 lat. To jedna z najsurowszych regulacji w Europie i sygnał, że cyfrowa wolność najmłodszych nie może odbywać się kosztem ich bezpieczeństwa. Decyzja otwiera nowy rozdział w dyskusji o tym, jak chronić dzieci przed toksycznymi treściami, cyberprzemocą i uzależnieniem od ekranów – nie tylko w Danii, ale na całym kontynencie.

Zakaz zamiast edukacji? Dania stawia na twarde reguły

Od 2026 roku platformy takie jak TikTok, Instagram czy Snapchat będą musiały weryfikować wiek użytkowników w Danii i blokować dostęp osobom poniżej 15. roku życia. Za naruszenie grożą wysokie kary – nawet do 4 procent globalnego obrotu firmy. Rząd w Kopenhadze argumentuje, że obecne mechanizmy samoregulacji platform są nieskuteczne, a badania pokazują dramatyczny wzrost problemów psychicznych wśród nastolatków intensywnie korzystających z social mediów.

Podobne kroki rozważają Australia (zakaz poniżej 16 lat) i kilka stanów USA. W Europie Francja już testuje weryfikację wieku, a Hiszpania i Włochy wprowadzają ograniczenia czasowe dla nieletnich.

Samo odcięcie dziecka od sieci nie rozwiązuje problemu, bo Internet to dziś naturalna przestrzeń nauki, relacji i rozrywki. Zamiast zamykać drzwi, warto pomóc w ich bezpiecznym otwieraniu

– podkreśla Paweł Biadała, CEO Locon.

Prewencja kontekstowa zamiast totalnej kontroli

Coraz więcej ekspertów wskazuje, że same zakazy mogą przynieść efekt odwrotny – dzieci będą omijać ograniczenia (VPN, fałszywe konta), a rodzice stracą jakikolwiek wgląd w to, co dzieje się online. Skuteczniejsze okazują się narzędzia wspierające świadome korzystanie z technologii.

Nowoczesne aplikacje rodzicielskie idą w stronę „prewencji kontekstowej” – analizują zachowania i treści w czasie rzeczywistym. Gdy algorytm wykryje w rozmowie agresję, wulgaryzmy, groźby samookaleczenia czy niepokojące emocje, rodzic otrzymuje dyskretne powiadomienie. To moment na rozmowę, nie na karę.

Gdy algorytm wykryje w rozmowie agresję, wulgaryzmy lub niepokojące emocje, rodzic otrzymuje dyskretne powiadomienie. To moment, w którym może zareagować, zapytać, porozmawiać, być obecnym. Takie rozwiązania przypominają cyfrowy „system wczesnego ostrzegania”, który nie zastępuje zaufania w rodzinie, ale je wzmacnia

– zaznacza Paweł Biadała, CEO Locon.

Kluczowe jest poszanowanie prywatności – dziecko musi wiedzieć, co jest monitorowane i dlaczego. Tylko wtedy technologia staje się pomostem, a nie źródłem konfliktu.

Polska: Czas na systemowe rozwiązania?

W Polsce nie ma jeszcze wieku minimalnego dla social mediów, ale temat wraca jak bumerang – zwłaszcza po głośnych tragediach związanych z cyberprzemocą. Rodzice, szkoły i organizacje pozarządowe coraz głośniej domagają się kompleksowego podejścia: edukacji cyfrowej w szkołach, obowiązkowych narzędzi kontroli rodzicielskiej i odpowiedzialności platform.

Bezpieczeństwo w sieci nie zaczyna się od zakazu, zaczyna się od rozmowy, zrozumienia i gotowości, by reagować wtedy, gdy technologia daje sygnał, że coś może być nie tak

– podsumowuje Paweł Biadała, CEO Locon.

Czy Dania rozpoczyna europejską rewolucję?

Duńska decyzja to nie tylko lokalny eksperyment – to test dla całej Europy. Jeśli się powiedzie, podobne regulacje mogą pojawić się w kolejnych krajach. Pytanie brzmi: czy pójdziemy drogą zakazów, czy raczej mądrzejszej prewencji, edukacji i partnerskich narzędzi? Jedno jest pewne – dzieciństwo w sieci wymaga dziś nowych zasad, a odpowiedzialność spoczywa nie tylko na platformach, ale też na rodzicach, szkołach i państwie.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA