Kto ma prąd, ten rządzi. Chiny odjeżdzają energetycznie zachodowi

28.05.2025
Dorian
Czas czytania: 2 minut/y

Na świecie trwa cicha, ale niezwykle ważna wojna – wojna o prąd. Ten, kto dziś ma więcej i taniej energii, ten rządzi światem. Bo w epoce sztucznej inteligencji, automatyzacji i fabryk przyszłości nie wygra ten, kto ma więcej regulacji – tylko ten, kto szybciej postawi reaktor albo elektrownię. I tu wjeżdżają dwa główne hegemony: Stany Zjednoczone i Chińska Republika Ludowa. Z wykresu, który pokazuje dane z ostatnich 40 lat, wynika jasno – Chiny zostawiły Amerykę daleko w tyle.

Jeszcze w 2005 roku USA były liderem. Produkcja energii oscylowała wokół 4 000 TWh, a Chiny zaledwie dobijały do połowy tej wartości. Ale potem Pekin zrobił coś, czego Zachód już nie potrafi – przyspieszył. Bez użerania się z tysiącem przepisów, bez zgód na zgody. Po prostu narysowali plan – i zaczęli budować. Węgiel, atom, woda, wiatr – wszystko. Dziś Chiny dobijają do 10 000 TWh, podczas gdy USA kręcą się w miejscu z niewielkimi wahaniami wokół 4 000. To nie jest różnica, to jest przepaść.

Wykres produkcji energii elektrycznej w Chinach i USA.

Dlaczego tak się stało? Bo ołówek inżyniera w Chinach służy do projektowania, a w USA… do podpisywania formularzy. Każda inwestycja w energetykę na Zachodzie to dziś biurokratyczny koszmar. Trzeba spełnić normy, konsultować z lokalnymi społecznościami, walczyć z ekologami, czekać na analizy i raporty. Wszystko trwa miesiącami, a często latami. W tym czasie Chińczycy potrafią zbudować gotową elektrownię. A potem kolejną. I kolejną. I właśnie dlatego mogą „odstawiać Amerykę jak chcą”.

Na szczęście są tacy, którzy rozumieją, że trzeba wrócić do podstaw. Do budowania. Do odwagi. I do prądu. Jednym z nich jest Donald Trump. W zeszły piątek, oprócz tego, że rzucił na Twitterze tekst o cłach dla Europy, to ogłosił też Cztery Przykazy Rozwoju Atomowej Energetyki. Chce przyspieszyć procesy, uprościć przepisy i postawić USA z powrotem na energetyczne nogi. Bez owijania w bawełnę.

Trump mówi wprost: Ameryka nie ma już czasu na bawienie się z regulacjami. Świat nie będzie czekał, aż urzędnik odpieczętuję formularz. Jeśli USA mają być wielkie, to muszą znowu produkować prąd – szybko, tanio i w dużych ilościach. I trzeba przyznać, że to myślenie działa na wyobraźnię. Bo wystarczy popatrzeć na Chiny, które dzięki taniej energii mogą rządzić w technologii, przemyśle, nawet w rolnictwie. Mają prąd – mają władzę.

Dlatego pytanie nie brzmi już „czy” trzeba działać, tylko „czy zdążymy?”. Zachód może jeszcze powalczyć, ale tylko wtedy, gdy odrzuci ideologiczne kajdany i zacznie znowu wierzyć w siłę techniki, a nie papierka. I jeśli ktoś ma dość odwagi, by to zrobić – to właśnie Trump.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA