Rolnik w polu, ręka trzyma złotówki PLN

Oddałeś za darmo? Płać! Fiskus każe płacić rolnikom VAT za samozbiory

07.11.2025
Rafał Dobrzyński
Czas czytania: 2 minut/y

W Polsce można już chyba opodatkować wszystko – nawet ludzką przyzwoitość. Rolnicy, którzy tej jesieni w desperacji udostępnili swoje pola na samozbiory, by ich praca się nie zmarnowała, właśnie dowiedzieli się, że… muszą zapłacić od tego podatek VAT. Tak wygląda „wsparcie” państwa dla polskiej wsi w kryzysie.

Plony lepiej wyrzucić niż oddać?

Rok 2025 zapisze się w historii polskiego rolnictwa jako sezon, w którym bardziej opłacało się zostawić warzywa na polu niż je zebrać. Skupy oferowały tak niskie ceny, że nie pokrywały nawet kosztów produkcji. Rolnicy stanęli przed dramatycznym wyborem: patrzeć, jak ich praca gnije, czy spróbować rozdać ją ludziom za darmo lub za symboliczną opłatą.

Wielu wybrało tę drugą drogę. Nie po to, żeby zarobić, lecz by ocalić plony przed zmarnowaniem. W ich gospodarstwach zaczęły pojawiać się tłumy Polaków, którzy za niewielkie kwoty mogli samodzielnie zbierać cebulę, kapustę, paprykę czy śliwki. Dla jednych była to realna pomoc, dla innych przygoda – dla wszystkich okazja, by kupić świeże produkty dziesięć razy taniej niż w sklepie.

UOKiK: To nie zmowa. To pech

Rolnicy liczyli, że państwo przyjrzy się dramatycznej sytuacji. Minister rolnictwa sugerował nawet zmowę cenową, która sprawiła, że ceny skupu znalazły się na dnie. Jednak UOKiK szybko stwierdził, że winny jest „splot niekorzystnych czynników”: import tanich warzyw, słabe przetwórstwo, dominacja wielkich sieci, rozdrobnienie gospodarstw i brak kontroli jakości.

Innymi słowy – pech. I radźcie sobie sami.

Fiskus mówi: oddałeś za darmo? Płać!

Teraz do akcji wkracza Ministerstwo Finansów. Resort nie pozostawia złudzeń: rozdanie lub przekazanie warzyw i owoców w ramach samozbiorów to czynność… podlegająca opodatkowaniu VAT. Obowiązek dotyczy rolników rozliczających się na zasadach ogólnych.

Mało tego – podstawą opodatkowania będzie koszt wytworzenia plonów. Czyli rolnicy mają zapłacić podatek od czegoś, na czym nie tylko nie zarobili, ale nawet stracili.

W skrócie:
Nie chcesz, by plony zgniły? Oddajesz je ludziom?
Fiskus na to: płać!

Czy w tej bezprecedensowej sytuacji rząd może czasowo złagodzić przepisy? Ministerstwo nie pozostawia wątpliwości: „Nie jest rozważane takie rozwiązanie.”
A wszystko dlatego, że – jak twierdzi – wymaga tego neutralność VAT i „unijne przepisy”.

Kiedy państwo stanie po stronie rolnika?

Symboliczne opłaty: 60 groszy za kilogram cebuli, 20 groszy za kapustę, 2 zł za paprykę – to ceny, przy których rolnik już dawno jest pod kreską. A jednak woli to, niż patrzeć na zmarnowane pola. Tymczasem państwo zamiast docenić ich wysiłek, próbuje ich dodatkowo obciążyć.

Rolnicy po raz kolejny dostają jasny sygnał:
im bardziej próbujesz ratować sytuację, tym większa szansa, że fiskus dobierze ci się do kieszeni.

To nie tylko absurd. To policzek wymierzony ludziom, którzy – zamiast wyrzucać żywność – podzielili się nią z innymi.
W kraju, który szczyci się solidarnością, teraz za tę solidarność trzeba zapłacić VAT.
Dosłownie.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA