Pracownik KGHM w kasku i zielonym uniformie

Rekordowa hossa na rynku metali szlachetnych. KGHM wielkim wygranym

30.01.2026
Kamil Śliwiński
Czas czytania: 2 minut/y

Rynek metali szlachetnych wkroczył w fazę ekstremalnych wzrostów, a notowania kruszców przebiły poziomy, które jeszcze niedawno wydawały się nieosiągalne. Złoto i srebro drożeją ramię w ramię, choć to srebro w ostatnich miesiącach wykazuje większą dynamikę, zmieniając układ sił na tablicach notowań.

Jak podkreśla Sebastian Sajnóg w najnowszym Tygodniku Gospodarczym PIE:

Notowania złota krótkotrwale przekroczyły poziom 5300 USD za uncję, podczas gdy cena srebra wzrosła do 116–117 USD, osiągając najwyższe poziomy w historii.

Trzy filary metalowej hossy

Obecny rajd cenowy nie jest dziełem przypadku, lecz efektem splotu trzech kluczowych czynników. Po pierwsze, metale tradycyjnie służą jako bezpieczna przystań w czasach niepokojów politycznych. Po drugie, banki centralne na całym świecie masowo akumulują złoto, traktując je jako strategiczny aktyw rezerwowy. Trzeci filar, szczególnie istotny dla srebra, ma charakter czysto techniczny.

Sebastian Sajnóg wyjaśnia:

W przypadku srebra istotną rolę odgrywa popyt przemysłowy – rozwój fotowoltaiki, elektroniki oraz infrastruktury technologicznej sprawia, że metal ten coraz częściej traktowany jest jako surowiec strategiczny, a nie wyłącznie instrument inwestycyjny.

Zwiększone zapotrzebowanie ze strony sektora zielonej energii doprowadziło do sytuacji, w której relacja ceny złota do srebra spadła poniżej poziomu 50, co jest wynikiem nienotowanym od 2012 roku.

KGHM wielkim wygranym giełdowych wzrostów

Hossa na rynkach surowcowych ma bezpośrednie przełożenie na kondycję gigantów z warszawskiego parkietu. Kurs akcji KGHM Polska Miedź zanotował w ostatnim roku spektakularny wzrost o 150-170 proc. Spółka z Lubina czerpie zyski nie tylko z drożejącej miedzi, ale przede wszystkim ze swojej pozycji jednego z największych producentów srebra na świecie.

Prognozy: czy to koniec rajdów?

Mimo rekordowych poziomów, analitycy największych banków inwestycyjnych wciąż widzą przestrzeń do wzrostów, choć ich prognozy charakteryzują się ogromnym rozstrzałem.

Według tekstu Sebastiana Sajnoga:

Goldman Sachs wskazuje ok. 5400 USD za uncję, podczas gdy np. Deutsche Bank w swoich scenariuszach dopuszcza poziomy sięgające 6000 USD. Tak duża dyspersja prognoz sugeruje, że w obecnym cyklu kluczową rolę odgrywają czynniki trudne do precyzyjnego modelowania.

Ostatnie dwa lata udowodniły, że klasyczne modele makroekonomiczne często zawodzą w starciu z determinacją banków centralnych i gwałtownymi przepływami kapitału inwestycyjnego, co nakazuje inwestorom zachowanie dużej ostrożności.

Źródło: Tygodnik Gospodarczy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA