Niedobór wykwalifikowanych pracowników może przeszkodzić Niemcom w wyścigu zbrojeń
Niemcy, napędzane presją geopolityczną i zobowiązaniami wobec NATO, stawiają na dynamiczny rozwój przemysłu obronnego. Roczne wydatki na obronność w Europie, szacowane na 72 miliardy euro, obiecują boom w sektorze zbrojeniowym, który może ożywić gospodarkę. Firmy takie jak Rheinmetall czy Hensoldt już teraz zwiększają produkcję czołgów, radarów i amunicji, ale ambitne plany zbrojeniowe mogą napotkać poważną przeszkodę: brak wykwalifikowanych pracowników.
Przemysł motoryzacyjny w odwrocie
Tymczasem niemiecki sektor motoryzacyjny przeżywa kryzys. Volkswagen planuje masowe zwolnienia, a dostawcy, tacy jak Bosch czy Continental, również tną etaty. Spadek sprzedaży samochodów spalinowych i trudna transformacja na elektromobilność pozostawiają tysiące specjalistów bez pracy.
Na pozór wydaje się, że to szansa – przekierować ich do przemysłu obronnego. Jednak rzeczywistość nie jest taka prosta.
Przekwalifikowanie nie jest takie proste
Artykuł DW cytuje Evę Brückner, dyrektor zarządzającą niemieckiej firmy rekrutacyjnej Heinrich & Coll., która specjalizuje się w sektorze bezpieczeństwa i obronności:
Przejście jest możliwe tylko w niektórych stanowiskach i specjalistycznych rolach
Wyjaśnia, że pracownik linii montażowej Volkswagena mógłby wykonywać podobną pracę w firmie obronnej, a inżynier po przekwalifikowaniu mógłby projektować systemy militarne. Jednak w przypadku innych ról, takich jak sprzedaż czy zaopatrzenie, zmiana nie jest łatwa.
Kupiec z branży motoryzacyjnej, przyzwyczajony do tego, że dostawcy spełniają jego polecenia, nie może być łatwo przeniesiony do sektora obronnego
– dodaje Brückner.
Czas to kolejny problem. Firmy takie jak Rheinmetall potrzebują pracowników natychmiast, a nie po długich szkoleniach. Do tego dochodzą procedury bezpieczeństwa.
Hans Christoph Atzpodien, prezes Niemieckiego Związku Przemysłu Bezpieczeństwa i Obronności, podkreśla:
Obecne czasy przetwarzania tych zatwierdzeń są stanowczo za długie, by umożliwić szybkie przejście personelu
W Niemczech uzyskanie poświadczenia bezpieczeństwa może trwać miesiące, co hamuje rekrutację.
Brak rąk do pracy
Niemcy nie są osamotnione w tym wyzwaniu. Według analizy Kearney, przy wzroście wydatków na obronność do 2,5% PKB w Europie, do 2030 roku może brakować nawet 460 tysięcy wykwalifikowanych pracowników. W przypadku ambitniejszych planów (3% PKB) liczba ta wzrasta do 760 tysięcy. Specjaliści od sztucznej inteligencji i analizy danych są szczególnie poszukiwani, ale w Niemczech od lat brakuje rąk do pracy w branżach technicznych. Konkurencja z Chin i USA tylko pogarsza sytuację.
Firmy obronne próbują działać. Rheinmetall przejmuje zakłady motoryzacyjne, a Hensoldt, jak powiedział jego prezes Oliver Dörre w rozmowie z Reutersem, „skorzysta na trudnościach w sektorze motoryzacyjnym”. Dörre ujawnił, że prowadzi negocjacje z Continental i Bosch w sprawie zatrudnienia zbędnych pracowników. KNDS z kolei planuje przejąć fabrykę Alstom w Görlitz, zachowując połowę z 700-osobowej załogi do produkcji komponentów dla czołgów Leopard 2.
Szansa czy pułapka dla niemieckiego przemysłu?
Rząd widzi w tym szansę na ożywienie regionów dotkniętych kryzysem motoryzacyjnym. Jednak bez wsparcia – przyspieszonych szkoleń, subsydiów i uproszczenia biurokracji – plany mogą się nie udać.
Eva Brückner wskazuje na potencjalną nadzieję:
Ponieważ Trump zapowiedział cięcia w finansowaniu instytutów badawczych i uniwersytetów, otwierają się nowe możliwości dla Europy
To mogłoby przyciągnąć talenty z zagranicy, ale Niemcy muszą działać szybko.
Niemieckie plany zbrojeniowe stoją przed wyzwaniem. Bez wykwalifikowanej kadry Berlin może nie wykorzystać boomu obronnego. Czy rząd i przemysł znajdą sposób, by przekuć motoryzacyjny kryzys w zbrojeniowy sukces?
Źródło: DW









