Francja i Włochy przerażone nowymi cłami USA – Unia walczy o ratunek dla wina
Francja i Włochy – europejskie potęgi winiarskie – biją na alarm. Zbliżające się 15-procentowe cła, które mają objąć większość towarów z Unii Europejskiej eksportowanych do Stanów Zjednoczonych, wywołały falę niepokoju w sektorze alkoholi. Choć negocjacje z Waszyngtonem wciąż trwają, czas ucieka. A stawka jest wysoka – nie tylko dla lokalnych producentów, ale też dla całej europejskiej gospodarki.
Unia pod presją – wino na celowniku USA
Zgodnie z zapowiedziami, już w tym tygodniu USA ogłoszą pierwszą listę produktów objętych 15-procentowym cłem. Komisja Europejska nie ukrywa, że sektor alkoholi – zwłaszcza wina i napojów spirytusowych – może znaleźć się wśród największych ofiar tej decyzji. Właśnie dlatego Bruksela intensyfikuje rozmowy, starając się wynegocjować wyjątki, które uchronią unijnych producentów przed kosztownym ciosem w eksporcie.
Komisja, która odpowiada za politykę handlową bloku 27 państw, jest zdeterminowana, aby zabezpieczyć maksymalną liczbę wyłączeń, w tym dla wina i napojów spirytusowych. Kontynuujemy negocjacje z naszymi amerykańskimi partnerami
– podkreślił rzecznik KE, Olof Gill.
Dlaczego to właśnie Francja i Włochy są w panice?
Odpowiedź jest prosta – dominują światową produkcję wina. Z danych Atlas Big oraz Visual Capitalist wynika, że Włochy odpowiadają za 19,3% globalnej produkcji, a Francja za 17,65%. Na podium znajduje się jeszcze Hiszpania (13,82%), natomiast dopiero czwartą pozycję zajmują Stany Zjednoczone z udziałem 8,67%. To czyni europejski rynek winiarski nie tylko potęgą, ale też wyjątkowo wrażliwym na wszelkie zmiany w warunkach eksportu.
Wprowadzenie 15% ceł oznaczałoby nagłe podniesienie cen europejskich trunków w USA – rynku, który jest jednym z kluczowych kierunków eksportowych dla producentów ze Starego Kontynentu. Taka zmiana nie tylko ograniczyłaby konkurencyjność europejskich win, ale mogłaby również doprowadzić do dramatycznych strat finansowych w całym sektorze.
Gra o czas i stawkę miliardów
Obecnie UE i USA są już na ostatnim etapie dopinania szczegółów nowej umowy handlowej. Które towary znajdą się ostatecznie na liście wyłączonej z cła? Tego dowiemy się w najbliższych dniach. Dla producentów z Francji, Włoch, Hiszpanii czy Niemiec, ta decyzja może oznaczać „być albo nie być” na rynku amerykańskim.
W tle toczy się zatem nie tylko walka o konkretny sektor gospodarki, ale także test dla solidarności i skuteczności unijnej dyplomacji handlowej. Jeśli Bruksela nie zdoła zabezpieczyć interesów swoich największych eksporterów, zaufanie do unijnej polityki gospodarczej może mocno ucierpieć.









