Marine Le Pen i Jordan Bardella

Marine Le Pen uruchamia Plan B – Bardella zastąpi ją w wyścigu o fotel prezydencki

17.04.2025
Kamil Śliwiński
Czas czytania: 3 minut/y

Marine Le Pen, liderka francuskiego Zjednoczenia Narodowego (Rassemblement National, RN), ogłosiła, że jej następcą w walce o Pałac Elizejski będzie 29-letni Jordan Bardella. Decyzja wynika z wyroku sądu z 31 marca, który skazał ją na cztery lata więzienia (w tym dwa z bransoletą elektroniczną), 100 tys. euro grzywny oraz pięcioletni zakaz kandydowania, zamykając jej drogę do prezydentury w 2027 roku.

Byłoby nieodpowiedzialne, gdybym nie miała planu B

– stwierdziła Le Pen w rozmowie z „Le Figaro”.

Jednak ostatnie doniesienia francuskich mediów wskazują, że RN zmaga się z wewnętrznymi napięciami i niepewnością co do przyszłości partii pod wodzą młodego lidera.

Zmiana strategii

Wyrok skazujący Le Pen miał wywołać masowe protesty. Wiec na placu Vauban w Paryżu, zorganizowany 6 kwietnia pod hasłem „Ocalić Demokrację”, przyciągnął wg Bardelli około 10 tys. osób. Słaba frekwencja pokazała, że sympatycy RN są gotowi zaakceptować nowego lidera, ale entuzjazm jest ograniczony. Le Pen, która od 15 lat bezskutecznie walczyła o prezydenturę i zdobyła poparcie 13 mln Francuzów w wyborach parlamentarnych w 2024 roku, musiała zmienić strategię.

Jej plan B zakłada, że jeśli paryski sąd apelacyjny nie uchyli wyroku do lata 2026 roku – co wydaje się mało prawdopodobne – Bardella zostanie oficjalnym kandydatem RN na kongresie partii we wrześniu 2026 roku. W razie zwycięstwa w wyborach prezydenckich w 2027 roku mógłby mianować Le Pen premierem, co nie jest objęte sądowym zakazem.

Jednak sama Le Pen nie jest gotowa w pełni przekazać pałeczki.

Nie dam się tak łatwo wyeliminować

– oświadczyła 1 kwietnia, sygnalizując, że wciąż liczy na odwrócenie wyroku.

Bardella w centrum uwagi

Kariera Bardelli może przyspieszyć wcześniej. Francuski parlament jest sparaliżowany z powodu braku większości dla liberalnego bloku Emmanuela Macrona. Rząd premiera François Bayrou zmaga się z oporem wobec reform, a RN rozważa obalenie gabinetu, co mogłoby doprowadzić do przedterminowych wyborów już jesienią 2025 roku. Bardella, jako lider RN, mógłby wtedy stanąć na czele klubu parlamentarnego partii, a w przypadku wygranej zostać premierem.

29-letni Bardella, który w czasie kampanii prezydenckiej w 2027 roku będzie miał 31 lat, jest porównywany do… Napoleona Bonaparte, który zdobył władzę w wieku 30 lat. Pochodzący z ubogich przedmieść Saint-Denis, wychowany przez samotną matkę-imigrantkę z Włoch, nie ukończył studiów, ale zdobył popularność dzięki mediom społecznościowym, mając ponad 2 mln obserwujących na TikToku. Jego charyzma przyciąga młodszych i mniej zamożnych wyborców, a sukces w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2024 roku ugruntował jego pozycję. Sondaże wskazują, że cieszy się poparciem około 36 proc. w pierwszej turze wyborów prezydenckich, podobnie jak Le Pen.

Wewnętrzne napięcia w RN

Najnowsze doniesienia francuskich mediów, takich jak „Le Monde” i „Euractiv”, ujawniają jednak wyzwania, przed którymi stoi Bardella. Partia unika przygotowań do jego kandydatury, obawiając się, że zbyt wczesne postawienie na niego osłabi pozycję Le Pen, która wciąż liczy na apelację.

Przywództwo Bardelli mniej dotyczy wspólnego wzmacniania, a bardziej osobistej ekspozycji

– zauważają dziennikarze „Le Monde”, wskazując, że jego styl przywództwa może prowadzić do wewnętrznych konfliktów w RN. Bez „parasola ochronnego” Le Pen Bardella może mieć problem z utrzymaniem jedności partii, zwłaszcza że inni prawicowi politycy mogą wykorzystać obecny kryzys.

Szansa czy ryzyko?

Wybór Bardelli to ryzykowny ruch Le Pen. Jego medialna skuteczność i popularność wśród młodzieży są atutami, ale brak doświadczenia politycznego budzi obawy.

Jakiekolwiek marginalne korzyści, jakie skrajna prawica może zyskać dzięki tej szerszej narracji spiskowej, zostaną zniweczone przez fakt, że Bardella jako kandydat jest mniej skuteczny

– ocenił analityk dla CNN. W RN krążą wątpliwości, czy 31-letni lider udźwignie ciężar kampanii prezydenckiej i sprosta debatom z doświadczonymi rywalami.

Francuskie media, takie jak „France 24”, podkreślają, że Le Pen i Bardella próbują przedstawić wyrok jako „polityczny zamach” na demokrację, porównując ją nawet do prześladowań rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. To narracja, która ma zmobilizować bazę RN, ale niekoniecznie przekona wahających się wyborców. Tymczasem sondaże sugerują, że Bardella może mieć trudności z przełożeniem swojej popularności w mediach na realne poparcie wyborcze.

Co dalej?

Przyszłość RN zależy od wyniku apelacji Le Pen, zaplanowanej na lato 2026 roku, oraz od zdolności Bardelli do konsolidacji partii. Jeśli przedterminowe wybory parlamentarne odbędą się w 2025 roku, będą one pierwszym poważnym testem dla młodego lidera. Francuska scena polityczna pozostaje w stanie wrzenia, a RN, mimo osłabienia Le Pen, wciąż ma szansę zmienić układ sił w kraju. Pytanie brzmi, czy Bardella jest gotów udźwignąć to brzemię, czy też jego młodość i brak doświadczenia staną się przeszkodą w walce o władzę.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA