Mniej rotacji, więcej projektów. Jak zmieni się rynek pracy w 2026?
Po okresie lekkiego spowolnienia rynek pracy wchodzi w fazę ostrożnego ożywienia. Firmy planują nowe rekrutacje, ale jednocześnie coraz częściej sięgają po elastyczne formy współpracy. Freelancing, automatyzacja i praca projektowa stają się ważnym elementem strategii biznesowych, odpowiadając na niedobory kompetencji, rosnące koszty i zmieniające się oczekiwania pracowników.
Każdy kwartał na rynku pracy rządzi się swoimi prawami. Po końcówce 2025 roku, charakteryzującej się lekkim spowolnieniem pod kątem ruchów rekrutacyjnych, w nadchodzących miesiącach możemy spodziewać się ożywienia, co potwierdzają badania rynkowe, takie jak najnowszy Barometr ManpowerGroup. Wynika z niego, że w pierwszym kwartale 2026 roku zwiększenie liczby pracowników planuje aż 36 proc. firm.
Z drugiej strony, Monitor Rynku Pracy Randstad wskazuje na dużo mniejszy, niż w ostatnich latach poziom rotacji pracowniczej, która spadła w 2. kwartale 2025 roku do 16-19 procent. Towarzyszyły jej także spadki tempa wzrostu wynagrodzeń. Co ciekawe, brak wizji podwyżki niekoniecznie zachęca pracowników do poszukiwania nowej pracy – 45 proc. badanych nie szuka pracy, a kolejne 45 proc. jedynie bada rynek pod kątem ofert.
Co istotne, osoby niezadowolone z poziomu swojego wynagrodzenia, najczęściej (72 proc. wskazań) deklarują rozwiązanie w postaci poszukiwania dodatkowego zatrudnienia, np. zlecenia czy niepełnego etatu, co wskazuje na dalszy rozwój rynku freelancingu. Chęć zatrudnienia freelancerów potwierdzają także sami przedsiębiorcy. Z tegorocznego raportu Useme „Jak freelancerzy wspierają rozwój przedsiębiorstw” wynika, że aż 74% firm planuje kontynuować lub zwiększyć zakres współpracy z freelancerami w ciągu najbliższych dwóch lat.
Potrzeba uporządkowania elastycznych form pracy
Freelancing – zjawisko, które jeszcze kilka lat temu było niszą, dziś staje się naturalną odpowiedzią na wzrost kosztów życia, ale także na rosnącą potrzebę niezależności. Według statystyk Komisji Europejskiej w samej tylko Unii pracuje obecnie 43 miliony freelancerów, a ponad połowa z nich nie rozważa powrotu na etat. To wypadkowa wielu czynników, w tym m.in. zmieniającego się podejścia pracowników do kwestii rozwoju kariery, zwłaszcza tych urodzonych po roku 2000. Dla młodszych pokoleń elastyczność nie jest dodatkiem — jest podstawowym wymaganiem wobec pracodawców.
Wspomniana elastyczność dotyczy modelu pracy projektowej, elastycznych godzin, hybrydowych form współpracy, a także pracy zdalnej. Wymusza to jednak na firmach, ale i na Państwie, potrzebę uregulowania pewnych kwestii dotyczących chociażby elastycznych form współpracy. Chodzi tu zwłaszcza o wypracowanie nowego podejścia do tematu bezpieczeństwa socjalnego i finansowego freelancerów, którzy obawiają się zakładania JDG. Dlaczego? „Wolni strzelcy” w Polsce napotykają liczne bariery, które utrudniają im rozwój na własnych zasadach. Wysokie koszty prowadzenia działalności, niestabilność przepisów oraz brak systemowych rozwiązań dla osób pracujących niezależnie, w połączeniu z niepewnością co do regularności zleceń, sprawiają, że rozpoczęcie działalności — szczególnie na wczesnym etapie — bywa trudne i często nieopłacalne.
