Jedyna prywatna kopalnia w Polsce zwalnia niemal całą załogę. Prawie 750 osób trafi na bruk przed świętami
W Czechowicach-Dziedzicach, gdzie kopalnia Silesia jest największym pracodawcą, zapadła decyzja o masowych zwolnieniach. Właściciel, spółka Bumech, planuje wyrzucić z pracy niemal całą załogę – do 754 osób. To cios dla regionu, gdzie górnictwo to nie tylko praca, ale tradycja i stabilność rodzin. Mimo niedawnych optymistycznych komunikatów o sanacji, rzeczywistość okazała się brutalna.
Sanacja, która nie ocaliła zakładu
Przedsiębiorstwo Górnicze Silesia, jedyna prywatna kopalnia węgla kamiennego w Polsce, od lat zmaga się z problemami. Zakład kilkakrotnie zmieniał właścicieli, a od listopada 2024 roku objęty był formalnym postępowaniem sanacyjnym. Jeszcze 24 listopada Bumech informował, że restrukturyzacja przynosi efekty – w kontekście wyników finansowych po trzech kwartałach. Kilka dni później związkowcy otrzymali pismo o zwolnieniach grupowych.
Przyczyny? Systematyczne pogarszanie się sytuacji finansowej, rosnące problemy techniczne i ograniczenie wydobycia. To uniemożliwia pozyskiwanie środków ze sprzedaży węgla, kluczowych dla bieżącej działalności. Zatrudnienie utrzyma tylko niewielka grupa osób – do obsługi kluczowych obiektów i wygaszania produkcji. Prawdopodobnie oznacza to koniec kopalni w obecnej formie i likwidację wydobycia.
Związkowcy w szoku
Związkowcy, którzy spotkali się z zarządem i zarządcą sądowym, nie kryją zdumienia. Przedstawiono im krytyczną sytuację zakładu, ale decyzja o cięciach wszystkich grup zawodowych budzi pytania o przyszłość.
Dla mnie w ogóle jest bardzo dziwne to, co się wydarzyło w tym tygodniu – mówię o przekazie medialnym. Z jednej strony poszedł przekaz (…), że sanacja przynosi pozytywny skutek w PG „Silesia”, a w zawiadomieniu czytamy, że sanacja nie przynosi oczekiwanego skutku.
– mówi Grzegorz Babij, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” przy PG Silesia.
Zwolnienia zaplanowano od 18 grudnia 2025 roku do 31 marca 2026 roku, choć terminy mogą ulec zmianie po konsultacjach. Najgorsze, że jako prywatny zakład, Silesia nie podlega górniczym osłonam socjalnym – brak odpraw czy urlopów górniczych, które chronią pracowników w spółkach Skarbu Państwa.
Kopalnia to filar lokalnej gospodarki w Czechowicach-Dziedzicach. Utrata pracy przez ponad 700 osób to nie tylko dramaty indywidualne, ale i ryzyko odpływu ludności z regionu. Związkowcy apelują o wstrzymanie decyzji i poszukiwanie inwestora, ale na razie perspektywy są mgliste.
Czy upadek jedynej prywatnej kopalni w Polsce to znak, że bez państwowego parasola górnictwo nie ma szans?
Źródło: Nowy Obywatel, Radio Maryja









