Black Friday: Blisko połowa Polaków wierzy w prawdziwe okazje. Większość ma jednak dość sztucznych promocji
Coroczne święto wyprzedaży budzi w Polakach coraz więcej sceptycyzmu. Z badania UCE RESEARCH i Shopfully Poland „Polacy na kursie Black Friday. Edycja 2025” wynika, że zaledwie 47,6% dorosłych uważa promocje w Black Friday za opłacalne. 29% jest przeciwnego zdania, a 23,4% nie ma zdania. Największymi zwolennikami rabatów są mężczyźni w wieku 35–44 lata z dochodami powyżej 9 tys. zł netto. Najbardziej sceptyczni – seniorzy 65–74 lata i mieszkańcy największych miast.
Pragmatyczni, nie naiwni
Polacy nie dają się już nabrać na hasła „najniższa cena w historii”. Coraz częściej weryfikują ceny i pamiętają wcześniejsze oferty. Sztuczne podwyżki przed Black Friday stały się powszechnie znaną praktyką, co tłumaczy rosnący sceptycyzm.
Polacy nie są już naiwni wobec marketingowych akcji, ale chętnie z nich korzystają, jeśli dostrzegą dla siebie realny zysk. Sklepy powinny stawiać na przejrzystość i autentyczność promocji, ponieważ konsumenci potrafią weryfikować ceny
– podkreśla Robert Biegaj, współautor raportu z Shopfully Poland.
Osoby, które uważają promocje za opłacalne, najczęściej kupowały elektronikę, sprzęt sportowy czy narzędzia – kategorie, w których rabaty bywają rzeczywiście głębokie. Sceptycy to głównie ci, którzy poczuli się oszukani sztucznymi obniżkami.
Kto wierzy w Black Friday, a kto nie?
- Zwolennicy (47,6%): najczęściej mężczyźni 35–44 lata, dochody >9 tys. zł, wykształcenie zawodowe, mieszkańcy miast 5–19 tys.
- Sceptycy (29%): seniorzy 65–74 lata, dochody 5000–6999 zł, wyższe wykształcenie, mieszkańcy miast powyżej 500 tys.
- Niezdecydowani (23,4%): najczęściej brak osobistych doświadczeń lub sprzeczne opinie
Jeśli dominować będą sztuczne promocje i marketingowe triki, to niezdecydowani konsumenci staną się niechętni lub pozostaną bierni. Kluczowe będzie więc zdobycie ich zaufania
– zauważa Robert Biegaj.
47,6% Polaków wciąż widzi w Black Friday szansę na oszczędności, ale 52,4% albo nie wierzy, albo się waha. Pytanie brzmi: czy sklepy w tym roku postawią na autentyczne rabaty i transparentność, czy znów usłyszymy „to tylko chwyt marketingowy”?