Jak zabezpieczyć osoby, które chcą rozwijać się w świecie freelancingu bez firmy? W Europie coraz częściej pojawiają się modele, które łączą elastyczność pracy z dodatkową ochroną – np. zbiorcze ubezpieczenia czy dodatkowe benefity dla freelancerów. Trwają też prace nad elastycznymi ubezpieczeniami dla osób pracujących niezależnie. My także wprowadziliśmy właśnie w Useme nową opcję dla freelancerów – rozwiązanie, które zapewnia zabezpieczenie w postaci ubezpieczenia zdrowotnego w razie kłopotów ze zdrowiem czy daje dostęp do benefitów pracowniczych, bez konieczności prowadzenia JDG. Myślę, że kolejny rok przyniesie jeszcze więcej dyskusji na temat tego, jak wypracować balans pomiędzy niezależnością a poczuciem bezpieczeństwa u pracowników projektowych.
Technologia i automatyzacja jako katalizator zmian
Mówiąc o trendach i prognozach, nie sposób nie wspomnieć o tym, że 2026 rok będzie również okresem intensyfikacji inwestycji w automatyzację i sztuczną inteligencję. Firmy coraz szerzej wdrażają rozwiązania AI – zarówno generatywne, jak i wspierające analizę danych, komunikację z klientem czy zarządzanie procesami. Według „Future of Jobs Report 2025” przygotowanego przez World Economic Forum aż 86% przedsiębiorstw uważa, że to właśnie AI i technologie przetwarzania danych będą miały największy wpływ na ich działalność do 2030 roku.
Technologia nie oznacza jednak redukcji zatrudnienia na masową skalę — przeciwnie, badania naukowe wskazują, że automatyzacja zwiększa popyt na umiejętności ludzkie uzupełniające pracę algorytmów: kreatywność, zdolności analityczne, współpracę zespołową czy kompetencje cyfrowe. Zawody najbardziej związane z AI i analizą danych są jednocześnie tymi, w których obserwujemy najszybszy wzrost płac oraz największą dynamikę popytu.
Firmy przyznają, że największą barierą we wdrażaniu automatyzacji jest właśnie brak odpowiednich kompetencji w zespołach. Oznacza to więc dla nich konieczność ciągłego podnoszenia kwalifikacji pracowników lub pozyskiwania tych kompetencji z zewnątrz — najczęściej w modelu projektowym, poprzez wyspecjalizowanych freelancerów.
Dalsze niedobory kompetencyjne
Wspomniani freelancerzy są kluczowi w kontekście coraz bardziej widocznej luki kompetencyjnej. Aż 59% firm w Polsce deklaruje trudności z pozyskaniem odpowiednich pracowników. Zgodnie z danymi PARP największe braki dotyczą nie tylko sektorów zaawansowanych technologicznie i trudności z pozyskaniem programistów, analityków danych, ekspertów od cyberbezpieczeństwa czy specjalistów w obszarze automatyzacji, o czym wspomniano już wyżej. Obecnie brakuje także umiejętności technicznych, inżynieryjnych, logistycznych, produkcyjnych oraz tych związanych z obsługą klienta.
Na znaczeniu zyskuje również podejście oparte na umiejętnościach, a nie na formalnym wykształceniu. Badania prowadzone w latach 2018–2024 pokazują, że popyt na kompetencje związane ze wspomnianym AI wzrósł o ponad 20%, podczas gdy znaczenie dyplomów akademickich w procesach rekrutacyjnych spadło o kilkanaście procent. W efekcie pracownicy, którzy potrafią szybko zdobywać nowe umiejętności i odnajdywać się w środowisku technologicznym, są dziś najbardziej poszukiwani — niezależnie od posiadanych tytułów akademickich.
Firmy nieustannie szukają rozwiązań na skuteczne pozyskiwanie i utrzymanie u siebie talentów z rynku. Jedną z recept na niedobory kompetencyjne są budowane coraz chętniej w firmach zespoły hybrydowe — łączące pracowników etatowych z freelancerami, ekspertami na kontraktach oraz specjalistami dostępnymi „na żądanie”. Taka struktura daje im większą zwinność operacyjną i pozwala uzupełniać kompetencje bez konieczności długotrwałej rekrutacji. To kolejny argument dla dalszego rozwoju rynku freelancingu w Polsce.
***
Autor komentarza: Przemysław Głośny z platformy Useme









