Atomowy wyścig z czasem: Opóźnienia w budowie elektrowni jądrowej mogą kosztować Polskę miliardy
W najnowszym raporcie Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) eksperci kreślą surowy obraz wyzwań stojących przed polskim programem jądrowym. Choć atom przeżywa globalny renesans, doświadczenia krajów zachodnich pokazują, że optymizm na etapie planowania często zderza się z brutalną rzeczywistością kosztową. Budowa elektrowni w Choczewie to nie tylko wyzwanie inżynieryjne, ale przede wszystkim finansowy wyścig z czasem, w którym każda pomyłka w harmonogramie może kosztować setki milionów złotych.
Każdy miesiąc zwłoki to finansowy cios w opłacalność inwestycji
Z danych zgromadzonych przez PIE wynika, że opóźnienia w budowie elektrowni jądrowych w krajach zachodnich prowadzą do wzrostu kosztów, które ostatecznie przekraczają początkowe szacunki od dwóch do nawet pięciu razy. Największy problem stanowią poślizgi na końcowych etapach prac. Gdy blok jest już prawie gotowy, kapitał jest zaangażowany w całości, a każda chwila zwłoki w podłączeniu go do sieci generuje potężne straty.
Szacuje się, że miesięczne opóźnienie jednego bloku jądrowego na późnym etapie zwiększa koszt kapitału o 99 do 231 mln PLN. Jeśli doliczymy do tego utracone korzyści z niewytworzonej energii (od 281 do 378 mln zł), łączny koszt przestoju w jednym tylko miesiącu może sięgnąć nawet 667 mln zł.
Dr Adam Juszczak z PIE wskazuje, że koszty te narastają lawinowo wraz z postępem prac:
Koszty opóźnień diametralnie różnią się w zależności od fazy projektu. Spośród pięciu faz budowy elektrowni, najniższe są jeszcze przed rozpoczęciem budowy, najwyższe w jej końcowych fazach. Szacujemy, że opóźnienia w pierwszej fazie, tj. przygotowania miejsca budowy i prac fundamentowych, mogą podczas realizacji elektrowni w Choczewie łącznie kosztować od 290 do 388 mln zł. Koszty opóźnień w kolejnych etapach są jeszcze wyższe. Późniejsze fazy takie jak budowa wyspy turbinowej i wyspy reaktorowej czy testy i przygotowanie do uruchomienia, w których zaangażowane jest już znacząca większość kapitału, są krytyczne jeśli chodzi o finansowe skutki opóźnień. Na tym etapie każdy miesiąc opóźnienia oznacza stratę nawet do 667 mln zł.
Cztery wąskie gardła polskiego atomu
Raport PIE definiuje główne bariery, które mogą stać się przyczyną wspomnianych opóźnień. Eksperci określają je mianem „wąskich gardeł”, wskazując, że ich sprawne udrożnienie będzie kluczowe dla powodzenia całej inwestycji.
Pierwszym wyzwaniem jest dostęp do komponentów krytycznych. Liczba firm zdolnych dostarczyć elementy wyspy jądrowej czy turbinowej jest niezwykle ograniczona – mowa o zaledwie kilku krajach, takich jak Korea Południowa, Japonia, Francja czy USA. Globalny wzrost zainteresowania atomem sprawia, że Polska będzie musiała konkurować o terminy dostaw z innymi państwami.
Drugą barierą są kadry. Polska cierpi na brak wyspecjalizowanych specjalistów oraz wykwalifikowanych pracowników fizycznych, takich jak spawacze z uprawnieniami do pracy przy inwestycjach krytycznych. Obecnie tylko garstka polskich uczelni prowadzi kierunki związane z energetyką jądrową, co tworzy lukę edukacyjną, którą trudno będzie zapełnić w krótkim czasie.
Pozyskanie kapitału i poparcie społeczne
Finansowanie elektrowni w Choczewie to operacja na ogromną skalę. Choć Skarb Państwa zagwarantował 60,2 mld PLN na lata 2025–2030, stanowi to jedynie 31 proc. przewidywanego kosztu inwestycji, szacowanego na 192 mld PLN. Reszta musi zostać pozyskana w formie długu, co przy potencjalnych opóźnieniach może drastycznie obniżyć rentowność całego przedsięwzięcia.
Wojciech Żelisko, starszy analityk PIE, podkreśla złożoność problemu:
Spośród barier, które mogą opóźnić budowę polskiej elektrowni jądrowej, jedną z istotniejszych stanowi odbudowa łańcuchów dostaw w energetyce jądrowej w UE i zapewnienie komponentów niezbędnych do realizacji projektu. Istnieją także przeszkody niezwiązane z samą budową, takie jak braki odpowiednio wykształconych kadr i zabezpieczenie odpowiedniej liczby specjalistów, czy pozyskanie możliwie korzystnego źródła finansowania. Wąskie gardła mogą nie tylko wpłynąć na harmonogram budowy elektrowni w Choczewie, ale też znacznie zwiększyć jej koszt.
Mimo tych ryzyk, jednym z nielicznych czynników działających na korzyść projektu jest silne poparcie społeczne. Ponad 92 proc. Polaków popiera budowę elektrowni jądrowych, co daje decydentom stabilny mandat polityczny do realizacji tej najdroższej w historii kraju inwestycji. Kluczowe będzie jednak, aby to poparcie nie zostało wystawione na próbę przez kolejne przesunięcia terminów i rosnące rachunki za brak energii z atomu.
Źródło: Polski Instytut Ekonomiczny









