Czołgi w kamuflażu leśnym na poligonie, las w tle.

Niedobór wykwalifikowanych pracowników może przeszkodzić Niemcom w wyścigu zbrojeń

26.03.2025
Kamil Śliwiński
Czas czytania: 2 minut/y

Niemcy, napędzane presją geopolityczną i zobowiązaniami wobec NATO, stawiają na dynamiczny rozwój przemysłu obronnego. Roczne wydatki na obronność w Europie, szacowane na 72 miliardy euro, obiecują boom w sektorze zbrojeniowym, który może ożywić gospodarkę. Firmy takie jak Rheinmetall czy Hensoldt już teraz zwiększają produkcję czołgów, radarów i amunicji, ale ambitne plany zbrojeniowe mogą napotkać poważną przeszkodę: brak wykwalifikowanych pracowników.

Przemysł motoryzacyjny w odwrocie

Tymczasem niemiecki sektor motoryzacyjny przeżywa kryzys. Volkswagen planuje masowe zwolnienia, a dostawcy, tacy jak Bosch czy Continental, również tną etaty. Spadek sprzedaży samochodów spalinowych i trudna transformacja na elektromobilność pozostawiają tysiące specjalistów bez pracy.

Na pozór wydaje się, że to szansa – przekierować ich do przemysłu obronnego. Jednak rzeczywistość nie jest taka prosta.

Przekwalifikowanie nie jest takie proste

Artykuł DW cytuje Evę Brückner, dyrektor zarządzającą niemieckiej firmy rekrutacyjnej Heinrich & Coll., która specjalizuje się w sektorze bezpieczeństwa i obronności:

Przejście jest możliwe tylko w niektórych stanowiskach i specjalistycznych rolach

Wyjaśnia, że pracownik linii montażowej Volkswagena mógłby wykonywać podobną pracę w firmie obronnej, a inżynier po przekwalifikowaniu mógłby projektować systemy militarne. Jednak w przypadku innych ról, takich jak sprzedaż czy zaopatrzenie, zmiana nie jest łatwa.

Kupiec z branży motoryzacyjnej, przyzwyczajony do tego, że dostawcy spełniają jego polecenia, nie może być łatwo przeniesiony do sektora obronnego

– dodaje Brückner.

Czas to kolejny problem. Firmy takie jak Rheinmetall potrzebują pracowników natychmiast, a nie po długich szkoleniach. Do tego dochodzą procedury bezpieczeństwa.

Hans Christoph Atzpodien, prezes Niemieckiego Związku Przemysłu Bezpieczeństwa i Obronności, podkreśla:

Obecne czasy przetwarzania tych zatwierdzeń są stanowczo za długie, by umożliwić szybkie przejście personelu

W Niemczech uzyskanie poświadczenia bezpieczeństwa może trwać miesiące, co hamuje rekrutację.

Brak rąk do pracy

Niemcy nie są osamotnione w tym wyzwaniu. Według analizy Kearney, przy wzroście wydatków na obronność do 2,5% PKB w Europie, do 2030 roku może brakować nawet 460 tysięcy wykwalifikowanych pracowników. W przypadku ambitniejszych planów (3% PKB) liczba ta wzrasta do 760 tysięcy. Specjaliści od sztucznej inteligencji i analizy danych są szczególnie poszukiwani, ale w Niemczech od lat brakuje rąk do pracy w branżach technicznych. Konkurencja z Chin i USA tylko pogarsza sytuację.

Firmy obronne próbują działać. Rheinmetall przejmuje zakłady motoryzacyjne, a Hensoldt, jak powiedział jego prezes Oliver Dörre w rozmowie z Reutersem, „skorzysta na trudnościach w sektorze motoryzacyjnym”. Dörre ujawnił, że prowadzi negocjacje z Continental i Bosch w sprawie zatrudnienia zbędnych pracowników. KNDS z kolei planuje przejąć fabrykę Alstom w Görlitz, zachowując połowę z 700-osobowej załogi do produkcji komponentów dla czołgów Leopard 2.

Szansa czy pułapka dla niemieckiego przemysłu?

Rząd widzi w tym szansę na ożywienie regionów dotkniętych kryzysem motoryzacyjnym. Jednak bez wsparcia – przyspieszonych szkoleń, subsydiów i uproszczenia biurokracji – plany mogą się nie udać.

Eva Brückner wskazuje na potencjalną nadzieję:

Ponieważ Trump zapowiedział cięcia w finansowaniu instytutów badawczych i uniwersytetów, otwierają się nowe możliwości dla Europy

To mogłoby przyciągnąć talenty z zagranicy, ale Niemcy muszą działać szybko.

Niemieckie plany zbrojeniowe stoją przed wyzwaniem. Bez wykwalifikowanej kadry Berlin może nie wykorzystać boomu obronnego. Czy rząd i przemysł znajdą sposób, by przekuć motoryzacyjny kryzys w zbrojeniowy sukces?

Źródło: DW

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA