Chińskie auta, czyli luksus za ułamek ceny europejskich marek

02.09.2025
Dorian
Czas czytania: 2 minut/y

Coraz częściej na polskich drogach pojawiają się chińskie auta, które przebojem wdzierają się na rynek, oferując wyposażenie i komfort, za które w Europie trzeba zapłacić znacznie więcej. Youtuber Hi5 zwrócił uwagę na to zjawisko w swoim wpisie, pytając prowokacyjnie: „Chińskie auto – koń trojański w świecie motoryzacji?

Jak podkreśla Hi5, już za około 130 tys. zł brutto można stać się właścicielem chińskiego SUV-a z bogatym wyposażeniem i wnętrzem, które śmiało konkuruje z markami premium. Dla porównania, europejskie odpowiedniki kosztują często o kilkadziesiąt tysięcy więcej, a i tak nie oferują takiej ilości dodatków. Wrażenie robił choćby Jaecoo 7, który youtuber testował na dystansie 1200 km. Do jazdy codziennej – jak mówi – sprawdza się świetnie, choć na prawdziwy off-road nie miałby odwagi go zabrać.

źródło: Facebook Hi5

Chińska strategia: budżet bez limitu

Zdaniem Hi5 sukces chińskich marek to nie tylko niska cena, ale też ogromne inwestycje w marketing i rozwój. – „Kieszeń nie ma dna – mogą zażyczyć sobie, co chcą. Trzeba 10 razy więcej na promocję? Boom, jest. Trzeba 20 razy więcej? Też nie ma problemu” – zauważa. Różnicą jest to, że część koncernów działa przy wsparciu państwa, a mniejsze prywatne firmy muszą radzić sobie samodzielnie.

Polacy też zaczynają się przekonywać

Hi5 przypomina, że chińskie auta są coraz bardziej widoczne również w Polsce, m.in. na targach motoryzacyjnych w Poznaniu. To dowód, że chińscy producenci nie zamierzają ograniczać się do rynków azjatyckich, tylko coraz śmielej celują w Europę. – „Czy chińskie auta wykończą niemiecką motoryzację? To jeszcze długa droga, ale trend jest widoczny” – pisze youtuber.

Pod jego wpisem nie brakowało humorystycznych komentarzy. Internauci żartują, że chińskie auta to jedyne, które mają „oryginalne części”. Sam Hi5 dorzucił anegdotę z wizyty u znajomego w Gorlicach, gdzie nawet koń na zdjęciu „zrobił skośne oczy”. Jednak pytanie pozostaje poważne – czy rynek europejski jest gotowy, by dać się zdominować przez chińskich producentów?

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA