Hot dog na zeszyt. Nowa metoda płatności wkrótce w Żabce

07.08.2025
Dorian
Czas czytania: 2 minut/y

Żabka testuje właśnie coś, co może mocno namieszać na rynku płatności. Usługa nazywa się Żappo i pozwala… wziąć zakupy „na kreskę”. Tyle że cyfrowo. Nie chodzi jednak o alkohol czy papierosy „na słowo honoru” jak kiedyś w osiedlowym sklepie. Tu wszystko odbywa się przez aplikację – a rachunek płacisz dopiero za dwa tygodnie. Brzmi znajomo? Bo to trochę jak Klarna czy PayPo, tylko że zamiast internetowych zakupów, chodzi o bułki, kawę i hot-doga ze sklepu Żabka.

Jak działa Żappo?

Na razie dostęp do Żappo mają tylko wybrani użytkownicy aplikacji Żappka. Można w ten sposób odroczyć płatność za zakupy w Żabce – maksymalnie do 50 zł i na 14 dni. Trzeba tylko podpiąć swoją kartę do aplikacji, a po dwóch tygodniach Żabka sama pobierze pieniądze.

Proste? Tak, ale nie wiadomo jeszcze, jakie produkty będą objęte tą opcją. Możliwe, że alkohol czy papierosy będą wyłączone. I ważna rzecz: co się stanie, jeśli ktoś nie będzie miał środków na koncie w dniu spłaty? Żabka na razie nie zdradza szczegółów – nie wiadomo, czy będą przypomnienia, kary czy może od razu firma windykacyjna.

Czym Żappo różni się od Klarna, PayPo czy Allegro Pay?

Usługi typu „kup teraz, zapłać później” (czyli tzw. BNPL) są już dobrze znane z internetu. Korzystamy z nich, gdy kupujemy elektronikę, buty czy kosmetyki – a zapłata następuje za 30 dni albo w ratach, często bez dodatkowych opłat.

Żappo działa inaczej. Po pierwsze – tylko w sklepach stacjonarnych. Po drugie – limit to tylko 50 zł. I po trzecie – spłata musi nastąpić po 14 dniach. To bardziej cyfrowa wersja pożyczki na jogurt i bagietkę, niż wygodne finansowanie droższych zakupów. Niby drobnostka, ale wciąż jest to forma kredytu – i jak każdy kredyt, może mieć swoje konsekwencje.

Ułatwienie czy pułapka?

Z jednej strony to fajny pomysł – bo każdy miał kiedyś sytuację, że do wypłaty daleko, a w portfelu pusto. Zamiast kombinować, można „pożyczyć” od Żabki i spłacić po pensji. Bez wstydu, bez tłumaczeń.

Ale z drugiej strony, takie drobne zobowiązania mają tendencję do… mnożenia się. Psychologowie ostrzegają, że odraczanie płatności może rozluźnić naszą kontrolę nad wydatkami. Łatwiej wtedy wydać więcej niż się ma – a później zaskoczenie, bo wszystko trzeba oddać naraz.

A co na to banki?

Tu robi się ciekawie. Bo coraz więcej mówi się o tym, że zbyt częste korzystanie z takich usług może źle wyglądać w oczach banków. Dla algorytmów analizujących wnioski kredytowe BNPL wygląda trochę jak chwilówka. A chwilówki to coś, czego banki nie lubią – nawet jeśli są spłacane na czas. Może to wpłynąć na Twoją zdolność kredytową, np. gdy starasz się o kredyt hipoteczny.

Na razie nie wiadomo, czy Żappo będzie zgłaszane do BIK (Biura Informacji Kredytowej). Ale jeśli usługa się przyjmie, taki scenariusz jest całkiem możliwy.

To, co dziś testowane jest jako Żappo, może być dopiero początkiem większej zmiany. Już wcześniej mówiło się o tym, że Żabka chce stworzyć własną kartę kredytową, a aplikacja Żappka coraz bardziej przypomina narzędzie bankowe: płacisz, zbierasz punkty, korzystasz z promocji.

To trend, który widać na całym świecie – Amazon i Allegro też oferują własne usługi finansowe. Teraz swoją cegiełkę dokłada Żabka. Czy to źle? Niekoniecznie. Ale warto mieć oczy szeroko otwarte i nie dać się złapać w spiralę „małych pożyczek”, które na końcu mogą nas słono kosztować.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA