Koniec ery zielonych obietnic bez pokrycia: UOKiK oskarża Bolta, Tchibo i Zarę o ekościemę
W dobie rosnącej świadomości ekologicznej hasła takie jak „eko”, „zeroemisyjny” czy „zrównoważony” stały się potężnymi narzędziami marketingu. Jednak za wielkimi słowami nie zawsze idą realne działania. Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) wszczął postępowania przeciwko trzem gigantom: firmom Bolt, Tchibo oraz Zara. Zarzuty dotyczą tzw. greenwashingu, czyli wprowadzania konsumentów w błąd poprzez prezentowanie fałszywego, „zielonego” wizerunku firmy lub produktu.
Polacy ufają deklaracjom
Decyzja urzędu nie jest przypadkowa. Polscy konsumenci wykazują wyjątkowo wysoki poziom zaufania do ekologicznych deklaracji – znacznie wyższy niż średnia w Unii Europejskiej. Ta ufność sprawia, że jesteśmy bardziej podatni na manipulacje.
Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK, stawia sprawę jasno:
Zielone hasła nie mogą być skrótem myślowym ani grą w domysły: jeśli firma mówi „100%”, „bezemisyjne” czy „do recyklingu”, musi to znaczyć dokładnie to — jasno, z danymi i w skali, którą da się sprawdzić.
Bolt: czy przejazd naprawdę jest „bezemisyjny”?
W przypadku platformy Bolt wątpliwości budzi komunikacja dotycząca „bezemisyjności pojazdów”. Hasła promujące „Projekt zero” mogą sugerować, że flota firmy składa się głównie z aut elektrycznych. Tymczasem większość usług nadal realizowana jest przy użyciu silników spalinowych.
Co więcej, termin „bezemisyjny” często pomija fakt, że produkcja i utylizacja pojazdu generują znaczny ślad węglowy, a deklaracja dotyczy wyłącznie etapu samej jazdy. Kontrowersje budzi też hasło „100% energii odnawialnej”, które w rzeczywistości może opierać się jedynie na certyfikatach kompensujących zużycie, a nie na realnym zakupie prądu z OZE.
Tchibo: recykling tylko dla wybranych i niske progi „eko”
UOKiK przygląda się oznaczeniom „eko” i „zrównoważony” w sklepie online Tchibo. Okazuje się, że produkt mógł otrzymać zielony listek, mimo że w 90 proc. składał się z materiałów syntetycznych pochodzenia kopalnego (np. poliestru).
Osobny zarzut dotyczy kapsułek Cafissimo. Reklamowane jako „zdatne do recyklingu”, posiadają drobną informację, że proces ten jest gwarantowany… tylko w Niemczech i Austrii. W Polsce nieopróżnione kapsułki wyrzucone do żółtego pojemnika często w ogóle nie trafiają do ponownego obiegu, co czyni komunikat o „powrocie do obiegu materiałowego” mylącym.
Zara: „Join Life” pod lupą kontrolerów
Sekcja „Join Life” w serwisie Zary prezentuje ambitne cele środowiskowe, takie jak „zero waste” czy „zerowa emisja netto”. Jednak zdaniem UOKiK brakuje tam informacji o skali tych działań. Przykładowo, hasło „zero waste we własnych obiektach” w polskich realiach mogło dotyczyć zaledwie jednej placówki na czterdzieści.
Konsument, widząc takie hasła obok certyfikowanych ubrań, może błędnie zakładać, że każdy jego zakup realnie wspiera globalną ochronę bioróżnorodności.
Jak nie dać się złapać na ekościemę?
Urząd przygotował krótki poradnik dla świadomego konsumenta, który pomaga odróżnić realne działania od marketingu:
- Szukaj konkretów: Uczciwa firma poda procentowy skład materiałów i źródło pochodzenia surowców.
- Grafika to nie dowód: Zielony kolor i obrazki listków to tylko ozdoby, a nie certyfikaty.
- Uważaj na ogólniki: Hasła „bardziej eko niż inne” bez wskazania punktu odniesienia są bezwartościowe.
- Patrz na całość: Ekologiczny materiał to tylko jeden element – ważny jest cały proces produkcji i logistyki.
Jeśli zarzuty UOKiK się potwierdzą, każda z firm może zostać ukarana grzywną w wysokości do 10 proc. rocznego obrotu. To jasny sygnał dla rynku, że „zielona transformacja” musi opierać się na twardych danych, a nie na kreatywnym pisaniu ofert.








