Koniec z bezpiecznym etatem w korpo. Masowe zwolnienia
Zwolnienia grupowe w dużych miastach stają się codziennością. Wiele korporacji, które przez ostatnie dwie dekady lokowały swoje centra usług w Polsce, zaczyna się z nich wycofywać. Oficjalny powód? „Zastępowanie człowieka przez sztuczną inteligencję”. Prawdziwy? Taniej jest gdzie indziej.
Jeszcze niedawno Polska była idealnym miejscem dla centrów outsourcingowych: młodzi, wykształceni ludzie, dobry angielski, niewygórowane oczekiwania finansowe, lojalność motywowana kredytem hipotecznym i stylem życia. Tak rodził się mit stabilnej pracy w przeszklonym biurze z owocowymi czwartkami i budżetem na wyjazdy integracyjne. Dziś ten mit się kończy.
AI i automatyzacja procesów wypychają pracowników z etatów w księgowości, HR czy marketingu. Część firm po cichu przenosi procesy do jeszcze tańszych krajów, ale wygodniej brzmi narracja o „rewolucji technologicznej”. Problem w tym, że setki tysięcy osób z doświadczeniem w wąskich korporacyjnych specjalizacjach mogą mieć dziś poważny problem z odnalezieniem się na nowym rynku pracy.
Jak zauważa Cezary Bachański, operator koparki szybciej znajdzie zatrudnienie niż specjalista od PowerPointa z dyplomem z zarządzania i kilkuletnim doświadczeniem w dziale analiz, który przez lata robił tylko wycinek procesu. CV tego typu lądują dziś na stosie setek, jeśli nie tysięcy podobnych zgłoszeń – bez gwarancji, że ktokolwiek na nie spojrzy.
W obliczu tych zmian kończy się nie tylko pewien model rynku pracy, ale też styl życia dużej części młodej klasy średniej z polskich miast. Pozostaje pytanie: co dalej? Ilu z tych ludzi uda się „przekwalifikować”? Ilu wypadnie poza system? I czy Polska w ogóle jest gotowa na koniec roli taniego zaplecza usługowego dla świata?









