Szybsza imigracja zarobkowa do Polski: Rząd planuje ułatwienia dla 329 zawodów, ZPP chce jeszcze więcej
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej skierowało do konsultacji projekt rozporządzenia wyznaczającego 329 profesji, w których cudzoziemcy mogliby liczyć na szybszą legalizację pobytu. Choć Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) ocenia samą inicjatywę pozytywnie, organizacja alarmuje, że pominięcie pracowników o niższych kwalifikacjach może doprowadzić do paraliżu kluczowych gałęzi gospodarki.
Rządowy plan walki z luką kadrową
Projekt rozporządzenia (numer 92 w wykazie prac legislacyjnych) jest odpowiedzią resortu na pogłębiające się problemy demograficzne Polski. Przy rekordowo niskim bezrobociu, które według danych Eurostatu w grudniu 2025 roku wyniosło zaledwie 3 proc., polskie firmy borykają się z drastycznym brakiem rąk do pracy.
Ministerstwo wytypowało ponad trzysta specjalizacji, które mają być objęte priorytetową ścieżką biurokratyczną. Na liście znalazły się m.in. zawody techniczne, medyczne oraz specjalistyczne stanowiska inżynieryjne. Według autorów projektu, ułatwienia te mają pomóc w utrzymaniu ciągłości działania przedsiębiorstw w obliczu rosnącego współczynnika obciążenia demograficznego, który w ostatnim ćwierćwieczu niemal się podwoił.
Postulat uwzględnienia pracowników niewykwalifikowanych
Głównym punktem krytyki ze strony środowisk biznesowych jest koncentracja resortu niemal wyłącznie na wysokich kwalifikacjach. ZPP w swoim oficjalnym stanowisku podkreśla, że nowoczesna gospodarka funkcjonuje jak system naczyń połączonych, w którym brak personelu pomocniczego uniemożliwia pracę wysokiej klasy specjalistom.
Przedsiębiorcy zwracają uwagę, że bez uproszczeń dla pracowników prostych, polskie „koła zamachowe” gospodarki mogą stracić na dynamice. W ocenie organizacji, szybka legalizacja powinna objąć całe ekosystemy zawodowe, a nie tylko wybrane szczeble hierarchii służbowej.
Zagrożenie dla branż TSL i budownictwa
Szczególne obawy budzi sytuacja w sektorze transportu, spedycji i logistyki (TSL), który generuje blisko 7 proc. polskiego PKB. Choć resort uwzględnił w projekcie kierowców ciężarówek i operatorów suwnic, pominął magazynierów oraz pracowników załadunkowych. Przedsiębiorcy ostrzegają, że brak personelu w centrach logistycznych stworzy zatory, których nie rozładują sami kierowcy.
Podobna argumentacja dotyczy budownictwa, odpowiadającego za ponad 10 proc. PKB. ZPP zauważa, że na jednego inżyniera czy hydraulika przypada zazwyczaj kilku pracowników pomocniczych.
Na placu budowy na jednego specjalistę przypada zazwyczaj od 2 do 4 pracowników wykonujących proste prace, takie jak przygotowywanie zapraw czy transport materiałów na kondygnacje. Ta prawidłowość powinna mieć odzwierciedlenie w dokumencie MRPiPS.
Powyższą opinię wyraził Związek Przedsiębiorców i Pracodawców w oficjalnym piśmie do resortu pracy, postulując dopisanie do listy stanowiska pomocniczego robotnika budowlanego.
Przemysł obawia się utraty konkurencyjności
Listę brakujących profesji uzupełnia sektor przemysłowy. Przedsiębiorcy apelują o włączenie do wykazu osób obsługujących linie montażowe. Brak kadry wykonującej proste czynności produkcyjne grozi nie tylko przestojami w fabrykach, ale przede wszystkim wzrostem kosztów pracy.
W konsekwencji może to doprowadzić do spadku konkurencyjności polskich towarów na rynkach zagranicznych. ZPP zadeklarował gotowość do dalszej współpracy z Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przy modyfikacji projektu, licząc na uwzględnienie potrzeb kadrowych we wszystkich kluczowych sektorach produkcji i usług.









