Chińska nadwyżka handlowa po raz pierwszy przekroczyła wartość biliona dolarów
Świat wkracza w fazę drugiego „szoku chińskiego”, który tym razem uderza nie w rynki zachodnie, lecz w gospodarki rozwijające się. Podczas gdy dwie dekady temu USA i Europa dobrowolnie przenosiły produkcję do Chin, co skutkowało upadkiem lokalnych przemysłów i masową utratą pracy na Zachodzie, obecny szok ma miejsce w krajach, które mają mniejszą kontrolę nad jego przebiegiem.
Odwrócenie trendów eksportowych
W wyniku nałożonych przez USA ceł i niewystarczającej konsumpcji wewnętrznej, Chiny zmieniają kierunek swojego eksportu, przekierowując go w dużej mierze do krajów rozwijających się.
Jak zauważa Brad Setser, ekonomista z Council on Foreign Relations:
Eksport Chin rósł trzy razy szybciej niż handel globalny.
Taki wzrost, jego zdaniem, nie może odbyć się bez zamykania fabryk w innych miejscach na świecie. Oficjalne dane potwierdzają skalę zjawiska: Chiny odnotowały w tym roku roczną nadwyżkę handlową przekraczającą po raz pierwszy 1 bilion dolarów.
Konsekwencje w Azji i Afryce
Skutki drugiego szoku chińskiego już są widoczne w krajach Azji Południowo-Wschodniej.
Szacuje się, że w ciągu ostatnich dwóch lat ponad 300 000 osób w indonezyjskich fabrykach odzieżowych i tkalniach straciło pracę z powodu importu tańszych chińskich ubrań i tkanin. Kiedy w marcu nagle zamknięto jedną z fabryk w Solo, pracę niemal z dnia na dzień straciło 10 000 osób.
W Tajlandii bank centralny ostrzegł przed „zalewem chińskiego eksportu” do Azji Południowo-Wschodniej, twierdząc, że presja staje się coraz poważniejsza z powodu chińskiej nadwyżki mocy produkcyjnych.
Z kolei w Afryce Import z Chin osiągnął we wrześniu 60 miliardów dolarów, już przekraczając całkowitą wartość z 2024 roku.
Eksportowanie fabryk
Tym razem Chiny eksportują nie tylko towary, ale także same fabryki, głównie w celu ominięcia ceł wprowadzonych przez Donalda Trumpa. Proces ten ma pewne pozytywne strony dla lokalnych gospodarek, zwłaszcza w krajach takich jak Wietnam, gdzie przeniesione branże (np. obuwnicza i meblarska) są pracochłonne i wymagają lokalnej siły roboczej.
Jednak doświadczenie Malezji pokazuje zagrożenia. Lokalny przemysł solarny w Malezji został wyparty przez chińskie firmy, które zbudowały ogromne fabryki. Kiedy USA nałożyły cła bezpośrednio wymierzone w chiński eksport solarny przechodzący przez Azję Południowo-Wschodnią, chińskie firmy wstrzymały działalność, a lokalny przemysł Malezji legł w gruzach.
Bezrobocie i niepokoje
Wiele krajów dotkniętych napływem chińskiego eksportu doświadcza gwałtownego spowolnienia krajowej produkcji i posiada młode społeczeństwa. To połączenie dynamiki może prowadzić do wzrostu napięć społecznych.
Priyanka Kishore, ekonomistka z Singapuru, ostrzega:
Istnieje wyraźne ryzyko, że jeśli chiński eksport będzie nadal napływać, możemy zobaczyć coraz więcej protestów.
Ten scenariusz stwarza niestabilną kombinację z anty-chińskimi nastrojami istniejącymi w Azji Południowo-Wschodniej, gdzie znaczna część bogactwa jest w posiadaniu przedsiębiorców pochodzenia chińskiego. W historii regionu dochodziło już do anty-chińskich zamieszek (np. w Indonezji w 1998 r. czy palenie zagranicznych fabryk w Wietnamie w 2014 r.).
Kraje dotknięte obecnie drugim szokiem chińskim nie są winne temu zjawisku i w przeciwieństwie do Zachodu, nie zapraszały do niego. Muszą się jednak przygotować na poważne konsekwencje społeczne i polityczne.









