Nauczycielka prowadzi lekcję w klasie.

Szkoła w dobie algorytmów. Polscy nauczyciele przodują we wdrażaniu sztucznej inteligencji

29.01.2026
Kamil Śliwiński
Czas czytania: 2 minut/y

Polski system edukacji staje przed historycznym wyzwaniem, jakim jest integracja sztucznej inteligencji (SI) z procesem kształcenia. Jak wynika z najnowszych danych, polscy pedagodzy adaptują te rozwiązania szybciej niż ich koledzy z wielu innych krajów rozwiniętych. Skala tego zjawiska rodzi jednak pytania o balans między krótkofalową efektywnością a realnym rozwojem kompetencji uczniów – czytamy w najnowszym Tygodniku Gospodarczym Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Polscy nauczyciele wyprzedzają średnią OECD

Z danych przytoczonych w najnowszym raporcie wynika, że polska szkoła jest wyjątkowo otwarta na technologiczne nowinki. Jak zauważa Jakub Witczak:

45 proc. polskich nauczycieli klas 5-8 szkół podstawowych korzystało ze sztucznej inteligencji (SI) w pracy, czyli zauważalnie powyżej średniej OECD (36 proc.).

Tak wysoki wskaźnik sprawia, że Polska staje się naturalnym poligonem doświadczalnym dla nowych metod dydaktycznych. Jednak, jak ostrzegają eksperci, entuzjazm musi iść w parze z krytyczną analizą efektów długofalowych.

Pułapka gotowych rozwiązań: wyniki egzaminów w dół?

Największym ryzykiem bezrefleksyjnego korzystania z SI przez uczniów jest iluzja wiedzy. Generatywna SI (np. GPT-4) potrafi błyskawicznie rozwiązać zadanie domowe, ale nie gwarantuje zrozumienia materiału. Jakub Witczak wskazuje na niepokojące wnioski z badań:

Uczniowie korzystający z GenSI (GPT-4) osiągają lepsze rezultaty podczas wykonywania ćwiczeń z matematyki, jednak korzystanie z narzędzi wiązało się z negatywnym wpływem na ich wyniki egzaminacyjne, w porównaniu z uczniami, którzy nie korzystali z generatywnej SI w procesie nauki.

Oznacza to, że system edukacji musi wypracować narzędzia, które zamiast podawać wynik, będą pełnić rolę mentora. Kluczowe jest odwzorowanie „dobrych praktyk nauczyciela-człowieka”, czyli stosowanie podpowiedzi i dopytywania zamiast prezentowania gotowych odpowiedzi.

Wsparcie dla słabszych i więcej czasu dla nauczyciela

Mimo ryzyk, SI niesie ze sobą ogromny potencjał w wyrównywaniu szans. Okazuje się, że technologia ta może być „wielkim korektorem” luki kompetencyjnej. Jak pisze autor artykułu z Tygodnika PIE:

Największy pozytywny efekt, wynoszący 9 pkt. proc., zaobserwowano wśród uczniów nauczycieli sklasyfikowanych jako najsłabsi. Oznaczało to niemal dorównanie wynikom uczniów najwyżej ocenianych nauczycieli, ograniczając lukę kompetencyjną.

Ponadto SI staje się potężnym narzędziem administracyjnym. Jak podkreśla Jakub Witczak, „wsparcie w planowaniu zajęć pozwoliło nauczycielom na 31-procentowe ograniczenie potrzebnego na ten cel czasu pracy na przestrzeni tygodnia, bez uszczerbku na jakości dydaktyki”.

Przestroga przed pośpiechem

Eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego apelują o rozwagę. Wdrażanie SI do szkół nie powinno być wyścigiem zbrojeń, lecz procesem opartym na dowodach naukowych. Jakub Witczak podsumowuje:

Wnioski z raportu można traktować jako przestrogę przed pośpiechem we wdrażaniu nowinek technologicznych do systemu edukacji. […] Autorzy postulują więc, by koszty badań nad skutecznością i bezpieczeństwem narzędzi traktować jako niezbędny element wdrożenia SI do systemów edukacji.

Źródło: Tygodnik Gospodarczy Polskiego Instytutu Ekonomicznego (nr 4/2026).

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA