Wizyta u psychologa

Blue monday w pracy trwa cały rok: połowa Polaków wstydzi się wizyty u psychologa

19.01.2026
Redakcja
Czas czytania: 2 minut/y

Styczeń, kojarzony z medialnym terminem „Blue Monday”, staje się dla wielu osób momentem kumulacji obniżonego nastroju. Jednak dane z najnowszego raportu enel-med „Łączy nas zdrowie” wskazują na znacznie głębszy, systemowy problem. Choć świadomość wagi zdrowia psychicznego rośnie, w polskich biurach i zakładach pracy temat ten wciąż pozostaje tabu. Aż 50 proc. pracowników uważa korzystanie z pomocy psychoterapeuty za powód do wstydu, a dostęp do profesjonalnego wsparcia finansowanego przez pracodawcę to wciąż luksus, na który może liczyć tylko co piąty zatrudniony.

Bariera wstydu silniejsza niż potrzeba pomocy

Mimo że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) alarmuje, iż z zaburzeniami psychicznymi zmaga się ponad miliard ludzi na świecie, w Polsce wizyta u specjalisty nadal nie jest traktowana na równi z wizytą u stomatologa czy kardiologa. Zaledwie 31 proc. badanych postrzega sięganie po pomoc psychologiczną jako zwykły temat zdrowotny.

Sylwia M. Bartczak, psycholożka enel-med, wyjaśnia:

Dopóki dla niemal połowy pracowników temat ten pozostaje obciążony wstydem lub społecznym tabu, konieczne jest konsekwentne wykorzystywanie każdej okazji do przybliżania go w rzetelny sposób. To wyzwanie, które wymaga zaangażowania zarówno pracodawców, jak i całego społeczeństwa.

Wsparcie psychologiczne: przywilej korporacji, nie standard MŚP

Dostęp do opieki psychicznej jest silnie skorelowany z wielkością firmy. W dużych organizacjach pomoc jest oferowana znacznie częściej – 16 proc. pracowników ma tam dostęp do psychologa w pakiecie medycznym, a 10 proc. może liczyć na firmowego specjalistę. Sytuacja wygląda znacznie gorzej w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP), gdzie aż 75 proc. zatrudnionych nie posiada żadnego formalnego wsparcia.

W skali całego kraju struktura oferowanej pomocy wygląda następująco:

  • 10% – dostęp do psychologa w pakiecie medycznym,
  • 6% – dostęp do firmowego specjalisty,
  • 5% – inicjatywy edukacyjne (warsztaty o stresie i wypaleniu).

Kobiety szukają pomocy same, mężczyzn musi zachęcić otoczenie

Analiza potrzeb pokazuje ciekawe różnice demograficzne. Kobiety częściej decydują się na samodzielne poszukiwanie profesjonalnego wsparcia (31 proc. wobec 18 proc. u mężczyzn). Panowie częściej trafiają do gabinetu dopiero po sugestii bliskich lub gdy zostaną skierowani przez pracodawcę.

Co istotne, gotowość do rozmowy o zdrowiu psychicznym maleje wraz z wiekiem. W grupie powyżej 51. roku życia aż 66 proc. respondentów deklaruje, że nigdy nie odczuło potrzeby konsultacji, co może wynikać zarówno z lepszej odporności, jak i silniej zakorzenionego przekonania o konieczności „radzenia sobie samemu”.

Nie bagatelizować sygnałów

Eksperci podkreślają, że okresowy spadek energii wynikający z braku światła czy zmęczenia poświątecznego jest naturalny, ale nie wolno go ignorować. Granica między „zimowym obniżeniem nastroju” a początkami depresji bywa cienka. Bez otwartości w miejscu pracy, gdzie spędzamy większość dnia, przełamanie stygmatyzacji osób w kryzysie psychicznym pozostanie procesem powolnym.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA