Notowania złota biją rekordy. Wszystko przez Trumpa
Wtorek, 20 stycznia 2026 roku, przejdzie do historii rynków finansowych jako dzień, w którym złoto ostatecznie zerwało się ze smyczy dotychczasowych wycen. Globalny niepokój wywołany ultimatum Donalda Trumpa wobec Europy pchnął inwestorów w stronę bezpiecznych przystani, windując cenę kruszcu do niewyobrażalnego wcześniej poziomu 4689 dolarów za uncję.
Ultimatum, które wstrząsnęło giełdami
Głównym zapalnikiem obecnych wzrostów jest bezprecedensowa presja Białego Domu na Danię oraz jej europejskich sojuszników. Prezydent Trump zapowiedział nałożenie 10-procentowych ceł odwetowych na towary z ośmiu krajów (m.in. Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii), jeśli te nie zaprzestaną blokowania „całkowitego i ostatecznego zakupu Grenlandii” przez Stany Zjednoczone.
Groźba podniesienia taryf do 25 proc. od czerwca 2026 roku wywołała panikę na europejskich parkietach, uderzając szczególnie w sektor motoryzacyjny i towarów luksusowych. W tej sytuacji kapitał masowo odpływa od ryzykownych akcji w stronę metali szlachetnych.
Srebro i platyna w ślad za złotem
Euforia na rynku metali nie ogranicza się tylko do „żółtego kruszcu”. Srebro również ustanowiło historyczny rekord, przekraczając barierę 94 dolarów za uncję. Analitycy zwracają uwagę na tzw. „polityczny szok”, który osłabia zaufanie do dolara amerykańskiego, dodatkowo napędzając wyceny surowców.
Wpływ na rynek mają także inne czynniki:
- Napięcia w Fed: Śledztwo wobec Jerome’a Powella budzi obawy o niezależność amerykańskiego banku centralnego.
- Bliski Wschód: Eskalacja konfliktu z Iranem podtrzymuje premię za ryzyko geopolityczne.
- Słabość dolara: Waluta USA traci na wartości, co czyni złoto tańszym dla posiadaczy innych walut, potęgując popyt.
Co dalej z cenami kruszców
Eksperci z Davos, gdzie trwa Światowe Forum Ekonomiczne, sugerują, że granica 5000 dolarów za uncję jest obecnie realnym celem w perspektywie najbliższych miesięcy. Wiele zależeć będzie od zaplanowanego na czwartek szczytu UE, na którym państwa wspólnoty mają zdecydować o uruchomieniu „handlowej bazooki” – mechanizmów antyprzymusowych (ACI), które mogą jeszcze bardziej zaognić spór z Waszyngtonem.
Inwestujemy w złoto nie dlatego, że chcemy zarobić, ale dlatego, że boimy się stracić wszystko inne. Trump uczynił z nieprzewidywalności narzędzie polityczne, a rynki nienawidzą braku stabilności bardziej niż czegokolwiek innego.









