Bez prawdziwej polityki mieszkaniowej nie poprawimy demografii
Najnowsze prognozy na 2026 rok zapowiadają wyraźne ożywienie w handlu nieruchomościami – przewiduje się, że sprzedaż lokali deweloperskich wzrośnie o 10–15 proc., a tych z drugiej ręki o kolejne 5–10 proc. Choć tańsze kredyty i obniżki stóp procentowych budzą optymizm, raport „Potrzeby i aspiracje mieszkaniowe Polaków” przygotowany przez SGH i IBRiS obnaża bolesną prawdę: własne cztery kąty dla wielu wciąż pozostają w sferze marzeń, co drastycznie odbija się na demografii i planach życiowych młodego pokolenia.
Mit wyboru: najem to konieczność, nie styl życia
Wbrew zachodnioeuropejskim trendom, Polacy nie chcą być narodem najemców. Aż 7 na 10 badanych utożsamia posiadanie aktu własności z bezpieczeństwem, a wynajmowanie mieszkania traktuje jedynie jako przystanek na drodze do celu. Gdyby miesięczna rata kredytu zrównała się z czynszem, aż 89 proc. obecnych najemców bez wahania wybrałoby hipotekę.
Dr Izabela Rudzka z SGH podkreśla ten fenomen:
Nasi respondenci wypowiedzieli się, że pomimo różnych okoliczności negatywnych, jak problemy ze zdolnością czy wkładem własnym, są jak najbardziej za tym, aby mieszkania kupować. Najem za każdym razem traktowany był jako forma przejściowa.
Brak bezpieczeństwa hamuje narodziny
Problem mieszkaniowy przestał być jedynie kwestią ekonomiczną, a stał się barierą demograficzną. Blisko 70 proc. respondentów wprost przyznaje, że brak stabilnego lokum uniemożliwia im podjęcie decyzji o powiększeniu rodziny. Co więcej, aż 76 proc. uważa, że to właśnie trudności z kupnem pierwszego mieszkania wypychają młodych Polaków na emigrację.
Zjawisko „gniazdownictwa” – czyli dorosłych osób pracujących, które wciąż mieszkają z rodzicami – dotyczy już co trzeciego Polaka w wieku 25–34 lata. To efekt zaporowych cen zakupu (bariera dla 77 proc. badanych) oraz wysokich kosztów wynajmu.
W Warszawie najtrudniej
Sytuacja na mapie Polski jest silnie zróżnicowana. Choć rynek wydaje się nasycony ofertami, ich cena w relacji do zarobków pozostaje wyzwaniem. W Warszawie średnia cena lokalu to aż 950 tys. zł, podczas gdy w Łodzi kwota ta rzadko przekracza 600 tys. zł. Statystyki są nieubłagane: w stolicy za przeciętną pensję można kupić zaledwie 0,6 mkw. nowego mieszkania.
Katarzyna Kuniewicz z Otodom zaznacza:
Od kilkunastu miesięcy mamy pewną stabilizację relacji między dochodami i cenami, ale niemal we wszystkich miastach na przeciętne mieszkanie trzeba zbierać siedem, osiem, a nawet 10 lat.
Czego oczekują obywatele?
Polacy czują się zostawieni sami sobie – tylko 6 proc. badanych pozytywnie ocenia działania rządu w sferze mieszkalnictwa. Społeczeństwo oczekuje od państwa nie ogólnych deklaracji, ale realnego wsparcia przy zakupie pierwszego lokum, szczególnie dla rodzin i osób startujących w dorosłość. W debacie publicznej dominuje postulat, by polityka mieszkaniowa skupiła się na zaspokajaniu podstawowych potrzeb obywateli, a nie na wspieraniu inwestycyjnego gromadzenia wielu nieruchomości.









